10 grudnia 2013

Choinka to ZUO - kosztowne przesłanie na Święta

W Siedlcach, na najbardziej reprezentatywnym rondzie na drodze do stolicy, powstała pewna instalacja artystyczna. Do tej pory kosztowała mieszkańców około 20 tysięcy złotych. "Siedlecki Mikołaj" ma teraz gdzie zostawiać prezenty.
Mieszkańcom naszego miasta nie przypadła jednak do gustu i obecnie w liczbie 2000 poparli inicjatywę "Usuńmy Śmieciową "choinkę" Z Siedlec"

źródło zdjęcia: podlasie24.pl

Pomysłodawcą jest Andrzej Grundland, niedawno ściągnięty z Warszawy prezes ZUO (Zakładu Utylizacji Odpadów), który sam się przyznał publicznie do tego, że nie jest obeznany z siedleckimi realiami. Myślał, że tak jak w Warszawie mamy dozorców na osiedlach. Teraz wyskoczył z pomysłem, który będzie nas podatników kosztował tyle (wliczając przyszłe koszty demontażu), że zamiast tego śmiecia moglibyśmy sfinansować 4000-8000 obiadów dla dzieci (ceny i jakość są różne) w szkołach, albo każdemu siedlczaninowi obniżyć opłatę za śmieci o ok. 50 groszy. No, ale w najbardziej zadłużonym mieście są inne priorytety...

Pojawiają się komentarze, że przecież chodzi tu o uświadomienie nas o segregacji i zachęcenie do niej. Mnie jakoś ta choinka nie zachęca do segregacji - czyli wzbogacania tych, którzy w trudnych czasach tak rozrzutnie marnują publiczne pieniądze. Efekt odniosłoby obniżenie opłat za wywóz odpadów segregowanych. Postanowiono jednak, by ci, którzy segregują, zrzucili się na "arcydzieło" płacąc wysokie stawki za surowiec, którego dostarczają, i z którego ZUO ma zyski.

W normalnym kraju za przesegregowany surowiec się płaci - u nas dziwią się, że ludzie wolą tym surowcem palić w piecach. Gdyby miasto posiliło się na uczciwość, zniknąłby problem zatrutego powietrza np. przy ul. Warszawskiej, gdzie stoi kosztowne dzieło, symbol nastawienia władzy do mieszkańców.

Żeby to jeszcze estetyczne było... Dla porównania eko-choinka z Poznania: KLIK

W Teleekspresie zapomniano niestety o podaniu kosztów: KLIK

16 listopada 2013

Początki Marszu Niepodległosci - Witold Tumanowicz (Siedlce)


11 listopada 2013

Rzygam tęczą

Na wstępie pytanie: Czy ktokolwiek widział w telewizji lub na głównych portalach internetowych informacje o lewicowych bojówkach rzucających cegłami w rodziny z dziećmi? Czy ktokolwiek natknął się na informację o dwóch członkach Straży Marszu Niepodległości, którzy dostali cegłami od "tolerancyjnych"?


Do ubolewających nad spaloną tęczą:Moi drodzy, zamiast biadolić i na siłę łączyć wiarę i patriotyzm z wandalizmem, lepiej zastanówcie się nad tym, kto kłamał mówiąc, że tęcza jest niepalna (przez co droższa) finansując ją z Waszych pieniędzy. Przypomnijcie sobie, że niektórzy radni chcieli by tęczy nie odbudowywać "czym prędzej", tylko 2 tygodnie później - po 11 listopada - zobaczcie kto niepotrzebnie przyspieszał jej kosztowną budowę. Sprawdźcie, jak duża odległość dzieli szczątki tęczy od trasy, którą szedł Marsz Niepodległości a potem zweryfikujcie tezę, jakoby to niby uczestnicy Marszu ją podpalili.
Ponad 100.000 uczestników Marszu Niepodległości nikogo nie pobiło ani niczego nie podpaliło. Organizatorzy zgromadzenia odpowiadają tylko za swoje zgromadzenie w ramach Ustawy o Zgromadzeniach Publicznych, a nie odpowiadają za pół miasta, które miała ochraniać już w odległości 1 przecznicy od trasy Marszu Policja wsparta innymi służbami. Przejdźcie się rano po trasie MN i zweryfikujcie gdzie są zniszczenia - tam gdzie pilnowała Straż Marszu Niepodległości (najwięcej ludzi, trasa marszu) czy tam, gdzie miała pilnować wg ustaleń Policja (mało ludzi, wyselekcjonowani ci, którzy nie chcieli się podporządkować zgromadzeniu a rozrabiać). Państwo dało dupy - teraz będzie usiłowało zwalać to na narodowców. W kraju źle się dzieje i władze niech się cieszą, że grubo ponad 2mln ludzi wyemigrowało za chlebem i nie klepią biedy dalej w kraju. Bo zbieraliby teraz na własnej skórze owoce swojej niekompetencji w rządzeniu państwem.
Lepiej zastanówcie się nad przyczynami frustracji, która siedzi w wielu młodych ludziach, którzy nie chcieli dziś uznać żadnego autorytetu (czy to organizatorów MN, czy to "autorytetu" państwowo-urzędowego). Zastanówcie się nad przyczyną ataku na nielegalną siedzibę Antify, która niedawno przypuściła szereg ataków na osoby, mieszkania i lokale, w tym głośny zamach na życie jednego z działaczy narodowych z Poznania.
Trzeba wyraźnie powiedzieć, iż sam Marsz Niepodległości przebiegł bezpiecznie i spokojnie, a organizatorzy wraz ze Strażą Marszu Niepodległości podołali zadaniom i obowiązkom. Należy oddzielić legalne zgromadzenie, za które z powodzeniem odpowiadali organizatorzy, od rejonów, za które odpowiedzialne były służby państwowe, a które mimo wsparcia różnych jednostek (od Straży Miejskiej po Żandarmerię Wojskową) nie były w stanie zapewnić porządku i bezpieczeństwa. Teraz za wszelkie niedociągnięcia próbuje obwiniać się bliżej nieokreśloną, ogólnikowo nazywaną (oczywiście bez weryfikacji sprawców) "grupę narodowców". Albo nawet "nacjonalistów", próbując utożsamiać te dwa różne od siebie pojęcia.
Lewica, która została w domach (niektórzy zamiast np. uczcić niepodległość na lokalnych obchodach), wylewa swoje frustracje w Internecie - mimo to nie znajduje poklasku, wbrew początkowym domniemaniom, że narodowcy są osłabieni w sieci przez swoją fizyczną obecność na Marszu Niepodległości. Trzeba jednak przyznać im skoordynowane działanie, przez które ich jęki stały się widoczne. Oczywiście nie mówi się już o łamaniu prawa przy atakach na portale internetowe należące do narodowców.
Na szczęście, są to ludzie uodpornieni na tego typu nagonkę i bezpardonową walkę. Szkoda tylko, że wielu ludzi da sobie wmówić, że łobuzy grasujące z dala od Marszu Niepodległości to te same środowisko co ludzie, którzy w nim uczestniczyli. Trzymam w tym miejscu kciuki za logikę - bo kto psułby wizerunek imprezy, z którą się utożsamia?
Jest mi żal tej niewielkiej grupki idiotów, którzy niszczą ciężką i kosztowną pracę organizatorów. Grupki mikroskopijnej w porównaniu do uczestników Marszu - a mimo to pokazywanej zamiast samego Marszu. Pewnie robiliby to samo bez względu na to, czy ów Marsz by się odbywał, czy też nie. Robią świetny prezent władzy i nieprzychylnym mediom. W sensie prawnym to dorośli ludzie, i tak, zasługują na karę, nie tylko jeśli chodzi o względy prawne, ale też jeśli chodzi o prawo własności. Dodatkowo zasługują na pogardę za niszczenie wizerunku narodowców, którzy wg mnie robią dobrą robotę, choć sam jestem wolnościowcem.
Dopóki sfrustrowani ludzie nie zaczną patrzeć długoterminowo i będą dawali się prowokować oraz ponosić emocjom, dopóki niektórzy będą najzwyczajniej w świecie głupi, dopóty młode pokolenie będzie miało ciężką i niewdzięczną pracę jeśli chodzi o kształtowanie świadomości i postaw szerokich mas społecznych. Prawda i słuszność z czasem się obronią, ale tacy ludzie wcale tego nie ułatwiają. Jeśli chcemy zbudować coś na poważnie, to musimy patrzeć dalej niż na własne problemy. Tylko od nas zależy, czy tę szansę wykorzystamy. A szkoda byłoby ją zmarnować, bo następne pokolenia mogą już tej szansy nie mieć.
Kilka słów Mariana Kowalskiego o patriotyzmie:












