1 sierpnia 2012

Na pielgrzymkę bez wódki!

W przededniu mojego wymarszu na Jasną Górę chciałbym poruszyć pewną kwestię dotyczącą religii, tym bardziej, że ostatnio mało o tej materii pisałem. Na pielgrzymkę idę dopiero pierwszy raz w życiu i nie wiem, czego się spodziewać oprócz odcisków i zmęczenia - dlatego o tym wypowiem się po powrocie (oby szczęśliwym i nie przedterminowym). Tymczasem moimi palcami porusza teraz poczucie konieczności skomentowania listu hierarchów polskiego Kościoła, który został odczytany w ostatnią niedzielę na Mszach Św.

Hierarchowie poruszają w nim kwestię miesiąca sierpnia jako miesiąca abstynencji. Cóż, jestem zwolennikiem abstynencji, sam po sobie widzę, że jednak warto umieć otworzyć się na ludzi bez konieczności spożycia alkoholu. Oprócz zdrowia oszczędzam też pieniądze, a także zapewne wiele niemiłych sytuacji. Niczego nie podpisywałem, nie jest też tak, że nie tknąłem w życiu ani kropelki alkoholu. Próbowałem tego i owego, ale po prostu nigdy się nie upiłem - jakoś mnie do tego nie ciągnie.

Ale dość o mnie, skupmy się na meritum wpisu. List podał wiele alarmujących statystyk, argumentów tych bardziej, jak i mniej przyziemnych, oraz kilka postulatów. Jednym z nich było ubolewanie nad powszechnością dostępu do alkoholu. O tym, jak flaga i hymn Polski są mieszane do reklamy piwa, w końcu też o konieczności większej kontroli sprzedaży alkoholu, ograniczenia reklam etc. etc.

Przykro mi to komentować, ale najwyraźniej hierarchia nie szanuje danej człowiekowi od Boga wolnej woli, a w miejsce Boga stawia państwo. Nie muszę chyba przypominać, kto w miejsce Boga stawia państwo? Czy hierarchom przydałaby się lekcja ekonomii, a przede wszystkim lekcja życia?

Co ciekawe, owe postulaty pokrywają się z postulatami Unii Europejskiej, odnośnie podniesienia akcyzy na alkohol, przeniesienia sklepów monopolowych na obrzeża miast i zakazu sprzedaży alkoholu po godz. 22:00. Są to nie tylko skrajnie lewicowe, ale i skrajnie bezczelne postulaty godzące w wolność osobistą, a także powodujące zwiększenie problemu alkoholowego pod przykrywką "walki z alkoholizmem". W końcu nie od dziś wiadomo, że wyższa akcyza na alkohol pogarsza sytuację nie pijaków, a ich żon i dzieci - na wódkę zawsze pieniądze się znajdą, choćby kosztem bucików dla dziecka, albo leków dla żony. Trudniejszy dostęp do alkoholu powoduje, że ludzie robią zapasy - a zapas w domu szybciej "schodzi", a co dopiero, gdy trzeba będzie wyjechać poza miasto, by go zrobić. Ilość wypadków po alkoholu również może wzrosnąć przez te regulacje. A jak ktoś nie zdąży wybrać się za miasto do 22:00? Zawsze ma możliwość pędzenia bimbru w domu, albo zaopatrywanie się na czarnym rynku. To już przerabialiśmy w PRL-u (z tym, że zakaz obowiązywał do godz. 13:00 - zachowały się na taśmach kolejki stojące od godzin porannych) a państwo przestrzegało wtedy przed ślepotą wywoływaną przez źle destylowany bimber.
W odpowiedzi na te plany wychodzi organizacja Wolny Browar, który razem z Nową Prawicą prowadzi ogólnopolską akcję edukacyjną połączoną ze zbiórką podpisów. Szczegóły na Piwo Pod Chmurką. Właśnie dlatego, że wolna wola to dla mnie skarb nadprzyrodzony, jako abstynent i student teologii gorąco popieram tę akcję i włączyłem się w nią. Rozmawiałem już chyba ze wszystkimi sprzedawcami alkoholu w Siedlcach, każdy z nich widział naklejkę akcji, większość z nich skorzystała z możliwości naklejenia jej na drzwiach wejściowych i w innych widocznych miejscach. Ale koniec promocji, przejdźmy do konkluzji:

Cóż, duch socjalizmu unosi się również nad Kościołem, być może jest to również spuścizna PRL-u, gdzie w Służbie Bezpieczeństwa funkcjonowała specjalna komórka kształcąca przyszłych "księży". Usiłowano powołać państwowy "kościół", który byłby dobrym instrumentem do kontrolowania nastrojów obywateli. Ksiądz był już nawet zawodem, byli też przodownicy pracy w księżowskim rzemiośle... Proces transformacji ustrojowej tacy agenci przeszli nietknięci - "bo księdza nikt nie ruszy".

Dlatego tym bardziej doceniam prawdziwych księży z powołania. Niestety, większość z nich rezyduje albo na małych parafiach i tam daje z siebie wszystko, albo po prostu wyjechała na misje święte do Afryki, Ameryki Południowej, Azji itd. To przykre, bo większość osób, które zraziły się do Boga, tak naprawdę zraziły się do jakiegoś księdza i przerzuciły to na wiarę i religię. Tymczasem naprawdę warto postarać się poznać księdza z powołania - to wzmacnia wiarę i pokazuje rzeczywisty obraz Kościoła. Mam nadzieję, że ten obraz zobaczę jeszcze dokładniej na pielgrzymce.


