27 października 2012

Wężykiem, wężykiem!

* * * (godz. 20:14)
Info z ostatniej chwili: pociągi stoją nie tylko pod Łukowem, ale też pod Cegłowem na trasie Warszawa-Siedlce. Bez prądu, więc wszyscy marzną. Bite 3-4 godziny czekania, ale oficjalnie czas opóźnienia "nieznany". A jeszcze zmiana czasu... Wiwat... Czy prywatny przedsiębiorca doprowadziłby do takiego stanu rzeczy wiedząc, że skaże go to na wielkie straty? Ile dotacji z naszych podatków zostanie jeszcze wyrzucone w błoto?
* * *

Wczoraj radni miasta Siedlce, spośród wielu spraw ważnych i zupełnie bez znaczenia, poruszyli kwestię przygotowania miasta na ewentualne opady śniegu. Władze miasta zapewniły radnych i mieszkańców, że nie ma się czego obawiać, gdyż śledzą oni prognozy pogody, a tzw. "sezon zimowy" rozpoczyna się dopiero 1 grudnia. Jeden z urzędników napomknął też o tym, że stan gotowości przyjęło się utrzymywać 30 dni przed "sezonem zimowym" jak i 30 dni po nim.

Kolega obecny na sali powiedział mi w tym momencie, że w niedzielę zapowiadane są opady deszczu. Odpowiedziałem mu żartobliwie, że nie ma się czego obawiać, bo w niedzielę urzędy i tak nie pracują. To był jednak niestety jedyny powód do żartów, bo nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać. Padł śnieg, padła rada dzielnicy, w której ludzie pracowali za darmo jako pośrednicy między mieszkańcami a biurokracją, padło też całkiem słuszne oświadczenie radnego Sylwestra Czyżyka o wystąpieniu z klubu PiS. Cały ten układ dosłownie i w przenośni pada. Rada w chocholim tańcu uchwala kolejne kredyty, które będziemy musieli spłacać my i nasze dzieci. Zajmuje się problemami, którymi w normalniejszych miastach zajmują się rady dzielnicowe (np. w Lublinie, gdzie jest kilkadziesiąt takich rad i to one się zajmują kałużami i dziurami w drogach, a nie Rada Miasta). A tymczasem ręka pogrąża się coraz głębiej w nocniku.

Władza chwaliła się także nowymi autobusami. Nie szkodzi, że wiąże się to z wysokimi cenami biletów, ludzie woleliby już dotychczasowe pojazdy w zamian za tańsze bilety. Posiadając swoje obowiązki i rezygnując z drogiego autobusu, pojechałem skuterem na Instytut Teologiczny. Jazda po błocie pośniegowym takim jednośladem to bardzo ciekawe przeżycie. Jest jak jazda na grzbiecie węża, który sunąc do przodu wije się w lewo i prawo, a na zakrętach jego śliskie podbrzusze daje o sobie znać w sposób szczególny. Wężykiem, wężykiem! Cieszę się, że mam taką władzę, bo gdyby nie ona, nie miałbym takich atrakcji i już od poniedziałku ruszyłoby odśnieżanie - a tak poczekamy sobie może i do grudnia :) Prawdą jest też, że nie ma co odśnieżać, skoro i tak zaraz napada - w końcu po co jeść, skoro i tak zaraz się...

Wróćmy jednak do wątku, bo nikt nie lubi lania wody (chyba, że na sesjach Rady Miasta). W drodze powrotnej wpadłem do Biblioteki Głównej UPH i wypożyczyłem "Teorię pieniądza i kredytu" Ludwiga von Misesa. Przypominając sobie wczorajszą egzaltację kolejnymi kredytami na "termomodernizację" kolejnych obiektów sportowych (w końcu co drugi radny to wf-ista) albo propozycjami poszerzenia zalewu siedleckiego "tak, aby można było pływać jachtem", pomyślałem sobie, co by było, gdyby radni przeczytali tę książkę. W końcu to tylko krótki spacer do pierwszej lepszej biblioteki i 418 stron tekstu - o wiele mniej, niż te wszystkie uchwały o krzywych latarniach i jakości życia biologicznego w siedleckim zalewie.

Nie pozostaje nic innego, jak ich namawiać i trzymać kciuki za sukces edukacji nad brylowaniem w garniturach. Może wtedy Siedlce jakoś, choćby i "wężykiem", dojadą w końcu do wolności?