8 listopada 2013

Jak reagować na bezprawne działanie funkcjonariusza Policji

Wpis ten jest po to, aby sytuacje takie jak TA (i wynikłe czasowe nieprzyjemności: klik) albo TA zdarzały się rzadziej i były mniej dotkliwe, albo aby nie zdarzały się w ogóle.

Zacznę od tego, że kwestia prawidłowego działania funkcjonariusza Policji leży w interesie zarówno obywateli, jak i tejże instytucji. W celu weryfikacji działania swoich funkcjonariuszy, wyjaśniania spraw i egzekwowania kar za łamanie procedur oraz prawa, Policja powołała Biuro Spraw Wewnętrznych Policji. Więcej o konkretnych działaniach BSW można poczytać TUTAJ

BSW jest jednym z czynników pilnowania, by Policja działała zgodnie z prawem, zamysłem ustawodawcy i procedurami. By mundur polskiej Policji nie był hańbiony. Kolejnym czynnikiem są obywatele, gdyż to dla nich Policja działa i została utworzona. Każdy z nas powinien wiedzieć, jak prawidłowo reagować w przypadku niewłaściwego postępowania danego funkcjonariusza, ze szczególnym uwzględnieniem zbliżającego się Święta Niepodległości co roku czczonego licznym udziałem Polaków w Marszu Niepodległości w Warszawie. W tym celu zachęcam do odwiedzenia poniższej strony i zapoznania się z umieszczonymi na niej załącznikami:

http://marszniepodleglosci.pl/dzial-prawny/


Protip: Warto słuchać, co mają do powiedzenia członkowie Straży Marszu Niepodległości. Są wyposażeni w sprzęt do komunikacji. Mają szerszy obraz sytuacji, który często różni się od tego, co wydaje się nam z pozycji uczestnika. Są wyszkoleni w zakresie kierowania tłumem i wiedzą co zrobić, aby wszystko przebiegło sprawnie i bezpiecznie.

Protip #2: Bądźcie na Marszu od samego początku, to jest już przed godz. 15:00 w okolicach Ronda Dmowskiego, gdyż dojście do Marszu bocznymi drogami może być utrudnione. Trasa wygląda TAK

Protip #3 do kibiców: Warto być świadomym swoich praw oraz egzekwować je. Nie jest to ani "niehonorowe" ani "frajerskie". Frajerskie jest dawanie sobą pomiatać przez służby państwowe podczas gdy te same państwo twierdzi, że mamy prawo do poszanowania naszej godności i (zawsze jakiejś) wolności.

Protip #4: Przede wszystkim należy przestrzegać prawa, nie dać się prowokować i tym samym nie dać prowokatorom zniszczyć święta nas, Polaków. Jeszcze raz - współpracujcie ze Strażą Marszu Niepodległości, bo jesteśmy po tej samej stronie.

STRAŻ MARSZU NIEPODLEGŁOŚCI


Najpotrzebniejsze informacje (zarówno z punktu widzenia uczestnika Marszu jak i w codziennym życiu), które też warto sobie wydrukować, kopiuję poniżej (z kosmetycznymi poprawkami):


1. LEGITYMOWANIE
Ustawa o Policji przyznaje policjantom uprawnienie legitymowania osób w celu ustalenia ich tożsamości (art. 16 ust. 1 pkt. 1 ustawy). Nie istnieją szczególne przyczyny, od których zaistnienia zależy możliwość skorzystania z uprawnienia do wylegitymowania osoby. Policja po prostu ma takie uprawnienie i należy podporządkować się żądaniu przedstawienia policjantowi dokumentu tożsamości. Dokumentem tożsamości może być dowód osobisty, paszport, zagraniczny dokument tożsamości a także każdy inny nie budzący wątpliwości dokument zaopatrzony w fotografię i oznaczony numerem lub serią. Wydaje się, że dokumentem wystarczającym powinna być legitymacja szkolna lub studencka. W przypadku braku dokumentu tożsamości wystarczy, aby inna osoba (np. kolega) podała dane osoby legitymowanej i sama okazała swój dowód tożsamości (§ 4 pkt. 1-5 rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie sposobu postępowania przy wykonywaniu niektórych uprawnień policjantów, dalej: rozporządzenie w sprawie wykonywania uprawnień policjantów)
Uwaga: Jeżeli pomimo posiadania dokumentu tożsamości (lub w przypadku nie posiadania – obecności osoby, mogącej zaświadczyć o tożsamości legitymowanego i posiadającej dowód tożsamości) policja chce zawieźć cię na komendę, należy odmówić i zagrozić złożeniem skargi, a jeśli policja nie zrezygnuje ze swoich zamiarów, uznać działanie policji za bezprawne zatrzymanie. Podstawą skargi jest art. 63 Konstytucji RP. Rozszerzenie uprawnienia do złożenia skargi znajdujemy w dziale VIII Kodeksu postępowania administracyjnego.
Jakkolwiek brak jest wskazanych przyczyn legitymowania, to należy mieć na uwadze przepis, który stanowi, iż czynności funkcjonariuszy powinny być wykonywane w sposób możliwie najmniej naruszający dobra osobiste osoby, wobec której zostają podjęte (art. 15 ust. 6 ustawy o policji). Stąd należy ograniczać legitymowanie prewencyjne jedynie do sytuacji uzasadnionych, tj. takich, gdzie występuje zagrożenie dla porządku publicznego, zachodzi podejrzenie popełnienia przestępstwa lub osoba, która ma być legitymowana jest podejrzewana o popełnienie wykroczenia, przestępstwa lub zachodzi podejrzenie, że może być poszukiwana lub nielegalnie przebywać na terenie Polski.  Od policjanta należy żądać aby podał przyczynę legitymowania, powołując się na § 2 ust.1 w/w rozporządzenia w sprawie wykonywania uprawnień policjantów; w miarę możliwości w obecności kamery.
Nadmiernym ograniczeniem dobra osobistego jakim jest wolność będzie np. długotrwałe legitymowanie, za które należy uznać czynność trwającą dłużej niż 10-15 minut. W takiej sytuacji należy poprosić policjanta o zwrot dokumentu i umożliwienie oddalenia się, powołując się na w/w art. 15 ust. 6 ustawy o policji. W przypadku odmowy powinieneś oświadczyć, iż uznajesz jego czynność za zatrzymanie i żądasz przewiezienia do jednostki policji w celu złożenia zażalenia do Sądu na zatrzymanie. Takie żądanie może skłonić policjanta do zakończenia czynności. Należy je jednak zgłosić, gdy rzeczywiście wszystko wskazuje na to, że policjant celowo wydłuża czynność, gdyż istnieje obawa, że policjant nie przejmie się twoim ostrzeżeniem i rzeczywiście przewiezie cię na komendę, co oznaczać będzie przynajmniej kilka straconych godzin i koniec Marszu dla ciebie..
Obowiązkiem policjanta przed rozpoczęciem legitymowania jest podanie imienia i nazwiska oraz stanowiska służbowego w sposób umożliwiający odnotowanie tych danych, a także podstawę prawną i przyczynę podjęcia czynności służbowej. Policjant nieumundurowany ma ponadto na żądanie obywatela okazać legitymację służbową, również w sposób umożliwiający jego odnotowanie (§ 2 ust.1 i 2 w/w rozporządzenia w sprawie wykonywania uprawnień policjantów). Odmowa wylegitymowania się policjanta w sposób wyżej opisany powinna skutkować twoją odmową okazania dokumentu tożsamości.
Warto wiedzieć, iż dokonując legitymowania funkcjonariusz określa datę, czas, miejsce i przyczynę legitymowania (w związku z tym wymogiem należy naciskać, aby przyczyna została podana, jakkolwiek absurdalna by nie była). Poza tym policjant spisuje imię, nazwisko, adres zamieszkania lub pobytu, PESEL (w przypadku braku PESEL – datę i miejsce urodzenia, imiona rodziców i nazwisko rodowe), rodzaj i cechy dokumentu tożsamości. Coraz częściej zdarza się, że policjanci wykonują fotografie dowodów tożsamości. Należy żądać podstawy prawnej do tego typu czynności. Jeśli podstawa prawna nie zostanie wskazana należy uznać czynność fotografowania za niedopuszczalną, powołując się na ochronę wizerunku osoby legitymowanej i § 7 w/w rozporządzenia w sprawie wykonywania uprawnień policjantów, określające dane, które wpisuje do notatnika policjant. Należy także zagrozić złożeniem skargi na funkcjonariusza.
Każde niedopełnienie obowiązków lub naruszenie uprawnień przez funkcjonariuszy powinno skutkować skierowaniem przez ciebie skargi na działanie policji, którą kierujemy zgodnie z wzorem (załącznik. 1 dostępny na http://marszniepodleglosci.pl/dzial-prawny/ ) do właściwego Komendanta Policji (podstawą jest Konstytucja RP, j.w.)