===
Zainteresowanym polecam lekturę książki "Komuniści i Kościół w Polsce". Tytuł podałem orientacyjnie, autora nie pamiętam, pamiętam za to okładkę przedstawiającą Jaruzelskiego, który przyjmuje w Polsce papieża. Papież ociera łzę z oka. A teraz lecę czynić ostatnie przygotowania :)

7 komentarzy:

  1. No i to też dobre. Kolejna akcja dla wypromowania partii (a nie jednego... no dobra, nie będę znowu :P), która zwraca uwagę. Do tego jest popierana przez społeczeństwo.

    Akurat na kilka dni trafiłem do ultrakonserwatywnej wsi (56% na PiS, na KNP całe 7 głosów :D ale to i tak ponad półtora procent :P), gdzie ten list kościelny był połączony z narzekaniem na obecny rząd, że nic nie robi dla ograniczania dostępności alkoholu. Mam tylko nadzieję, że będą się lenić dalej, bo im mniej robią, tym lepiej :)

    Taka historyjka na koniec (ze słyszenia, ale akurat pewne źródło), inny ksiądz - który minął się z powołaniem - z parafii na wschodzie Polski chciał wyremontować kościół. Dlatego chodził zwyczajnie żądając pieniędzy. Właściciel jedynego sklepu mu nie dał tyle, ile oczekiwał, więc zorganizował akcję odebrania mu koncesji na alkohol. No to uczciwie pracujący człowiek musiał zamknąć sklep, w efekcie ludzie nie mają gdzie kupować, także ci niepijący. :(

    lukasznaw

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście ksiądz zorganizował. Za dużo poprawiania i wychodzi nielogicznie. :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się w 100 %, kiedy rząd próbował przepchnąć zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych (w zeszłym roku) episkopat również sporządził odczytywany na każdej mszy św. list nt. dlaczego to KAŻDY katolik POWINIEN wspierać nowy zakaz miłościwie nam panujących, bo przecież inaczej szerzy patologię i jest osobiście odpowiedzialny za tragedię tysięcy polskich rodzin, i dalej w tym stylu... Czasem naprawdę zastanawiam się "gdzie ja jestem"?

    Wolny Browar - słuszna inicjatywa, pomijając to że piwo jest jak dla mnie koszmarnie niesmaczne i nie rozumiem tego szału wokół niego... Wolne Winko, o to tak. ;)

    Pozdrawiam i ... yyy owocnej pielgrzymki.

    OdpowiedzUsuń
  4. @lukasznaw: nie mają gdzie kupować to pędzą bimber albo kupują od ruskich (skoro to wschód Polski to tym bardziej). To na pewno zapobiega patologii i chorobom ;) Chociaż sam przyznam, że ta szara strefa przynajmniej napędzi trochę gospodarkę i nie nabije kabzy rządowi.

    @GosiaW: O właśnie, o stacjach benzynowych również było - jak to wpływa na wypadki po alkoholu (już nie wspomina się o tym, że chleją wódę na chrzcinach czy weselach [moje było bezalkoholowe... ludzie bawili się do 6 rano, właściciel sali dopiero nas upomniał że wypada kończyć] i wracają po pijaku).

    Wolny Browar jest ogólnie o alkoholu, nie tylko o piwie. Projekt ustawy, pod którym zbierane są podpisy, zahacza również o kilka innych ciekawych wątków, takich jak właściwe oznakowanie stref wolnych od alkoholu - z informacją o obszarze, karze za jego złamanie i podstawą prawną.

    Lecę spać bo nie wstanę! O 7 wyjście :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A więc panie Pawle życzę bardzo lekkiej drogi. Sam uczestniczyłem kilka razy, więc trochę tam pamiętam. Przy okazji można wiele zaobserwować i sporo się nauczyć. Pielgrzymka to dość dobre miejsce obserwacji postaw ludzkich. Nie wspominając o przeżyciach czysto duchowych. Czego życzę. Co zaś do alkoholu. Wszystko jest dla ludzi, ale ze wszystkiego należy umieć korzystać - jak mawiał św. Paweł - wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi mi korzyść. Może lepiej więc dawać przykład i wprowadzać kulturę picia lub też niepicia (jak kto woli), zamiast ustaw i zakazów,uczyć zamiast zabraniać? Narzucanie przez państwo czy Kościół czegokolwiek, zawsze rodzi sprzeciw i szarą strefę. No ale to taka nasza narodowa mentalność, a co gorsza przyzwyczajenie naszych rządzących - zrobimy prawo a ono samo z siebie zmieni rzeczywistość. Niestety tak się nie da. Ustawodawstwo to nie jest magia i magicznych rezultatów nie ma co po nim oczekiwać. Zmiana sposobu myślenia i postępowania szerokich grup społecznych to niestety robota na pokolenia. Ale może dobrze byłoby ją zacząć? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Prymas Wyszyński wypowiedział się o alkoholu jednoznacznie. Twierdził, ze jest on potrzebny przemysłowi, ale nie ludziom. Czy to możliwe, aby prymas nie miał racji? A jeśli nie miał, to znaczy, ze alkohol jest ludziom potrzebny? ;-) Do czego?
    Jasne, to taka mała prowokacja z mojej strony, ale temat jest. No bo skoro taki autorytet jak ksiądz prymas, wypowiada się o spożywaniu alkoholu zdecydowanie negatywnie, to czy jest sens, przynajmniej dla zdeklarowanego katolika, dyskutowanie o jakiejkolwiek kulturze picia? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ruch Swiatło -Życie Księdza Franciszka Blachnickiego promował abstynencję . Przez tą formacje przeszło 20000 młodzieży, tzw JP II tez to grund Blachnickiego. Mam juz wiele lat a od tamtych lat jestem abstynentką .Zajrzyj tam Warto.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

W komentarzach na moim blogu panuje wolność słowa. Nie moderuję ich, chyba, że zawierają spam. Każdy może napisać szczerze to, co myśli.
Proszę przy tym o poszanowanie netykiety.