6 marca 2012

Nowy-stary Prezydent Federacji Rosyjskiej

Rosja wybrała Prezydenta. Natomiast kwestia tego, czy wybrali go Rosjanie, jest dyskusyjna. Jednak leży to w naturze narodów położonych na wschód od Łaby - potrzebują autorytaryzmu. Nie, nie dlatego, że zostali tak wytresowani od czasów Iwana Groźnego - a właśnie dlatego, że NIE zostali wytresowani. W sposób racjonalny potrzebują silnego przywódcy, który traktuje ich kraj jak swoją własność. A o swoją własność się dba jak najlepiej się tylko potrafi, prawda?

Można się tutaj zastanawiać, czy to autorytaryzm, czy oligarchia rodem z KGB. Zapewne to drugie, jednak gdzie jak nie w demokracjach zewnętrzne znamiona władzy dostaje ten, za kim stoi najsilniejsza oligarchia lub wpływy zagraniczne? Mówiąc o autorytaryzmie mówię więc o poziomie kompetencji i odpowiedzialności spoczywającej na barkach jednego człowieka - stąd system polityczny FR czy Ukrainy często określa się jako "super-prezydencki".

Kolejnym czynnikiem są korzyści wynikające z łatwego rozpoznania osoby odpowiedzialnej za stan państwa. Żeby nie szukać daleko: błędy Cara Mikołaja II szybko się na nim zemściły, ponosząc za sobą nieszczęsną "rewolucję", która tak naprawdę była przewrotem dokonanym przez armię i niewiele brakowało, aby "biali" obronili stary porządek przed czerwoną zarazą. Mimo "demokracji" vel dyktatury proletariatu, władzę nadal sprawował silny wódz. Ojciec Narodu, jakkolwiek zdegenerowany byłby ten naród. Po pieriestrojce próbowano zdemokratyzować i spluralizować życie polityczne w Rosji, co wyszło nieskutecznie i niechlujnie, co było zresztą widać po prezydencie Jelcynie. Dzieląc się władzą z oligarchami wydawał się (i był) słabym prezydentem. Putin na nowo stał się prezydentem silnym - w sensie stopnia posiadanej przez niego władzy i odpowiedzialności zarazem. Przynosi to Rosji duże sukcesy, gdyż nie jest skrępowana demokratycznym rozproszeniem odpowiedzialności, która osłabia kraje zachodnie. Mimo słabnącego potencjału, Rosja nie rezygnuje z agresywnego sposobu prowadzenia polityki. Jest to ryzykowne, ale dzięki temu z jej zdaniem liczy się świat. Dla kontrastu idealnie pasuje tutaj Polska, która w charakterze sługi jest pomiatana przez USA, UE i Rosję jednocześnie. Każdemu się wysługujemy i od każdego dostajemy w tyłek: USA wysyłamy wojska okupacyjne w ich interesach, reprezentujemy ich w Syrii, a sami z wielką łaską dostajemy podróbki rakiet czy popsute myśliwce, by na koniec pozostać bez strategicznego wsparcia w Europie Środkowo-Wschodniej (co przyspieszyło podpisanie Traktatu Lizbońskiego przez Lecha Kaczyńskiego). UE - bo ciągle się dostosowujemy, dopłacamy, mamiąc własnych obywateli, samemu nic za to nie otrzymując, całując klamkę austriackiej i niemieckiej gospodarce zamkniętej przed nami w odpowiedzi na nasze umizgi. O Rosji nie muszę już się chyba rozpisywać: podpisujemy wasalną, horrendalnie drogą umowę gazową, w zamian otrzymując embargo na mięso. Aż przypomina się stare powiedzenie: my im dajemy węgiel, a oni biorą od nas cukier. Jesteśmy rozkradani z trzech stron (nie powiem, że z czterech, bo zostanę posądzony o zbrodnię antysemityzmu!). Z naszego punktu widzenia Putin jest więc złym prezydentem. Wręcz okrutnym. Ale Rosjanom to odpowiada, oni chcą być potężni. A my nie chcemy?

W wyniku nacisku społeczności międzynarodowej i głupiej mody na "demokrację", najczęściej mamy do czynienia z demokracją fasadową, co prowadzi do korupcji i zaostrzenia sposobu rządzenia - autorytaryzm nie musi udawać demokracji, więc nie posuwa się tak często do ostrych rozwiązań. W demokracji trzeba liczyć się z tzw. opinią publiczną i - co gorsza - z sondażami. Stąd w pełni uzasadnione są podejrzenia, że niszczenie bloków mieszkalnych (z mieszkańcami) czy ostatni zamach w moskiewskim metrze (oraz w metrze w białoruskim Mińsku) zostały sfingowane w celu omamienia opinii publicznej, aby przed własnymi obywatelami usprawiedliwić swoje działania "odwetowe". W wyniku konieczności udawania demokracji nie tylko marnuje się czas i energię (wielodniowe wybory na Białorusi, w ogóle sam fakt wyborów, zapewnianie, że wszystko jest w porządku itp.) ale często - być może - także życie niewinnych ludzi.

