6 sierpnia 2012

Na tarczy

Uważny czytelnik zakładał, że nie napiszę nic przynajmniej do 16 sierpnia. Cóż, też tak myślałem, ale niestety musiałem powrócić z pielgrzymki przed czasem. Nie z mojego powodu, gdyż nie szedłem sam, ale czuję, że i ja nie dałbym rady dojść do samego celu. Bez przygotowania, idąc wprost sprzed komputera było ciężko już pierwszego dnia - o dziwo na najkrótszym odcinku. Dlaczego? Z braku doświadczenia wziąłem w plecak m.in. jedzenie i wodę, oraz dość ciężką menażkę na zupę. Nic z tych rzeczy się nie przydało, bo ludzie dawali po drodze czego tylko dusza zapragnie (i to nie tylko pierwszego dnia, dalej dawali nawet więcej na specjalnych stolikach, szczęśliwcom czasem trafił się nawet nocleg w normalnym domu, a nie pod namiotem). Czułem się więc jakbym niósł drzewo do lasu, albo prowadził idiotę o Sejmu, co skutkowało przeciążeniem kolana. Głupio mi było widząc młodziutkie dziewczyny deklasujące mnie w marszu. Nie jest to spacerek - będę musiał się nieco przygotować, aby móc to wytrzymać. Ale nie ma co tego roztrząsać :)

Ten mój powrót "na tarczy" zbiegł się dziwnie z kolejną dyskusją o Powstaniu Warszawskim. Jak wiemy, Warszawa w jego wyniku została doszczętnie zniszczona, pomęczono i wymordowano ćwierć miliona Polaków. Wysiłek Powstańców był niesłychany i godny podziwu, oraz pamięci. Niestety, był on skazany na niepowodzenie i żadna w tym wina Powstańców czy wymordowanej ludności Warszawy. Przede wszystkim winni rzezi są oczywiście Niemcy, którzy wbrew temu, jakie mieli o sobie mniemanie, zachowali się jak najgorsi barbarzyńcy rodem azjatyckich stepów. Następnie, cyniczny Stalin, który zatrzymał wojska przed Wisłą, aby poczekać, aż Warszawiacy wykrwawią się. Niestety, wśród winnych są również ci, którzy odgórnie zadecydowali o wybuchu Powstania. Nie jest to pewna informacja, ale myślę, że weryfikowalna: otóż, Powstanie Warszawskie odbyło się decyzją większości głosów w stosunku 3:2. Prawdopodobnie wśród decydentów obecny był agent sowiecki, co jeszcze bardziej boli, kiedy spojrzymy na wynik "głosowania".

Denerwuje mnie to, że jak ktoś krytykuje decydentów Powstania, zarzuca się mu brak szacunku do walczących. Myślę, że to właśnie ze względu na ten szacunek powinniśmy wprost mówić prawdę. Powstańcy nie mieli możliwości analizy i oszacowania swoich szans. Jednak dowództwo miało takie możliwości i popełniło błąd, co po wybuchu Powstania potwierdził generał Anders krytykując ten ruch i podając praktycznie te same argumenty, które padają dziś... Również ze względu na szacunek do poległych bohaterów musimy pamiętać o całej historii i nie koloryzować jej, bo tylko z prawdziwej historii możemy wyciągać wnioski na przyszłość i uczyć się na błędach. Ci, którzy widzą tę sprawę w czarno-białych barwach, po prostu nie znają historii. A ci, którzy nie znają swojej historii, są skazani na jej powtórzenie.





Muszę też skomentować farsę, której udziałem stały się obchody upamiętniające walczących Powstańców. Za wzór stawia się generała, który otrzymując nominację w 2005r. od B. Komorowskiego siłą rzeczy jest stronniczy. A nawet jeśli to nie miałoby na to wpływu, na pewno wpływ ma zatrudnienie syna owego generała w spółce Elewarr. Nazwa ta przewija się ostatnio nader często... Tymczasem na teren głównych uroczystości nie wpuszczono weteranów. No bo co jakiś dziadek z oddziału "Parasol" jest wart przy wielce szanownych urzędnikach i tych, którzy poszli na współpracę? Zaproszenie musi być, koniecznie czerwone :) PO stosuje więc przywłaszczanie sobie cudzych dokonań, manipulacji w mediach i zbijania kapitału politycznego na  wydarzeniach ponad-partyjnych. W tej sytuację nie dziwię się, że zostali wygwizdani, natomiast dziwię się, że nie zostali obrzuceni jajami.

