17 lipca 2012

Co zrobił Korwin?

"Afera", jaką wywołał wpis JKM-a o pracowniku administracji publicznej, odbiła się echem w niektórych mediach. Można wręcz pomyśleć, że jest to idealna zasłona dymna dla afery w PSL-u! Wynikła afera i nagonka środowisk "tolerancyjnych" na "nietolerancyjnego, chamskiego i w ogóle" JKMa (a gdzie tolerancja dla nietolerancji, pytam ja się?). Ale... to tym lepiej dla JKM-a :) Stał się bowiem - nazwijmy to z perspektywy przeciętnego, nieprzychylnego rządowi wyborcy - "ofiarą bezdusznej nagonki TVNu" za to, że wyraził swoje zdanie, zresztą identyczne ze zdaniem większości społeczeństwa. Tak więc nie jest to do JKM-a podobne i dlatego tutaj zachował się świetnie jako polityk w demokracji ;) Dla prawicowców ważne są słowa i ich znaczenie, nie lubią, kiedy się nimi manipuluje i tworzy jakąś nowomowę. To się, niestety, dzieje w polskiej polityce. Dla przykładu, poznałem dzisiaj nowe słówko: transfobiczny. Znaczenia można się domyśleć, ale nie sądziłem, że ktokolwiek - poza kabaretami - był w stanie wymyślić i zastosować takie słowo. Ale wróćmy do rzeczy - co konkretnie Korwin zrobił i dlaczego w takim stylu?

Wpis Korwina, o którym mówię

Odpowiedź jest wg mnie prosta: JKM wskazał na dość drażliwy problem we współczesnych demokracjach. Problem, którego występowanie - jak uczy chociażby historia Kaliguli mianującego konia senatorem - świadczy o schyłku cywilizacji. Do władz państwowych ludzie dostają się nie dlatego, że są kompetentni, tylko dlatego, że są znani. A znani są z tego, że są... znani. Mamy kompletne zaprzeczenie merytokracji, za to jakąś dziwną namiastkę politycznego Big Brothera. Z tą różnicą, że tutaj uczestnicy są marionetkami finansowanymi przez partyjnych bossów, a głosowanie (czyli zainteresowanie społeczeństwa... w zależności od frekwencji) jest nie co tydzień, a co 4 lata. W międzyczasie można więc robić wszelkiego rodzaju przekręty, skutecznie tuszując je tematami zastępczymi. A jak coś wypłynie, to najwyżej minister weźmie całą odpowiedzialność na siebie, poda się do dymisji, pójdzie na inne wygodne stanowisko, a interes kręci się dalej.

Grodzka wiedział, na jaki układ idzie - postawił wszystko na jedną wyrazistą kartę, a teraz zbiera jej gorsze strony. Niestety, zbiera je również nasze społeczeństwo. Gdyby poseł ten nie afiszował się ze swoją "odmiennością", byłby normalną osobą, która pracuje w Sejmie, i którą wszyscy szanują, bez obrzydzenia całują w rękę itp. (stąd jest celne porównanie do zupy z szarańczy). Ważniejszy był jednak niestety interes wyborczy Ruchu Palikota, który bezpardonowo wykorzystał dobre imię tej osoby do własnych celów marketingowych. Na krótką metę zdało to egzamin, ale teraz poseł nie może się dziwić, że zjeżdżając na pokaz gołym tyłkiem po nieheblowanej desce trafi w końcu do wanny spirytusu. A teraz mamy wielki płacz i oburzenie (a komentarze w Internecie dolewają oliwy do ognia śmiechu i przypominają, że "chłopaki nie płaczą"). Grodzka może mieć więc pretensje tylko do samego siebie.