Możemy żądać podjęcia czynności przez policjanta.
Wprawdzie przepisy nie mówią o tym wyraźnie, ale z wymienionych w ustawie o Policji zadań, do których należą m.in. ochrona bezpieczeństwa i porządku publicznego, wykrywanie przestępstw i ścigania sprawców wynika, iż policjant powinien podjąć odpowiednie czynności na żądanie obywatela, w tym m.in. powinien wylegitymować osobę, wobec której otrzymał informację, że mogła ona dopuścić się popełnienia przestępstwa.
Na nagraniach wideo MN 2012 widać, że policjanci odmawiali m.in. wylegitymowania zamaskowanych osób (jak się później okazało – tzw. tajniaków). Należy to uznać za niedopełnienie obowiązków i zdecydowanie domagać się spisywania danych osób, co do których mamy podejrzenie, że ich działanie ma na celu zakłócenia przebiegu MN. Interwencje takie w miarę możliwości należy filmować i spisywać dostępne dane funkcjonariuszy. Przy żądaniu wylegitymowania osoby trzeciej przez policjanta powołaj się na art. 1 w zw. z art. 15 ust. 1 pkt. 1 ustawy o policji).

2. ZATRZYMANIE
Prawo zatrzymania przysługuje nie tylko policji ale także np. Żandarmerii Wojskowej i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Przesłanki zatrzymania (art. 244 § 1 KPK)
1) uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa i obawa ukrycia się lub zatarcia śladów przestępstwa
2) brak możliwości ustalenia tożsamości osoby
3) istnienie wobec osoby przesłanki do przeprowadzenia przeciwko niej postępowania w trybie przyspieszonym (sprawy o przestępstwa podlegające rozpoznaniu w trybie uproszczonym tj. głównie przestępstwa zagrożone niską karą, jeżeli sprawca został ujęty na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa lub bezpośrednio potem)

Policjant (lub członek innej służby uprawnionej do zatrzymywania (ABW, Straż Graniczna, Żandarmeria Wojskowa) również przy zatrzymaniu pytamy o powód zatrzymania: jeśli jest to zatrzymanie procesowe funkcjonariusz jest obowiązany m.in. podać swój stopień oraz imię i nazwisko w sposób umożliwiający zanotowanie tych danych oraz oznajmić zainteresowanemu, iż jest on zatrzymany (§ 2 ust. 1 i 2 w/w rozporządzenia w sprawie wykonywania uprawnień policjantów). Funkcjonariusz powinien również uprzedzić o obowiązku podporządkowania się wydawanym poleceniom oraz możliwości użycia środków przymusu bezpośredniego w przypadku niepodporządkowania.
Funkcjonariusz ma obowiązek poinformować zatrzymanego o przyczynach zatrzymania (w tym wskazać podstawę prawną zatrzymania czyli. art. 244 § 1 Kodeksu postępowania karnego) i przysługujących mu uprawnieniach w tym do:
- wniesienia w terminie 7 dni zażalenia na zatrzymanie do sądu właściwego ze względu na miejsce zatrzymania (w przypadku MN będzie to Sad Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia, Wydział Karny),
- wypowiedzenia się co do przyczyn zatrzymania,
- zawiadomienia o zatrzymaniu wskazanej osoby najbliższej oraz pracodawcy, uczelni, szkoły etc.,
- skorzystania z pomocy adwokata, w tym do bezpośredniej z nim rozmowy,
- jeżeli zatrzymany jest cudzoziemcem – nawiązania kontaktu z właściwym urzędem konsularnym lub przedstawicielstwem dyplomatycznym.
Uwaga: jeszcze przed przesłuchaniem należy domagać się kontaktu z adwokatem, powołując się na art. 245 § 1 KPK. Każdy powinien mieć przy sobie zapisane imię i nazwisko oraz numer telefonu adwokata.
Nie należy niczego podpisywać bez przestudiowania treści. Jeżeli coś się nie zgadza należy uczynić stosowne zastrzeżenia w protokole. Każde wypowiedziane słowo w trakcie zatrzymania lub podczas przesłuchania może być użyte przeciwko tobie.
Policjant następnie wysłuchuje osobę zatrzymaną i sporządza protokół, którego kopię powinien za potwierdzeniem odbioru przekazać zatrzymanemu. Jeśli jesteś niewinny, to bezwzględnie nie należy przyznawać się do popełnienia jakiegokolwiek czynu, nawet w obliczu nalegań bądź gróźb funkcjonariuszy lub obietnic, że po podpisaniu nieprawdziwych zeznań puszczą cię do domu. Powtarzaj, że nic nie zrobiłeś, a zatrzymanie jest nielegalne. Żądaj przedstawienia ci na piśmie twoich praw i obowiązków. Zachowaj kartkę z pouczeniem. Jeżeli doznałeś uszczerbku na zdrowiu, zażądaj udzielenia ci pomocy medycznej. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości co do treści przedstawianych ci do podpisu dokumentów, odmów ich podpisywania, bo inaczej oznaczać to będzie potwierdzenie wszystkiego, co znajduje się w dokumencie.