Również w wyniku owego quasi-demokratycznego teatru mamy do czynienia z sytuacjami groteskowymi znanymi w wersji hard z Białorusi, a w wersji light z Rosji. W obu krajach zmieniono Konstytucje, aby wydłużyć kadencje oraz powiększyć ich ilość - szczególnie przy instytucji Prezydenta. W końcu wybory niemało kosztują, a ograniczenie liczby kadencji jest niewygodne dla tych, którzy traktują dany kraj jak swoją własność (lub jak własny kołchoz - w przypadku Łukaszenki). A o swoją własność się dba... i chce się mieć nad nią kontrolę, aby nikt inny jej nie zniszczył. Stąd równie prześmiewcze co prawdziwe zobrazowanie przejmowania władzy w Rosji:



Łysy, włochaty, łysy, włochaty...

Autor oczywiście anonimowy :)

A czy w Polsce demokracja zdaje egzamin? Z tym pytaniem Czytelnika zostawiam...

7 komentarzy:

  1. Pytanie zadane na koniec to oczywiście pytanie retoryczne. Odpowiedź nasuwa się sama.

    OdpowiedzUsuń
  2. I na jakimże polu osiągają te sukcesy prócz tych, które mogą sobie zafundować z eksportu kopalin?
    Marnotrawią tylko te surowce, nie rozwijają przy tym infrastruktury albo marnują fundusze na inwestycje typu rura północna.
    Wszystko przejadają i idzie to nie na rozwój, a na zmarnowanie np. na podtrzymanie przy życiu systemu emerytalnego, który tak jak u nas musi upaść, bo o rozwój liczebności narodu pieniądze nie idą. Armia trzyma się tylko dzięki temu, że całemu światu sprzedają słabą, ale tanią broń. Mieli trudności w wygraniu wojny z takim imperium jak Gruzja :D
    I wcale nie ma tam żadnej odpowiedzialności. Mają aparat represji, zawłaszczyli media, gęsta sieć powiązań biznesowych też jest rozwinięta, a familia Putina jest najbogatsza na świecie. Za Ivana Groźnego Bojarzy mogli powstać i zabić despotę. Dzisiaj nikt nic nie może, bo elity nie mają żadnej świadomości narodowej, a tylko świadomość stanu konta. Ludzie też nic nie mogą. Bo co poprotestują sobie? Co to zmienia? U nas jest podobnie a naród już dawno rozbrojony.
    Utrzymywanie narodu w ogłupieniu i biedzie to najlepsza stara jak świat metoda utrzymania władzy...

    OdpowiedzUsuń
  3. gadasz prawde Gandii

    OdpowiedzUsuń
  4. Do drugiego komentarza:

    Rosja zawsze polegała na kopalinach. Jedną z głównych przyczyn rozpadu ZSRS był spadek cen surowców. Jest to takie samo przyzwyczajenie jak z tym autorytaryzmem. Rura północna jest sukcesem rosyjskiej polityki, podobnie jak drugi przywołany fakt, że nasz naród jest rozbrojony. Aż przychodzi na myśl widmo wizji utworzenia słynnej "Judeopolonii", albo przynajmniej pasa buforowego rozdzielającego strefy wpływów, które Federacja Rosyjska z powodzeniem teraz odbudowuje. Skutecznie pozbyli się Amerykanów z Europy i zablokowali naszą koncepcję sojuszu państw Europy Środkowo-Wschodniej. Oczywiście traktują przy tym swoich obywateli jak bydło i mięso armatnie, bo rzeczywiście jest u nich przymus ubezpieczeń - ale u nas jest to samo z demokracją (tzn. ludzie u nas myślą, że mamy demokrację, a w Rosji przynajmniej wiedzą, że jej nie ma). Ich czołgi w większości nie dojechały nawet do granicy z Gruzją, ale swoje cele osiągnęli i ani USA ani Europa Zachodnia ani EŚW nie były w stanie ich powstrzymać. Gdyby Putin był nieskuteczny, odsunięto by go od władzy i należycie rozliczono - i wcale nie musi robić tego naród (KGB ma w tym większe doświadczenie).

    Również w ZSRS przynajmniej ludzie wiedzieli, że jest niewola. Dzisiaj wiadomo tam, że rządzi KGB. A u nas ludzie myślą, że mamy demokrację i wolność słowa :D

    PS. Nie uważam, że Rosja to fajny kraj. Gdybym tak uważał, musiałoby mi się podobać w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://tylkowskipiotr.blogspot.com/2012/02/zmiana-janusza.html Naprawdę go przyjmujecie? Tego trolla.

      Usuń
    2. Nie jest członkiem, jest sympatykiem. Stosujemy równość wobec prawa i dajemy mu 6 miesięcy okresu kandydackiego - wtedy deklaracja zostanie rozpatrzona w oparciu o poziom znajomości naszego programu, wiedzy ogólnej i umiejętności działania w kierunku realizacji naszych postulatów. Traktujemy każdego poważnie i z poszanowaniem godności (z czym p. Piotr nie spotkał się u "konkurencji"), nawet mimo tego, że w Garwolinie i tak już działa prężna grupa, która w ostatnią sobotę zorganizowała spotkanie z JKM. Także: wszystko teraz zależy od p. Piotra czy będzie można jego deklarację rozpatrzeć pozytywnie czy nie.

      Usuń
  5. Mówiąc krótko zgadzam się w 100%. Bardzo ciekawy wpis.

    OdpowiedzUsuń

W komentarzach na moim blogu panuje wolność słowa. Nie moderuję ich, chyba, że zawierają spam. Każdy może napisać szczerze to, co myśli.
Proszę przy tym o poszanowanie netykiety.