Wiem, że druga strona broni się tym, iż transseksualista w Sejmie jest tam po to, by walczyć o "prawa" tej grupy społecznej. Pytanie jednak: czy ich prawa są inne, niż całej reszty wokół? Nawet w życiu typowo społecznym, poza ścisłymi ramami prawnymi (na które poseł nie ma wpływu!) - przecież zmiana płci nie jest wcale tak bardzo widocznym zabiegiem w życiu późniejszym, nie wiążą się z tym żadne represje. Przynajmniej dopóki nie zacznie się z tym obnosić na lewo i prawo. Seksualność jest sprawą prywatną i dopóki taką pozostawała, nie było z nią problemów. Dlatego za obecne problemy i podziały w społeczeństwie odnośnie odmienności seksualnych odpowiadają środowiska LGBT, wszelkiej maści aktywiści gejowscy etc. To oni rozdmuchali sprawę w celu zbicia kapitału politycznego i całkiem niemałych sum pieniędzy, a cierpią na tym osoby, które mimo swojej odmienności wolą jednak nadal zachowywać się normalnie i nie afiszować się ze swoimi preferencjami. Przez takich aktywistów-pasożytów to właśnie oni cierpią.

Co więc zrobił JKM? Użył celnych, ale jednak chamskich sformułowań - ale to było konieczne, bo dzięki temu wybił się do mediów ze swoim przesłaniem. Korwinowi nie przeszkadza to, że Grodzka "zmienił płeć", ale to, że tylko i wyłącznie dzięki tej zmianie płci dostał się do Sejmu. Nie dlatego, że zna się na polityce, ale dlatego, że jest "dziwadłem". Ludzie głosowali na niego właśnie dlatego, że jest po "zmianie płci" - praktycznie nic innego o nim przecież nie wiedzieli.


A jeśli już się chcieli czegoś dowiedzieć, to np. tego, że ten kandydat nie zna się na ekonomii, co sam przyznał w radiu. Usprawiedliwił jednak swój start w wyborach "walką o prawa transseksualistów". Jednak chciałbym nieśmiało zauważyć, że lepiej niż poseł w tej roli sprawdziłby się zarejestrowany, aktywny lobbysta, który zamiast dysponować jednym głosem w głosowaniu i szufladkując swoje poglądy własną osobą, miałby wpływ na kilku-kilkunastu posłów przekonując ich do swojego zdania. Tymczasem okazuje się, że po raz kolejny dla środowiska LGBT nie jest ważne dobro osób odmiennych seksualnie, a po prostu wpływy, pieniądze i wielka polityka. Jest to przykre, bo został utworzony stereotyp "geja-pajaca", a społeczeństwo jeszcze bardziej podzieliło się nad sprawą, która dla Polski znaczy naprawdę niewiele. Co gorsza, pod pretekstem walki o "prawa" - a raczej przywileje LGBT, zagrożona jest stabilność

Co będzie po tym, jak stabilność w społeczeństwie zostanie zachwiana do tego stopnia, że jedynym jego zajęciem będą tematy zastępcze? O tym ładnie mówi na YT Yurij Bezmienow. LGBT są więc tylko narzędziem do rozwalenia społeczeństwa, a kiedy przestaną być przydatni, wielka polityka zrobi z nimi to samo, co swego czasu zrobili komuniści. Oni też "walczyli o prawa" osób odmiennych seksualnie, ale jak widać społeczeństwo jest na bakier z historią, dlatego najwyraźniej jest skazane na jej powtórzenie. Zastanawia jedynie fakt, że LGBT sprzedało swoją przyzwoitość, popadło w hipokryzję i jeszcze z wielką chęcią poszło na ten samobójczy układ.

7 komentarzy:

  1. Miałem ładny, długi komentarz, ale obrócił się w niwecz...

    W każdym razie, ten tekst Korwina to faktycznie przykrywka, w dodatku odrzucająca potencjalny elektorat KNP.

    JKM, jako doświadczony człowiek powinien wiedzieć, że stanie się dokładnie to, co się stało, jeżeli poda go w takiej formie, z cytatami niemalże gotowymi do wyjęcia jako broń przeciw KNP.