ZAŻALENIE
W przypadku, w którym zatrzymanie było dokonane z naruszeniem w/w wymogów (tj. nielegalne), oczywiście bezzasadne, lub nieprawidłowe złóż zażalenie na zatrzymanie, na podstawie wzoru (dostępny na http://marszniepodleglosci.pl/dzial-prawny/ ). Możesz także złożyć zażalenie wprost do protokołu przesłuchania. Protokół zatrzymania podpisz tylko w przypadku, gdy jesteś w 100 procentach pewien co podpisujesz i jeżeli przekazano ci pisemnie informację o twoich prawach i obowiązkach.
Zażalenie wnosisz na legalność, bezzasadność lub nieprawidłowość zatrzymania. Nielegalność zachodzi wtedy, gdy nie było w ogóle podstaw po zatrzymania (patrz wyżej: przesłanki zatrzymania pkt. 1-3)., jak i gdy policja (lub inny organ) nie spełniła wymogów, o których wyżej np. nie pouczyła cię o przysługujących prawach i obowiązkach; gdy funkcjonariusz nie podał swoich danych, szczególnie wówczas, gdy tego żądałeś. Bezzasadność polega na tym, że nie było faktycznych podstaw do zatrzymania (brak rzeczywistego obiektywnego podejrzenia popełnienia przestępstwa, brak celu w zatrzymaniu, np. wystarczające byłoby wylegitymowanie). Nieprawidłowość dotyczy sposobu działań funkcjonariuszy np. naruszenie twojej godności, użycie wobec ciebie przemocy, agresji, bicie, wyzywanie, plucie itd., zablokowanie dostępu do pomocy medycznej. W zażaleniu należy wskazać wszystkie zarzuty jakie mamy w stosunku do zatrzymania (w zakresie legalności, bezzasadności, nieprawidłowości)
Sąd powinien niezwłocznie rozpatrzyć zażalenie (powinno to nastąpić następnego dnia). Podstawą prawa wniesienia zażalenia jest art. 246 § 1 KPK. Zażalenie można także złożyć bezpośrednio do protokołu przesłuchania.
Jeżeli w ciągu 48 godzin od chwili zatrzymania zatrzymany nie zostanie przekazany do dyspozycji sądu z wnioskiem o zastosowanie tymczasowego aresztowania, powinien on zostać zwolniony na polecenie sądu lub prokuratora. Zatrzymanego należy zwolnić, jeżeli w ciągu 24 godzin od przekazania go do dyspozycji sądu nie doręczono mu postanowienia o zastosowaniu wobec niego tymczasowego aresztowania (podstawa: art. 248 § 1 KPK oraz art. 41 Konstytucji RP).
Zatrzymanemu, którego zatrzymanie było niewątpliwie niesłuszne przysługuje prawo do żądania stosownego odszkodowania i zadośćuczynienia, gwarantowane przez Konstytucję RP oraz Europejską Kartę Praw Człowieka.

3. ARESZTOWANIE
Przesłanki stosowania tymczasowego aresztowania (art. 258 § 1 KPK):
1) zachodzi uzasadniona obawa ucieczki lub ukrywania się oskarżonego, zwłaszcza wtedy, gdy nie można ustalić jego tożsamości albo nie ma on w kraju stałego miejsca pobytu,
2) zachodzi uzasadniona obawa, że oskarżony będzie nakłaniał do składania fałszywych zeznań lub wyjaśnień albo w inny bezprawny sposób utrudniał postępowanie karne.
3) jeżeli oskarżonemu zarzuca się popełnienie zbrodni lub występku zagrożonego karą pozbawienia wolności, której górna granica wynosi co najmniej 8 lat.
Tymczasowego aresztowania nie stosuje się, jeżeli wystarczający jest inny środek zapobiegawczy. Należy odstąpić od jego stosowania również w przypadku gdy:
1) spowodowałoby dla życia lub zdrowia podejrzanego poważne niebezpieczeństwo,
2) pociągałoby wyjątkowo ciężkie skutki dla podejrzanego lub jego najbliższej rodziny.
Środka tego nie stosuje się również, gdy okoliczności sprawy wskazują, że wobec podejrzanego/oskarżonego zostanie wymierzona kara pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania lub łagodniejsza lub , gdy tymczasowe aresztowanie przekroczy przewidywany wymiar kary bez zawieszenia. (art. 259 KPK)

O tymczasowym aresztowaniu decyduje sąd wydając postanowienie na wniosek prokuratora. Wniosek prokuratora o areszt musi poprzedzić przedstawienie zarzutów podejrzanemu. W posiedzeniu ma prawo i powinien uczestniczyć podejrzany, którego sąd przesłuchuje. W postępowaniu ma prawo uczestniczyć obrońca, jednakże jest on z urzędu informowany o terminie posiedzenia przez sąd, dlatego podejrzany powinien żądać jego obecności.
W praktyce bardzo rzadko się zdarza, aby sąd nie uwzględnił prokuratorskiego wniosku o zastosowanie aresztowania. Na postanowienie sądu rejonowego przysługuje zażalenie ( w terminie 7 dni), które można skierować do sądu okręgowego za pośrednictwem sądu, który wydał postanowienie o stosowaniu aresztu.
W miarę możliwości należy jak najszybciej skontaktować się z adwokatem, który może okazać się bardzo pomocny w postępowaniu w przedmiocie tymczasowego aresztowania, w szczególności podczas posiedzenia sądu rozpatrującego wniosek prokuratora oraz w przygotowaniu zażalenia na postanowienie o zatrzymaniu.
Co istotne, tymczasowe aresztowanie może być zastosowane na maksymalny okres 3 miesięcy. Do jego przedłużenia niezbędny jest nowy wniosek prokuratora i postanowienie sądu, które również podlega zaskarżeniu.

4. UPRAWNIENIA STRAŻY MARSZU NIEPODLEGŁOŚCI
W celu zabezpieczenia prawidłowego przebiegu MN powołana została Straż Marszu Niepodległości, która działa w imieniu przewodniczącego zgromadzenia, i która odpowiada za zgodny z przepisami przebieg zgromadzenia.
Do uprawnień Straży Marszu należą m.in.
- żądanie opuszczenia zgromadzenia przez osobę, która swoim zachowaniem narusza przepisy ustawy albo uniemożliwia lub usiłuje udaremnić zgromadzenie,
- zwracanie się do o pomoc do policji lub straży miejskiej, w przypadku niepodporządkowania się żądaniu opuszczenia zgromadzenia,
- wydawanie bieżących poleceń porządkowych uczestnikom Marszu,
- kontrolować aby Marsz szedł wyznaczoną trasą,

Uczestnicy Marszu Niepodległości winni są bezwzględnie wykonywać polecenia członków Straży Marszu. Powinni również, w miarę możliwości udzielać członkom Straży pomocy w realizacji ich zadań i uprawnień. Od właściwej współpracy uczestników z członkami Straży Marszu zależy w dużej mierze powodzenie i bezpieczeństwo zgromadzenia. 

Uczestnicy Marszu powinni być świadomi, że w zgromadzeniu mogą być obecne osoby, chcące doprowadzić do zamieszek lub destabilizacji Marszu. W przypadku podejrzenia, że dana osoba przyszła na Marsz w takich właśnie celach, należy poinformować o tym członka Straży Marszu, który podejmie odpowiednie kroki w celu weryfikacji podejrzanego uczestnika.

... i na koniec przydatny gadżet służący do zwiększenia bezpieczeństwa na Marszu i na wzbogacenie - często bardzo potrzebnej np. w kwestiach prawnych czy PR-owych - dokumentacji.


