26 lipca 2012

W krainie ślepców

Jak pokazały ostatnie sondaże, miałem rację w swoich przewidywaniach odnośnie następstw wypowiedzi JKM-a o Annie Grodzkiej. Oczywiście w szeregach KNP pojawiło się wielu malkontentów krytykujących Korwina za wszystko, co tylko zrobi - a w tym przypadku ewidentnie zrobił dobry ruch polityczny, na którym skorzystali przecież również ci "narzekacze". "Narzekaczami" nazywam tutaj tylko tych, którzy nic nie robiąc szukają sobie wymówek dla swojej bierności: "bo Korwin to, bo Korwin tamto". Jest jednak na szczęście jeszcze grupa, która robi swoje i wie, że nawet jak się z kimś nie zgadza, to trzeba wprowadzać własne rozwiązania, a nie tylko stać z boku i w niewybrednych słowach krytykować. Mógłbym tutaj kilku takich wymienić, ale - noblesse oblige - nie zrobię tego publicznie. Szkoda tylko, że nic ich to nie nauczyło i nadal swoją działalność ograniczają do siedzenia przed komputerem i pisania głupot, na dodatek niczym nie podpartych.

Tym bardziej cenię tych, którzy wkładają w działanie masę swojego czasu i pieniędzy, którzy nie zniechęcają się ogólną sytuacją i obojętnością "większości". Podziwiam ich i staram się im dorównać. Wzmożona działalność także często doprowadza do konfliktów, ale wtedy wystarczy opowiedzieć się po stronie tego, kto ma rację. Jeśli ktoś naprawdę działa, to wie, na czym stoi, co krytykuje i o czym się wypowiada. Nie jest "malkontentem", tylko chce zmienić coś na lepsze. Należy stanowczo rozróżnić nierobów od reformatorów.

Ktoś kiedyś powiedział: "W krainie ślepców jednooki jest królem". Jednak powiedzenie te nijak nie pasuje do polskich realiów, gdzie wciąż - nawet wśród osób chcących wolności - przejawia się socjalistyczna mentalność "szarej masy", gdzie wszystko się należy bez żadnego własnego wkładu pracy, środków i myślenia. W polskiej krainie ślepców jednooki będzie musiał chronić swoje cenne oko przed tłuszczą, która tego oka będzie chciała go pozbyć. Jeśli ktoś wybije się parę centymetrów ponad tłum, tłum ściąga go za nogi z powrotem.

A chyba lepiej byłoby, gdyby ludzie z tłumu skupili się na doskonaleniu siebie i również pięli się do góry? Wtedy każdy zyska, a nawet w takiej organizacji jak partia polityczna będzie wówczas lepszej jakości kontrola pracy wykonywanej zarówno na niższych, jak i wyższych szczeblach. Solidna motywacja do działania jest bardzo ważna, bo niestety dla wielu jest ona niezbędna do jakiegokolwiek działania. Takiej motywacji dostarczy zmiana mentalności: docenienie pracujących, zignorowanie/odsunięcie krzykliwych leni, w końcu wysłuchanie ludzi chcących usprawnić naszą pracę (do której przecież dokładamy własne pieniądze!). Czy nie byłoby wtedy łatwiej? Czy nie byłoby wtedy nas więcej?

2 komentarze:

  1. Cóż, Pawle, nuszę powiedzieć że jesteś jednym z niewielu którzy potrafią konstruktywnie krytykować działalność KNP (bo, jak napisałeś, niektórzy tylko siedzą i ględzą) i to się chwali.
    Btw. jak oceniasz działanie samego JKM dla KNP (w ogółach i szczegółach)?

    OdpowiedzUsuń
  2. Pytanie jest na tyle ciekawe, że odpowiem na nie w osobnej notce.

    OdpowiedzUsuń

W komentarzach na moim blogu panuje wolność słowa. Nie moderuję ich, chyba, że zawierają spam. Każdy może napisać szczerze to, co myśli.
Proszę przy tym o poszanowanie netykiety.