5 komentarzy:

  1. To ja może odniosę się tylko do Pielgrzymki, bo w politykę się bawić nie potrafię:
    Zapraszam za rok na PPP XXXIII z Łosicką Grupą 13tą!
    Dasz rady, skoro ja już 2 razy dałem, to Wy macie nie dać :D
    Pozdrawiam
    Tomek Wierzbicki

    OdpowiedzUsuń
  2. Powstanie musiało wybuchnąć. Rząd w Londynie miał do wyboru, nie robić nic - wówczas Armia Czerwona wkracza, wypycha Niemców i bez oporu Polaków zajmuje Warszawę, co oznacza pewność rządów komunistycznych i koniec II RP, albo próbować własnymi siłami zająć Warszawę, ogłosić że stolica wróciła do rąk legalnych władz, które w tym momencie rozpoczynają administrowanie wyzwoloną częścią kraju.

    Nie wywołanie Powstania oznaczałoby, że rząd londyński zgadza się na koniec II RP i własnego uznania międzynarodowego bez walki. To była ostatnia, rozpaczliwa próba utrzymania istnienia II Rzeczpospolitej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sorry, no ale Prawdziwi Polacy się skompromitowali i zaszkodzili sobie. Jakby wygwizdali HGW gdziekolwiek indziej - ok. Ale miejsce wymaga ciszy. Szczególnie, że przez nich normalnych argumentów prawie nigdzie nie słyszałem, bo cały czas były kłótnie o to. Gdyby potrafili się zachować, ich przesłanie mogłoby dotrzeć do wielu ludzi. A wrzaski typu "czerwona hołota" przez zwolenników nacjonalizacji wszystkiego są żałosne :)

    W ogóle to Warszawa nie nadaje się na stolicę. Co ileś lat powinno się robić przetarg i miasto, które zapłaci najwięcej przy spełnieniu jawnych warunków, dostaje ją (oczywiście jednostki samorządu by miały większą autonomię przy ustalaniu podatków lokalnych). Przy zmniejszeniu państwa do wykonywania tylko niewielu funkcji, jest to jak najbardziej możliwe. I skończy się sztuczne uprzywilejowanie jednego miasta, narzekanie Warszawy, że musi płacić janosikowe (akurat to miasto powinno, bo jest nienaturalnie uprzywilejowane), innych miast, że nie mogą tyle mieć co stolica... A może także takie zachowanie niektórych warszawiaków (głównie władzy z platformy pewnych ludzi i komunistów z partii wiadomych).

    lukasznaw

    OdpowiedzUsuń
  4. @Tomasz: słyszałem, że najłatwiej idzie się z Węgrowem. Ale jednak chyba pozostanę przy "1" z Siedlec, po prostu się przygotuję. Z Łosicami i tak się chyba łączy w Ciepielowie.

    @Sergiusz: Rumunia, Czechy, Węgry - takich powstań nie robiły. I lepiej na tym wyszły, zarówno krótko- jak i długoterminowo.

    @lukasznaw: O nie, nie zgodzę się z Tobą! Primo: organizacje narodowe i nacjonalistyczne to odrębne od siebie grupy zarówno ideowo jak i strukturalnie (NOP to w przeciwieństwie do ONR partia polityczna). Znaczna część ONR to wolnorynkowcy, nie chcą nacjonalizacji. Dużo jest zwolenników "trzeciej drogi", ale naziole i socjaliści siedzą w NOP-ie, nota bene psiocząc na ONR za "korwinowską zarazę".

    Secundo: To, że Warszawa jest uprzywilejowana, nie usprawiedliwia tego szkodliwego rozwiązania jakim jest janosikowe. Dlaczego - o tym napiszę w następnej notce, bo temat wydaje się wart pogłębienia. Jak ja lubię, kiedy czytelnicy wymyślają tematy za mnie :)

    Tertio: Nie uśmiecha mi się wizja, gdzie władze samorządowe usprawiedliwiają represje podatkowe tym, że starają się o bycie stolicą. Zresztą, jak sam zresztą przyznałeś, nikt by tego miana nosić nie chciał, bo prestiż byłby okupiony wysoką zapłatą, grzywną nakładaną na lokalną gospodarkę. Czyli takie... no, resztę napiszę w kolejnej notce ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A, nacjonalizacja wszystkiego była taką hiperbolizacją, odnoszącym się między innymi do niedawnej paniki przy prywatyzacji Polskich Kolei Linowych wywołanym przez PiS i SP. Wiadomo, choć w PiS-ie jest parę osób nastawionych choć trochę rynkowo (a reszta się nie zna, i dobrze), to mnóstwo wyborców popiera socjalizm, etatyzm, komunizm i "rozwój" gierkowski (ale PiS przedstawił PO jako liberałów, i oni nie głosują na Tuska, choć mu do Gierka bliżej :D).

    OdpowiedzUsuń

W komentarzach na moim blogu panuje wolność słowa. Nie moderuję ich, chyba, że zawierają spam. Każdy może napisać szczerze to, co myśli.
Proszę przy tym o poszanowanie netykiety.