7 października 2013

Relacja ze spotkania z JKM i Grzegorzem Sową w Siedlcach

Z przyjemnością zamieszczam zapis spotkania z Nową Prawicą w Siedlcach, które odbiło się szerokim echem w naszej okolicy. Powiew świeżości i normalności w najbardziej zadłużonym mieście na prawach powiatu w Polsce, powód do optymizmu i nadziei w młode pokolenie.

LINK

17 września 2013

Grzegorz Sowa i Janusz Korwin-Mikke w Siedlcach

Do Siedlec zawita człowiek, który postawił się ZUS – Grzegorz Sowa,
oraz prezes Kongresu Nowej Prawicy – Janusz Korwin-Mikke

Serdecznie zapraszamy do udziału w pikiecie ws. sprzeciwu wobec przekazania pieniędzy obywateli z OFE na wirtualne konta w ZUS. Złożymy petycję pod adresem posłów ziemi siedleckiej prezentującą nasze postulaty, w tym oddanie pieniędzy z OFE do dyspozycji ich prawowitych właścicieli, czyli płatników OFE i  ZUS. Pikieta odbędzie się w czwartek 19 września 2013r. o godz. 14:00 pod biurem poselskim przy ul. Berka Joselewicza 3, a poprowadzi ją Grzegorz Sowa, przedsiębiorca, który nie chce płacić na ZUS i aktywnie walczy o poszanowanie obywatelskiego prawa własności.

Tego samego dnia (czwartek, 19.09.2013r.) o godz. 18:00, do sali bankietowej Hotelu „Hetman” przy ul. Warszawskiej 133, Janusz Korwin-Mikke i Grzegorz Sowa zapraszają na spotkanie poświęcone Mieszkańcom Siedlec, a w szczególności naszym Przedsiębiorcom.

WSTĘP WOLNY
Chętnych do zapoznania się z postulatami na rzecz uwolnienia polskiej gospodarki i naprawy życia publicznego w Polsce i w Siedlcach, do zadawania pytań naszym Gościom, oraz wszystkich chcących połączyć swoje siły z ludźmi działającymi na rzecz przyszłości naszego miasta i kraju – gorąco zapraszamy do udziału!


Grzegorz Sowa – stowarzyszenie Normalny Kraj
Janusz Korwin-Mikke – Prezes Kongresu Nowej Prawicy
Paweł Wyrzykowski – Prezes Kongresu Nowej Prawicy w Siedlcach

4 września 2013

Zachowania rynkowe są niezmienne

W 105. tomie czasopisma archiwistycznego "Archeion" Wanda Pindlowa przytacza wypowiedź Paula Ricoeura i Michaela Rocarda mówiącą o tym, że dobra takie jak środowisko, zdrowie czy edukacja nie mogą być traktowane jak dobra, którymi można dysponować swobodnie według zasad rynkowych. Bazując na dotychczasowych obserwacjach i przewidywanych skutkach takiego podejścia muszę się z tą tezą nie zgodzić, bowiem instytucje takie jak te związane ze szkolnictwem prywatnym, czy prywatną opieką zdrowotną, funkcjonują i rozwijają się mimo uprzywilejowanej konkurencji placówek państwowych. Również w materii ochrony środowiska wolny rynek sprawdza się najlepiej, gdyż nawet w obecnym interwencjonistycznym systemie producenci walczą o klienta oferując coraz to bardziej ekologiczne rozwiązania i znajdują popyt nawet mimo proponowanej wyższej ceny. Wracając do meritum, to prywatne uczelnie mogą stać się wyznacznikiem rozwoju edukacji, gdyż student decydując się na studia odpłatne traktuje to zazwyczaj jako inwestycję – a więc opiera się na analizach i sam czyni obserwacje, co i czy będzie przydatne i pożądane w przyszłości przez pracodawców. Uczelnie prywatne kierując się chęcią zysku będą starały się jak najlepiej sprostać oczekiwaniom studentów maksymalizując tym samym ich szanse na zdobycie pracy, zarówno w sektorze publicznym, jak i prywatnym.

Nie podoba mi się traktowanie zachowań rynkowych jako krótkowzrocznych wyborów na "tu i teraz". Gdyby było tak rzeczywiście, kupując towar nie patrzylibyśmy na termin przydatności do spożycia, tylko brali "bo tańszy". Nie patrzylibyśmy na to, ile spala samochód, który chcemy kupić. Nie patrzylibyśmy też na to, ile prądu będzie zużywać dana lodówka. Nie obchodziłaby nas gwarancja. Mieliśmy co prawda krótką erę konsumeryzmu i projektowania produktów tak, aby psuły się zaraz po gwarancji, ale takie działanie jest krótkowzroczne, wymagające monopolu lub zmowy jakościowej, o którą ciężko nawet w obecnym systemie, a co dopiero na wolnym rynku.

