21 kwietnia 2011

Relacja z Kongresu Nowej Prawicy

Już wiele było takich relacji, ale postaram się to opisać z punktu widzenia bezpośredniego uczestnika i dodać coś ciekawego od siebie. Do rzeczy: zaczęło się od wrzawy w Internecie i tego filmiku - KLIK

Powiedziałem sobie "dlaczego by nie pojechać?", poruszyłem więc temat w uczelnianym kole politologicznym, zebrałem chętnych na wyjazd - i potoczyliśmy się po szynach do Warszawy. Wziąłem sobie do serca przyjazne rady z komentarzy sprzed dwóch wpisów i postanowiłem "wyjść z domu" i trochę się "wyszaleć".

Jak było? Zarówno w reżimowych mediach, jak i prywatnych, nie można się dowiedzieć, jak było. Trzeba dowiadywać się z Internetu lub bezpośrednio od kogoś z ponad 2000 uczestników. Szkoda, że najdłuższa wzmianka trwała 2 minuty i została zamieszczona w telewizji niszowej, natomiast w jednym wydaniu "Wiadomości" w południe wzmianka trwała aż 6 sekund. W TVN24 była podobno wzmianka w pasku informacyjnym na dole (nie wiem, bo nie oglądam). Może i biadolę - ale na takim kongresie Palikota było o wiele mniej osób (w tej samej sali), było naprawdę czerwono (takiej barwy są tam obicia krzeseł) - a w mediach wielka wrzawa, że Palikot przejmuje Sejm.

Jak więc było? Dla mnie - bomba. Ludzi masa (na szczęście Sala Kongresowa nie była tak czerwona jak zwykle, dosłownie i w przenośni), goście znakomici, zero nudy. Po ukazaniu się relacji w Internecie wielu ludzi wyraziło żal, iż nie mogli uczestniczyć w tym historycznym wydarzeniu. Jeśli ktoś jest zainteresowany obejrzeniem wszystkiego tak jak było po kolei, to zapraszam do tych dość długich relacji:

Część 1 - przemawiają m.in. dr Krzysztof Rybiński i Stanisław Michalkiewicz
Część 2 - m.in. Romuald Szeremietiew, Rafał Ziemkiewicz
Część 3 - w 30-tej minucie bardzo ładne wystąpienie, w 46-tej dosyć ciekawa sytuacja
Część 4 - przemawiają m.in. prof. Adam Wielomski i oczywiście Janusz Korwin-Mikke


Jeżeli ktoś chciałby mnie odszukać gdzieś tam na tych filmach, to dla ułatwienia podam, że siedziałem na scenie (no, trochę się wepchnęliśmy, ale zapraszali ludzi z sali, więc pomyśleliśmy, że będzie fajnie) w pierwszym rzędzie, po lewej (tfu!) stronie z punktu widzenia kamery.

Później odbył się marsz pod Ministerstwo Finansów, zakończony pod Kolumną Zygmunta. Szacunkowo było tam 1800-2000 osób, sporo osób obecnych na KNP zrezygnowało z uczestnictwa w nim, chociaż z drugiej strony wielu przechodniów dołączało się do marszu. Czuło się siłę, ja sam zdarłem gardło... Gustav le Bon miał rację twierdząc, że w tłumie człowiek nabiera szczególnej siły. Ten tłum był jednak przy tym bardzo świadomy i ograniczał się do wyrażania swojego niezadowolenia w sposób werbalny, dominowały hasła pozytywne ("Wolność, własność, sprawiedliwość!", "Do wolności chodźcie z nami!"), chociaż były również bardziej krytyczne ("Kapitalizm, nie socjalizm!", "Dziękujemy już Rostowskiemu!"), a także te mocniejsze ("Raz sierpem, raz młotem - czerwoną hołotę!"). Jeden zakręcony człowiek krzyczał do ludzi, aby nadal głosowali na Tuska, bo przecież wszystko jest ok, "Oglądajcie TVN! Czytajcie Gazetę Wyborczą!".

Reakcje ludzi? Z zakręconego śmiali się niesłychanie. Słyszałem też komentarze starszych osób, że nie mamy co robić. Kilkoro zaczepiło nas w związku z tym, ale wyjaśniliśmy im, że oni to i może już nie muszą się martwić o przyszłość - ale kiedy rządzący łupią już nie tylko to, co jest teraz, ale także to, co będzie w przyszłości, to my tej przyszłości będziemy mogli poszukać tylko za granicą. A nam zależy na Polsce, z dużym potencjałem i bogatymi obywatelami, bez stwarzania okazji do złodziejstwa i bez akceptowania go.

Najbardziej zadziwiło mnie to, że idąc przez centrum Warszawy i blokując główne ulice, nie wywołaliśmy żadnego oburzenia kierowców. Wręcz przeciwnie - ci, którzy musieli przez nas stać przez dość spory kawał czasu, machali do nas z uznaniem, dziewczyny z autobusu przesyłały buziaki, młodsi ze swej perspektywy nagrywali nas na swoje telefony. Byłem zdumiony do tego stopnia, że nawet pilnujący nas policjanci wydawali się nas popierać. Było ich wielu (szczególnie na Krakowskim Przedmieściu), ale nie przeszkadzali nam absolutnie w niczym.

