1 grudnia 2012

(Za)radni się boją

Przez kilka dni po proteście pod Urzędem Miasta była prowadzona wobec mnie nagonka na dość niskim poziomie. Byłem spokojny, bo wiem, że jak ktoś atakuje w taki sposób, to boi się merytorycznej dyskusji. Ale spokój przerodził się w zadowolenie, kiedy po ogłoszeniu decyzji Regionalnej Izby Obrachunkowej ataki nagle ucichły, jak na rozkaz. Należy się z tego cieszyć, bo ktoś w końcu pojął, że nie warto prowadzić polityki w taki właśnie sposób. Chociaż też trochę szkoda - z każdym dniem nagonki zyskiwałem więcej, bo pyskówka rozbijała się o argumenty, na które nie było rzeczowej odpowiedzi tylko atak ad personam. A ludzie czytali i wyciągali wnioski...

* * *

Szczerze mówiąc nie za bardzo chce mi się pisać tego posta, ale zrobię to ze względu na zyskanie sporej liczby czytelników w ostatnim czasie. I to nie byle jakich :-) Ze względu właśnie na tych nowych czytelników będę więcej pisał o sprawach, które ich interesują. Chodzi o sprawy lokalne, może mniej ideologicznie, ale na pewno o rozwiązaniach czerpiących swoje źródło z ideologii. Czy rozwiązanie bazujące na ideologii może być uznane za niemerytoryczne? Pozwolę się Wam samym o tym przekonać - zapraszam do lektury.

Jeszcze przed uchyleniem części uchwały "śmieciowej" przez Regionalną Izbę Obrachunkową dało się mnie usłyszeć w telewizji jak mówię o konieczności zlikwidowania górnej granicy 70m^2:


Nie zawsze mamy wpływ na to, jaka część z tego, co powiemy, zostanie wyświetlona. Gadałem dość długo, ale starałem się zawrzeć jak najwięcej argumentów w jak najkrótszym czasie. Muszę więc dodać tutaj, poza kamerami, że m.in. mówiłem także o niezgodności tej górnej granicy z Konstytucją i z samą ustawą, do której mają się podporządkować uchwały samorządowe (i w tej drugiej kwestii właśnie zareagowała RIO).

Teraz, po tym jak pojawiły się komentarze właścicieli dużych domów, muszę dodać jeszcze jedną bardzo ważną rzecz. Otóż, współczuję tym, którzy uczciwie dorobili się dużych domów i przez to będą płacić więcej za śmieci. Nie będzie to jednak tyle, ile by się na początku wydawało. Jeśli za 1m^2 opłata w pierwotnej wersji uchwały wynosiła 0,68 PLN (a przy segregowaniu 0,58 PLN), to nie oznacza, że po zmianach wyjdzie tyle samo. Logicznie rzecz biorąc, ten sam, niezmieniony koszt, rozłoży się na więcej metrów w mieście.

Przykładowo, wyobraźmy sobie "miasto" z dwoma mieszkańcami - jednym mieszkającym w 30-metrowym mieszkaniu, drugi w 100-metrowym domu. Jeśli do tej pory wywiezienie śmieci o koszcie 100 PLN rozkładało się na dwóch mieszkańców: jeden płacił za 30 metrów kw., a drugi zgodnie z granicą za 70 metrów kw., to obaj płacili 1 PLN za metr: pierwszy 30zł, drugi 70zł. Teraz, po decyzji RIO, ten sam koszt 100 PLN (od decyzji śmieci nie przybyło ani nie ubyło) rozłoży się na 30 metrów pierwszego mieszkańca i 100 metrów (zamiast 70) drugiego. Efekt jest taki: tym razem koszt 100 PLN rozkłada się nie na 100 metrów, a na 130. Obaj zapłacą więc ok. 77 groszy za metr, pierwszy za śmieci zapłaci 23,1 PLN, a drugi zapłaci 77 PLN. Pamiętajmy, że to tylko przykład - pokazuje tylko zasadę, na której trzeba się oprzeć prognozując swoje przyszłe wydatki.

Dzisiaj wiele osób boi się, że będzie to (kolejna) kara za zaradność i w powyższej przykładowej sytuacji zapłaciłoby nie 77 PLN a 100 PLN. Ale podział tego samego kosztu na większą liczbę metrów daje mniejszy koszt w przeliczeniu na 1 metr.

Ten akapit jest dla tych, którzy nie zrozumieli akapitu wcześniejszego, więc można go pominąć w czytaniu. Bardziej obrazowo, koszt wywiezienia śmieci to tort, który dzielimy względem gości. Goście to są metry kwadratowe, na które rozdziela się koszt. Jeśli z jednego miejsca ustalimy limit maksimum 70 gości, to na przyjęciu będzie tych gości zdecydowanie mniej. Każdy dostanie więc większy kawałek tortu. Ale z racji tego, że ten tort oznacza koszt, każdy chce mieć jak najmniejszy kawałek. Aby kawałki były mniejsze, trzeba zaprosić wszystkich gości jacy mogą przyjść - wtedy ten sam tort zostanie podzielony na więcej kawałków i na jeden kawałek będzie przypadać mniejsze obciążenie.