25 sierpnia 2013

Oświadczenie

Siedlce, 26.08.2013r.
Oświadczenie
              W związku z publikacją naszych danych osobowych w formie imienia i nazwiska na stronie internetowej www.pomniklechakaczynskiego-siedlce.pl pragniemy oświadczyć, iż nasze dane osobowe pojawiły się na tej stronie bez naszej wiedzy i zgody w myśl Ustawy o ochronie danych osobowych. Nie popieramy i nie chcemy uczestniczyć w tzw. „Społecznym Komitecie Budowy Pomnika Prezydenta RP prof. Lecha Kaczyńskiego w Siedlcach”. Przewodniczącemu komitetu wysłaliśmy wniosek o natychmiastowe usunięcie naszych danych osobowych z komitetu i wszystkich nośników. Po wglądzie do listy (kserokopii) z podpisami dn. 19 sierpnia br. stwierdziliśmy obecność napisanego małym drukiem, na brzegu górnej krawędzi kartki, tekstu, jakoby miałaby to być lista członków komitetu poparcia budowy pomnika. O obecności tego tekstu w dniu składania podpisów nie przypominamy sobie, a podstawą listy był oddzielny opis inicjatywy. Mimo obszernej działalności społecznej związanej ze zbieraniem podpisów, z taką sytuacją spotkaliśmy się po raz pierwszy.
Jesteśmy głęboko zdziwieni i poruszeni. O całej sytuacji dowiedzieliśmy się poprzez media. Obecnie, mimo nieprzychylnej postawy przewodniczącego komitetu, który odmówił przyjęcia naszych wniosków o usunięcie danych osobowych, staramy się wyjaśnić i zamknąć sprawę polubownie. Przewodniczący komitetu, p. Zbigniew Sobolewski, otrzymał więc nasze wnioski drogą listowną. Mamy wrażenie, iż jesteśmy ofiarami zamierzonej prowokacji mającej na celu zdyskredytowanie naszych osób. Podstawą do takiej prowokacji jest bez wątpienia nasz krytyczny głos wobec partii rządzących naszym miastem – wobec Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej, związanych, na pierwszy rzut oka egzotyczną, koalicją. Nasza oparta na faktach i danych krytyka na poziomie lokalnym zwróciła uwagę partii PiS jako takiej. Umieszczenie naszych nazwisk w komitecie poparcia budowy takiego pomnika mogłoby więc uspokoić część osób nieprzychylnych tej inicjatywie. Kolejną podstawą mógł być nasz sprzeciw wobec sprzedaży cegiełek na budowę pomnika Lecha Kaczyńskiego w Siedlcach 26 maja br. na terenie amfiteatru, gdzie pełniliśmy rolę organizatorów i ponosilibyśmy odpowiedzialność za nielegalną zbiórkę publiczną, niekonsultowaną wcześniej z organizatorami, mimo szeregu możliwości ku temu. Jako, że wspieramy niezależne, oddolne inicjatywy patriotyczne, szukaliśmy wsparcia dla pomysłu zorganizowania bezpłatnego, otwartego dla wszystkich, wyjazdu do Warszawy na Marsz Niepodległości w dniu 11.11.2012r. Aby zapewnić go młodym ludziom, którzy z powodu złej sytuacji ekonomicznej w naszym kraju nie zawsze mają ku temu możliwości finansowe, poszukiwaliśmy osób, które mogłyby wesprzeć tę inicjatywę, a które otwarcie deklarują swój patriotyzm. Zapytując kolejne osoby zostaliśmy skierowani na ul. Brzeską, do biura p. Zbigniewa Sobolewskiego, który przyjął nas z zainteresowaniem. Wyraził poparcie dla inicjatywy jednocześnie wykazując głęboką dezaprobatę odnośnie naszych stosunków z siedleckimi strukturami Prawa i Sprawiedliwości. Wskazywał na większe zło, Platformę Obywatelską. Jednak jeśli mamy wybierać między złem a złem, wolimy przedstawić alternatywę. Odparliśmy, że prawda nie jest opinią danej partii, a dla dobra nas wszystkich trzeba ją pokazywać niezależnie od grupy, której dotyczy. Szczególnie jeśli dotyczy kogoś, kogo czyny i decyzje ważą na społeczeństwie i przyszłych pokoleniach. Pan Sobolewski za deklarację wsparcia chciał, by w zamian wesprzeć go i podpisać listę poparcia dla rejestracji swojego komitetu, który będzie funkcjonował i osiągnie swój cel wyłącznie na bazie funduszy prywatnych. Listę o charakterze takim, jak lista pod rejestracją komitetu wyborczego lub dowolnej inicjatywy społecznej, której podpisanie nie implikuje członkostwa w żadnej partii czy komitecie.
          Przewodniczący „Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Prezydenta RP prof. Lecha Kaczyńskiego w Siedlcach”, p. Zbigniew Sobolewski był świadomy naszej krytyki wobec podpisania Traktatu Lizbońskiego przez zmarłego tragicznie Lecha Kaczyńskiego, oraz wielu ważnych głosowań, w których podobnie jak posłowie PiS głosował wbrew interesom Polski. Nie ujawnił też aneksu dot. likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych, który mógł doprowadzić do uświadomienia Polaków co do osób działających wbrew polskiej racji stanu, piastujących ważne stanowiska w naszym państwie. Przewodniczący komitetu był też świadomy naszego sprzeciwu wobec honorowania tej postaci z użyciem środków publicznych, w których zawiera się również teren przeznaczony pod wspomniany pomnik. Wzbudza to bowiem tylko kolejne napięcia, a sam pomnik zamiast w sposób jednoczący naród upamiętniać ofiary katastrofy pod Smoleńskiem będzie przedmiotem sporów politycznych o podłożu wyłącznie partyjnym. Wobec realnych problemów nękających nasze miasto kwestia pomnika może stać się dla lokalnych polityków tematem zastępczym, na gruncie którego łatwo będzie skłócić Siedlczan między sobą i odwrócić ich uwagę od problemów takich jak coraz większe i tak już duże zadłużenie Siedlec, bezrobocie, czy wyludnienie miasta, szczególnie z ludzi młodych. Przedwyborczy spór o pomnik może przyćmić kwestie nepotyzmu i niesprawiedliwie wysokich wynagrodzeń w siedleckich spółkach miejskich i urzędach. Radni PO i SLD wyszli z sali obrad Rady Miasta Siedlce świadomi, że ich głos na „nie” powstrzymałby budowę tego pomnika, woleli jednak przyszły spór o pomnik niż podnoszenie kwestii niewygodnych dla ludzi związanych z ich partiami. Jeszcze bardziej boli fakt, że sprawujący ważną funkcję publiczną w mieście członek PiS 31 lipca br. ramię w ramię z członkiem SLD oddał hołd pod pomnikiem na cześć Sowietów (dowód: http://www.youtube.com/watch?v=iTIyAQ2ykf4 ).


W Internecie pojawił się komentarz kogoś, kto podaje się za naocznego świadka, zarzucający nam, iż wzięliśmy od p. Sobolewskiego pieniądze. Jednak prawda taka, że pieniądze zostały przelane bezpośrednio do firmy świadczącej usługi transportowe, w żaden sposób niepowiązanej z nami. Naszym błędem było zaufanie osobie zasłaniającej się wartościami patriotycznymi, jednak na pierwszym planie stawiającej interesy partyjne. Niech przyznanie się do tego błędu ośmieli polityków starszego pokolenia do takiej postawy, gdyż nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi, a lepsze jest przyznanie się do błędu i wyjście z niego, niż tkwienie w nim – nawet jeśli było to początkowo nieświadome.
Gdyby postąpiła tak chociaż część przedstawicieli pokolenia uznającego się za autorytety, żylibyśmy dzisiaj w lepszym kraju. Tej części starszego pokolenia chcielibyśmy przekazać, że w każdej chwili można się nawrócić i zacząć naprawdę służyć Ojczyźnie, przynajmniej w części zamazując dotychczasowe winy. Młodsi zaś niech nie boją się trudności i łamania prawa wobec nich, gdyż największą przyczyną zła jest bezczynność ludzi dobrych.



Paweł Michowiecki                                                             Paweł Wyrzykowski












24 lipca 2013

Gąska Balbinka radnych karmiła... o kilku aferach w Siedlcach

Od kilku miesięcy poprzez Radę Miasta Siedlce władza siedlecka stara się dokonać rzeczy co prawda legalnej, ale nie do końca uczciwej. Otóż, były radny Siedleckiego Towarzystwa Samorządowego, stara się wykorzystać Miasto Siedlce, a raczej siedleckich podatników, do wzbogacenia się. Sprawa budzi sprzeciw wielu radnych, w tym dwóch w sposób szczególny. W swoich wypowiedziach zaznaczają jednak, że jako radni nie będą wymieniać nazwiska osoby, o którą chodzi lub że chodzi o "osobę, której nazwiska wymieniać nie można". Cóż, ja jednak jeszcze radnym nie jestem...

Były radny, członek STS Grzegorz Staręga wraz z siostrą Jadwigą Nieradko posiadają działki budowlane przy ul. Gąski Balbinki i ul. Kopciuszka (ulice odchodzące od ul. Bajkowej w Siedlcach). Działki te podzielił na fragmenty, a dwa z nich stanowią przedłużenie wspomnianych ulic. Jak mówi nam projekt uchwał samego prezydenta miasta W. Kudelskiego, b. radny chciał sprzedać miastu działki nr 101-217 i 101-220 (Księga Wieczysta SI1S/00112560/1 dostęp: ekw.ms.gov.pl) w celu wybudowania na nich dróg i doprowadzenia mediów, oczywiście ze środków miasta. Sprawi to kilkukrotny wzrost wartości ich okolicznych działek budowlanych. Można przewidywać, że budowa tych odcinków odbyłaby się niezwłocznie, nawet mimo opłakanego stanu siedleckich dróg znajdujących się nawet w centrum miasta, nie mówiąc już o bardziej oddalonych miejscach, których to sposób wykonania, koszty i częstotliwość napraw również wzbudzają podejrzenia. Radni (o dziwo, jednak przy świadomości ich obserwacji i oczywistości niemoralnego charakteru propozycji) odrzucili ten projekt, czym jednoznacznie dali do zrozumienia, że nie są zainteresowani wzbogacaniem byłego radnego w taki sposób.