Dopiero pod Kolumną Zygmunta (swoją drogą każdy chciał być jak najbliżej JKMa i był niesamowity ścisk) kilku true-alternative chciało coś nabroić: jeden podszedł do balonów napełnionych helem i był już bliski wykonania polecenia kolegi: "popsuj!". Ale to by było tru, na pewno każdy by uwierzył, że to sam JKM "popsuł" :)

Po całym wydarzeniu zostałem zaproszony na małe kameralne spotkanie. Na początku było niepozornie, ale kiedy zobaczyłem jego uczestników, rozpoznałem w nich (można tak nazwać) samą elitę młodzieżowego ruchu konserwatywno-liberalnego. Miałem zaszczyt poznać m.in. szefa Stowarzyszenia KoLiber, szefów niektórych jego oddziałów, najmłodszego milionera w Polsce (nota bene BARDZO skromnego!), czy założyciela radia Kontestacja (szkoda, że mieszkam tak daleko, bo nagrywalibyśmy teraz razem piosenki, bo tak się składa, że było tam również pianino i widocznie moja gra się spodobała). Dowiedziałem się, że są dogodne warunki, aby zorganizować się w Siedlcach. Faktem jest, że chętnych jest bardzo wielu - brakuje tylko spoiwa... Patrząc na tamten dzień jako na całokształt, moje wnioski określę w dwóch słowach:
Było warto!


* * *
Ciekawostka:
"Dwie główne partie polityczne Stanów Zjednoczonych posługują się dość szczególnymi symbolami. Osioł stał się emblematem Demokratów, a słoń godłem Republikanów. Żadna z tych partii nie wybierała sobie sama tych znaków rozpoznawczych. Zostały im narzucone przez Thomasa Nasta, wyśmienitego autora satyrycznych rysunków politycznych z połowy ubiegłego stulecia.
Nast był republikaninem i po raz pierwszy użył osła jako symbolu Demokratów w rysunku opublikowanym w tygodniku "Harper's Weekly" z 15 stycznia 1870r.
W kilka lat później zraził się ociężałością polityczną własnej partii i w jednym ze swoich rysunków wyobraził ją jako słonia znajdującego się "w stanie absolutnego zmęczenia".
W swoich późniejszych rysunkach satyrycznych Thomas Nast używał już zawsze osła i słonia jako symboli Demokratów i Republikanów. Wyobrażenia te stały się tak popularne, że przejęli je od Nasta również i inni satyrycy, a wreszcie obie partie uznały je jako swoje emblematy.
Mało kto - nawet w Ameryce - pamięta teraz skąd się wzięły te symbole oznaczające partie demokratyczną i republikańską. Wielu współczesnych krytyków polityki amerykańskiej - bądź polityki każdej z tych partii - uważa po prostu, iż są one na tyle aktualne, że nie trzeba nawet zastanawiać się nad sprawą ich pochodzenia."

7 komentarzy:

  1. Pawle, w Siedlcach, to ty winieneś być "spoiwem" ;-)
    Nie wiem, czy to prawda, ale z tego co mi się obiło o uszy lub "oczy" (to było chyba u Bullocka, w jego "Studium tyranii", ale mogę się mylić, czytałem tę książkę bardzo dawno), to nikt inny jak Führer miał rzec, iż człowiek, który doszedł do wniosku, że ma coś do powiedzenia i który chciałby forsować swoje poglądy, swoją wizję państwa, nie może powiedzieć, że zrobię to czy tamto, tylko z tego powodu, ze go o to poproszą (parafrazuję). Nie!, jego obowiązkiem jest wystapić naprzód ;-)
    Nie gniewaj się za tego Führera ;-) Ale coś w tym jest, nieprawdaż?

    OdpowiedzUsuń
  2. Żle to napisałem... Powinno być "..mnie o to poproszą.." Błąd ;-(

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak już zaczęliśmy z tymi "Fuhrerami", to po obejrzeniu materiałów z kongresu skojarzyło mi się to ze zjazdami NSDAP - przemówienia to raczej takie popisy retoryczne, a zbyt wiele sensownych, merytorycznych treści w nich nie ma. No cóż, ale taka jest rola tego typu spotkań, by zmobilizować działaczy - a "poważne dyskusje" odbywają się kiedy indziej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Prawda, coś w tym jest. Czuję tę powinność... i to bynajmniej nie dlatego, że czytałem Mein Kampf czy Manifest Komunistyczny albo pracę Marksa o alienacji :)

    Mam nadzieję, że nie tylko ja to czuję i większość zwolenników tej opcji będzie ideowcami, a nie karierowiczami. Ale, cholera, to tak ciężko wykryć zawczasu... Pitera, Tomczykiewicz...

    OdpowiedzUsuń
  5. Czemu nie dałeś mi znać?

    OdpowiedzUsuń
  6. Na FB głośno trąbiłem, że jadę i zbieram ludzi, aż się jedna osoba oburzyła na ten prawicowy spam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale ja nie mam FB, na wykop też jak już wiesz nie wchodzę. Dawaj mi znać masz mój tel przecież :)

    OdpowiedzUsuń

W komentarzach na moim blogu panuje wolność słowa. Nie moderuję ich, chyba, że zawierają spam. Każdy może napisać szczerze to, co myśli.
Proszę przy tym o poszanowanie netykiety.