Ale i tak moje przykłady pewnie do niczego się nie przysłużą, co najwyżej uspokoją kilka osób. Dlaczego się nie przysłużą? A dlatego, że radni pewnie naprędce zmienią uchwałę np. na rozliczanie od osoby. Bo jak to tak, mają płacić więcej? Za parkowanie nie chcą płacić, to mieliby chcieć płacić za śmieci?

Jakie jest nasze rozwiązanie? Na początku chcę zaznaczyć, że nasze rozwiązanie zostało wysłane do kilku przedstawicieli władz miasta Siedlce, włącznie z Prezydentem Miasta. Nie będą więc prawdą doniesienia, jakoby to miasto "wpadło" na taki i taki pomysł. Oczekujemy również odpowiedzi (pozytywnej bądź negatywnej) na nasze propozycje. Jeśli jej nie dostaniemy (a to może się zdarzyć biorąc pod uwagę dotychczasowe podejście do mieszkańców) to po prostu nasze dążenia do referendum zostaną ułatwione :-)

W końcu w takiej Pszczynie samej tylko Nowej Prawicy udało się doprowadzić do referendum (więcej informacji o tym tutaj - KLIK), wymagana liczba podpisów podobna, a my tutaj nie jesteśmy sami. Będzie to dla nas bułka z masłem, choć oczywiście wszystko jest przygotowywane z głową i w perspektywie konsekwencji tegoż referendum. Nie będzie tak jak z aquaparkiem, bo jak my coś robimy, to albo dobrze i do końca, albo wcale. Nie mamy zamiaru zmarnować pieniędzy mieszkańców, z których będzie sfinansowane referendum, nawet jeśli to tylko mały ułamek tego, co marnuje obecna władza.

Ale skończmy tę dygresję i przejdźmy do konkretów - propozycja Nowej Prawicy na rozwiązanie świeżo wykreowanych przez władze centralne problemów ze śmieciami wypływa z kalkulacji i ideologii, jaką prezentujemy. Chcemy, aby zostało wybrane najbardziej rynkowe rozwiązanie, oraz takie, które wykluczy składanie się jednych na koszta kreowane przez innych. Przede wszystkim należy zdać sobie sprawę, że odbiór śmieci z domów jednorodzinnych jest bardziej kosztowny, niż odbiór z bloków, gdzie jest tylko jeden pojemnik, do którego trzeba dojechać i go opróżnić. U mnie na osiedlu każdy blok ma swój zamykany pojemnik, ale znajdują się one w jednym miejscu. Dlatego nie dość, że wystarczy dojechać do jednego miejsca aby odebrać śmieci od kilkudziesięciu rodzin, to jeszcze w tym samym miejscu jest kilka takich pojemników ze śmieciami od kilkudziesięciu rodzin. Na przykład jest to 5 pojemników z 5 bloków po 40 rodzin każdy. Za jednym razem odbieramy śmieci od 200 rodzin. Tymczasem do domku jednorodzinnego trzeba kawałek podjechać i odebrać niewielką ilość śmieci i w takim samym czasie mamy 200x wolniejszy odbiór. Oczywiście jeśli ktoś wpadnie na pomysł, że w tej sytuacji mamy 200-krotnie zwiększać opłaty od domów jednorodzinnych, to uznam go za drania, albo co gorsza za radnego. Chcielibyśmy to uwzględnić, ale po dokładnych obliczeniach (a narzędzia ma do tego Urząd Miasta) i konsultacjach (ale nie z urzędowymi radcami prawnymi, bo raz już się popisali) czy takie podejście do tematu jest zgodne z ustawą macierzystą.

Co do samej zasady rozliczania śmieci, ze względu na nadchodzące preferujemy rozwiązanie ryczałtowe - od zużycia wody. Jednak jesteśmy też w stanie akceptować żądania mieszkańców odnośnie rozliczania od mieszkańca, aczkolwiek trzeba mieć na uwadze to, że metoda "od mieszkańca" będzie mogła wymagać zmian w przyszłości w związku z zaniknięciem obowiązku meldunku. Metoda od mieszkańca nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale w końcu władza od ludu pochodzi i dopóki żyjemy w takim systemie, trzeba przestrzegać zasad. Prawda, droga siedlecka władzo?

Mam nadzieję, że radni "ulegną opinii publicznej", "pokażą swoją słabość względem różnych środowisk" i pójdą po rozum do głowy. Strzelam, że ustalą naliczanie od zużytej wody, z uwagi na obecne tendencje w polskim prawie i być może też z uwagi na nasze sugestie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W komentarzach na moim blogu panuje wolność słowa. Nie moderuję ich, chyba, że zawierają spam. Każdy może napisać szczerze to, co myśli.
Proszę przy tym o poszanowanie netykiety.