Jednak władza rzadko kiedy rezygnuje z łatwego pieniądza i być może pierwsza propozycja miała być tą "gorszą", aby zaraz przedstawić tę "lepszą", na którą radni "muszą przystać", gdyż zakłada oddanie tych fragmentów miastu za darmo, oczywiście z przeznaczeniem pod budowę odcinków obu dróg... Jak widać, jest to tak, dosłownie i w przenośni, bajeczny interes, że będzie się opłacał nawet przy oddaniu tych działek za darmo. Ponowiona propozycja wzbudziła sprzeciw dwóch radnych (S. Czyżyka i A. Tomczuka), co uwieczniliśmy i udostępniliśmy na stronie www.youtube.com pod hasłem "Pamiętna sesja Rady Miasta Siedlce". Można przy okazji posłuchać, jakimi sprawami zajmują się dzisiaj radni (uschnięte drzewka, niepalące się latarnie, alejki, ogrodzenia, kałuże...), ci sami, którzy zlikwidowali Radę Dzielnicy Nowe Siedlce, której radni pracowali za darmo i zajmowali się właśnie takimi "osiedlowymi" sprawami. Jak widać sprawy te są na tyle ważne, że musi się nimi zajmować Rada Miasta - a może radni chcą po prostu zapełnić czas sprawami, do których się nadają i poczuć się do czegoś przydatni?



W tym miejscu pochwalę tych dwóch radnych, czym obalę forsowany mit, jakoby młodzież siedlecka krytykowała wszystkich "dla zasady". Radny Tomczuk zwracał uwagę na fakt, że na potrzebne dodatkowe miejsca parkingowe przy ul. Poznańskiej (których brak również mi często doskwiera), o które proszą mieszkańcy tamtejszych bloków, miasto nie ma pieniędzy, a tak ochoczo garnie się do wybudowania dróg swojemu koledze i zasugerował, aby powiedzieć mu, że powstaną one za 30 lat - zapewne wtedy sam wybuduje je we własnym zakresie. Radny Czyżyk pytał również o "bajkową" kwestię, o stypendia sportowe, i o nagrody dla prezesów spółek, wspominając przy okazji o obiecywaniu pracownikom podwyżek w zamian za pozbycie się "niewygodnego radnego Czyżyka" z pozycji prezesa siedleckiej "Solidarności". Powołał się również na prof. Krasnodębskiego z (nota bene pisowskiej) "Gazety Polskiej", który stwierdził, że polskim partiom politycznym niewiele brakuje do działalności o charakterze mafijnym. Pisał to w kontekście PO, ale jak widać, teoria ta pasuje także do siedleckiej sitwy rządzącej.

Później przyszedł czas na głosowanie nad brzemiennym medialnie, lecz łatwym do przewidzenia w kontekście olbrzymiego zadłużenia naszego miasta (wg "Rzeczypospolitej" zajmujemy niechlubne 4. miejsce pod względem zadłużenia w Polsce) absolutorium dla prezydenta, gdzie pośród wypowiedzi "za" i "przeciw" pojawiła się masa bzdur i kłamstw. Otóż p. Dobijański (PO) przypisał zasługi w sprawie śmieciowej Platformie Obywatelskiej, tymczasem podczas gdy to my protestowaliśmy pod Urzędem Miasta radni PO głosowali ZA uchwałą, która potem została odrzucona przez Regionalną Izbę Obrachunkową.  P. Kudelski powiedział, że radni sami zmienili zdanie odnośnie tej ustawy – i tutaj kolejne przekłamanie, gdyż zmiana tego zdania była niejako wymuszona przez RIO (niestety nie przez mieszkańców, bo mieszkańców zlekceważono – zarówno na konsultacjach społecznych, jak i na proteście pod UM). Tak, jak bezczelnie chcieli zaoszczędzić kosztem mieszkańców bezprawnie ustalając próg na wysokości 70m^2, jak potem bezczelnie potraktowali protestujących, tak teraz bezczelnie próbują obrócić swoją porażkę w sukces. Pytanie tylko, kto im wierzy, bo jak było, to pamięta każdy, kto był w tę sprawę zaangażowany.

Nowa Prawica grała pierwsze skrzypce zarówno na konsultacjach społecznych jak i w samym proteście pod Urzędem Miasta, jednak na zasadzie "no logo", aby nie dzielić mieszkańców, tylko zjednoczyć ich we wspólnym celu, podobnie jak to zrobiliśmy przy proteście przeciw ACTA i na protestach paliwowych w 2012r. Sukces często ma wielu ojców - ale nigdy nie może być adoptowany. Podobnie było z kwestią partnerstwa publiczno-prywatnego: do tej kwestii, która brzmi na swój sposób pozytywnie i prestiżowo, poczuwał się niemal każdy... Prezydent Kudelski (PiS) tak wypowiedział odnosząc się do ustawy śmieciowej: "Drodzy Państwo nie lejcie mnie za to. Nie popsujcie tej dobrej atmosfery, którą w ostatnich latach wypracowaliśmy razem z Platformą, STSem i SLD". Jak widać "dobra atmosfera" trwa, dopóki mieszkańców stać na przywileje władzy, teraz jednak wielu ludzi wyjeżdża za chlebem do Warszawy lub za granicę.

Za absolutorium zagłosowało 13 radnych, 2 było przeciw, a 8 się wstrzymało. Prezydent miasta dziękował na końcu za udzielenie absolutorium, a szczególnie dziękował skarbnikowi Kazimierzowi Paryle za to, że,  tu cytat: "jest głównodowodzącym jeśli chodzi o wszystkie sprawy związane z przygotowaniem budżetu, z jego realizacją i przede wszystkim pilnuje tego, żebym ja nie miał kłopotów z prawem". Czy gdyby nie skarbnik miasta, pan prezydent miałby problemy z prawem? Zerwanie koalicji PO z PiS-STS oznajmił poseł Tchórzewski na specjalnej konferencji prasowej, na której wystąpiło również dwóch pracowników Urzędu Miasta, w godzinach pracy, zdala od swojego miejsca pracy. Deklaratywne zerwanie tej koalicji było do przewidzenia - wobec coraz gorszej sytuacji finansowej miasta zamiast naprawiać sytuację postanowiono powoli eliminować konkurentów w czerpaniu pieniędzy z mianowanych stanowisk. Przed wyborami będzie na kogo zrzucić winę za opłakany stan miasta. Jest takie powiedzenie: Gdy w korycie zaczyna być pusto, to świnie się gryzą.

Jednak podczas, gdy marnotrawczy system pożera własne dzieci, a rozrzutność i życie na koszt przyszłych pokoleń doprowadza do ruiny zarówno kraj jak i miasto, dla wybranych wciąż znajdują się nagrody i przywileje. Ostatnim przykładem może być przejście na emeryturę byłej kierowniczki Urzędu Stanu Cywilnego w Siedlcach, Danuty Omelaniuk. Według jej sprawozdania finansowego, osoba ta od stycznia do końca marca uzyskała dochód ponad 73 tys. zł, co daje zarobki rzędu 24 tysięcy PLN miesięcznie. Jako wieloletnia pracownica otrzymała odprawę w wysokości sześciu wynagrodzeń miesięcznych (czyli około 145 tys. zł). Rezygnując z wyliczania wysokości emerytury tej osoby skupmy się na odejściu tej pani z pracy i naborze w USC na półetatowe stanowisko ds. rejestracji zgonów - widocznie utworzone specjalnie na jej potrzeby, gdyż spośród 29 osób, które starały się o to stanowisko wygrała właśnie pani Danuta. Rzecznik siedleckiego ratusza, Sławomir Marchel, w rozmowie z redakcją portalu www.spin.siedlce.pl nie znajduje odpowiedzi na pytanie, dlaczego nabór na stanowisko ogłoszono dopiero po odejściu kierowniczki na emeryturę. Zajmuje za to stanowisko, iż "prawo nie zabrania emerytom ubiegania się o pracę"...