    A już myślałem, że współpraca z PJN i w konsekwencji niemalże pewność zgłoszenia i zapełnienia list wyborczych w następnych wyborach do Parlamentu pomogą tak powstałej koalicji na wejście do Sejmu i przejście do poważnej polityki.
    Najwyraźniej się myliłem.

    Drodzy KNPowcy, nie możecie się złożyć na pensje dla kogoś, kto by wlał trochę dyplomacji w zdania Korwina? Bo JKM potrafi napisać felieton o lodach owocowych tak, by go we wszystkich mass-mediach wyzywali od faszystów. Dzięki temu KNP stoi przed realna groźbą siedzenia na swojej ćwiartce setnej procenta poparcia niezależnie od działań reszty partii - a wszyscy ludzie o poglądach wolnościowych przed jeszcze bardziej realną groźbą wyboru (dość oczywistego) między głosowaniem na jakieś Ruchy Poparcia Zaparcia a nieoddaniem głosu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaciekawiłeś mnie tą wzmianką historyczną - mógłbyś coś więcej powiedzieć na ten temat? Zapewne w formie jakiegoś wpisu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nowaker, wspomniałem o wykładzie Thomasa Schumana (Yurija Bezmienowa), myślę, że fajnie tutaj wszystko wyjaśnił:
    http://www.youtube.com/watch?v=jL4G9vQjVOA

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mogę obecnie znaleźć tej wypowiedzi i nie pamiętam, gdzie ją czytałem (prawdopodobnie "Uważam Rze") - ale ktoś z PiS-u wyraził się najtrafniej. Są to rzadkie przypadki, które wymagają taktu i zrozumienia. I jakoś mimo nieprzychylnego stosunku do samej zmiany płci, umiał wypowiedzieć się spokojnie, a jego partia jest w Sejmie i ma duże poparcie społeczne. Korwin (a może ogólniej - konserwatyzm w znaczeniu ideologii, a nie narzędzia do obrony wolności?) szkodzi nie tylko waszej partyjce (która mnie już mało obchodzi), ale co gorsza liberalizmowi.

    Dobrze, że chociaż nie palnął tak przed zaraz wyborami. Pewne rzeczy warto zachować dla siebie. Korwin nie napisał na swoim blogu nic przeciwko rozdawnictwu pieniędzy dla ludzi dotkniętych trąbą powietrzną i ty też. Nie uważacie, że to sprawa ważniejsza?

    lukasznaw

    OdpowiedzUsuń
  5. Powtórzę się: gdyby nie użył mocnych słów, nie przebiłby się z tym do mediów. Swoją drogą, bardzo ciekawi mnie to, że TVN zrobił aferę z wpisu JKM-a, a nie robił afery z nawoływania Kardaszewskiego do mordowania "kurwinistów", albo z tekstu nawołującego do zamordowania prof. Rybińskiego na stronie Krytyki Politycznej.

    "Partyjce" cały zabieg bardzo pomógł - ale żeby to dostrzec, trzeba się JAKOŚ zaangażować i działać. Nie dla partii, ale właśnie dla idei.

    OdpowiedzUsuń
  6. Udało wam się utrzymać wcześniejszy trend (wybory.xaa.pl). Gratuluję ogromnego sukcesu Korwina, to oznacza, że jest wspaniałym liderem i powinien rządzić partyjkami jeszcze przez 30 przegranych wyborów i 5 kolejnych partyjek!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z Tobą Pawle, jedyne wyjście to obalenie dzisiejszego rządu i oddanie władzy w ręce radykalnej prawicy. Wtedy ludzie będą mogli żyć godnie i sami decydować o swoim losie.

    OdpowiedzUsuń

W komentarzach na moim blogu panuje wolność słowa. Nie moderuję ich, chyba, że zawierają spam. Każdy może napisać szczerze to, co myśli.
Proszę przy tym o poszanowanie netykiety.