Osoby zainteresowane dokumentacją (projekt ustawy, mapa) zwiazaną z "bajkowym interesem", linkami do artykułów z lokalnych serwisów informacyjnych, wspólną działalnością społeczno-polityczną lub po prostu kontaktem zapraszamy do napisania e-maila na adres: knp.siedlce@gmail.com lub na portal Facebook.com na profil Kongres Nowej Prawicy - Siedlce





Paweł Wyrzykowski

13 lipca 2013

Głosowanie rytualne

Przejdę od razu do rzeczy: dla przeciwników uboju rytualnego jedynym sensownym sposobem, aby zaprzestano tej praktyki jest zaprzestanie kupowania mięsa pochodzącego z takiego uboju i nakłanianie do tego innych (nawet jeśli oznacza to nawracanie judaistów i islamistów). Każde inne rozwiązanie, szczególnie te zakładające ingerencję państwa, jest chore, nieuczciwe, kosztowne, nieefektywne i godne potępienia. Konsekwencje zakazu dotkną najbardziej tych, którzy uboju nie stosują, gdyż już teraz cena wołowiny spadła z 9zł na 6,5zł za kilogram. W Polsce były tylko 2 osoby, które mogły dokonywać uboju rytualnego, jeździły tam gdzie były potrzebne. Do przeprowadzenia takiego uboju trzeba spełnić bowiem szereg kryteriów, od wiary począwszy. W sytuacji zakazu produkcja z Polski przeniesie się gdzieś indziej i zwierzęta nadal będą cierpieć tak samo i w takiej samej ilości (co to za problem przeprowadzić do innego kraju - np. Niemiec, gdzie ubój rytualny się stosuje - 2 wyspecjalizowanych żydów?). Wniosek jest prosty - ustawa ma na celu dokopać rolnikom i zlikwidować niewielką konkurencję produkującą w Polsce kosztem strat wszystkich hodowców (nawet tych, którzy uboju rytualnego nie stosują).

PiS najpierw sprzedał cukrownie Francuzom (bez klauzuli zakazu dalszej sprzedaży Niemcom, więc mieliśmy kryzys cukrowy), teraz "wypiął się" na rolników. Jak informuje poseł Hofman z PiS, 2 posłów tej partii zagłosowało inaczej, niż kazało kierownictwo, więc rozpoczęto wobec nich postępowanie dyscyplinarne. I tutaj pojawia się pytanie - po co nam tylu posłów, skoro są oni tylko maszynkami do głosowania? Co z tego, że protestujący pod Sejmem i pod klubami poselskimi rolnicy przekonali tych dwóch posłów swoimi argumentami i zagłosowali oni zgodnie ze swoim sumieniem, skoro dyrektywy partyjne ignoruję kwestie sumienia? Jeszcze doszłoby do sytuacji, że Polacy czują, że mają na cokolwiek realny wpływ i nasi politycy poczuliby zakłopotanie. Postanowili więc nagminnie skręcać kark oddolnej demokracji i dokręcać śrubę na każdym polu, zarówno w swoich szeregach, jak i wobec obywateli, jak zrobiło to PO niszcząc podpisy pod referendum ws. wieku emerytalnego czy ws. wieku szkolnego.

30 czerwca 2013

Pamiętna sesja Rady Miasta Siedlce

Zgodnie z obietnicą zamieszczam kilka ciekawych fragmentów z ostatniej sesji Rady Miasta Siedlce.



Na końcu nagrania pan prezydent mówi: "w sposób szczególny chciałbym podziękować panu skarbnikowi, który jest głównodowodzącym jeśli chodzi o wszystkie sprawy związane z przygotowaniem budżetu i z jego realizacją i przede wszystkim pilnuje tego, żebym ja nie miał kłopotów z prawem"


PS. buziaczki :*

28 czerwca 2013

Sukces nie do adopcji

Niebawem pojawią się nagrania z omawianej przeze mnie sesji Rady Miasta Siedlce. Umieszczę je w kolejnym wpisie.

W czwartek odbyła się sesja Rady Miasta Siedlce, na której odbyło się głosowanie nad absolutorium dla prezydenta miasta. Rok temu absolutorium zostało przyznane jednogłośnie, radni PO zrobili na sali obrad "meksykańską falę". Tym razem było inaczej - o szczegółach, o których wiem, a o których nie każdemu się mówi, rozpisywał się nie będę - pewna jest natomiast zasada, że kiedy w korycie jest pusto, to świnie zaczynają się gryźć. Tak jest właśnie w Siedlcach, mieście, które zamieniono w chlew obsadzając dochodowe stanowiska według politycznego klucza, miasto bez perspektyw dla młodych, za to z dużym zadłużeniem skutecznie odstraszającym inwestorów. Wróży to scenariusz, w którym niebawem władze aby spłacić swoje zobowiązania sięgną do kieszeni obywateli już nie na sposoby pośrednie, ale bezpośrednie.

Byłem świadkiem żenującego przedstawienia, jakim były mowy przed głosowaniem nad absolutorium. Pieniądze, które połączyły deklaratywnie odmienne od siebie poglądy, sprawiły, że miałem okazję wysłuchania szeregu peanów na cześć prezydenta miasta. Dowiedziałem się na przykład, że, o zgrozo, "pojawiają się głosy, że miasto jest zadłużone - i bardzo dobrze, że tak jest, gdyż mogliśmy dzięki temu wziąć pieniądze z Unii". Żenująco niski poziom wiedzy naszych radnych na temat mechanizmów przyznawania i realizacji dotacji unijnych, nawet w połączeniu z bezczelnością co po niektórych, nie usprawiedliwiają tego, że pozostawili nas z nierentownymi inwestycjami i długami. Dwóch radnych (z czego jeden niezrzeszony i nie należący do żadnej partii politycznej) sprzeciwiło się absolutorium otwarcie. Członkini koalicji - PO - wstrzymała się od głosu, co mocno zdenerwowało prezydenta - nerwowo zaczął to rzucać, to zakładać okulary, popijał wodę, łamał mu się głos... Wszak, jak zaraz zdradził radny Somla, wszystko było ustalone wcześniej. Jednak PO brakuje dostępu do źródełka pieniędzy w takim samym stopniu jak to było przed dodatkowym wejściem STS do koalicji. Wstrzymanie się od głosu to - jak powiedział radny M.D. - "głos wołającego na pustyni" - o większy dostęp do decydowania o wyprzedawaniu majątku miasta. Nie odmawiam PO odwagi (zuchwałości) i zmysłu politycznego, ale z drugiej strony ograć takich pazernych "strategów" to żadna sztuka. Pazerność ta nie jest jednak odosobniona u PiSu i STSu - jak widać ZUO (Paluszkiewicz), STBS (Filipek), PEC (Minarczuk), PWiK (Niedziółka) i szereg innych wysoce opłacanych - i premiowanych - stanowisk to jeszcze zbyt mało dla siedleckiej PO. Jednak to jeszcze nie koniec mojego "wybiegu" w stronę tej grupki.

Otóż p. Dobijański przypisuje zasługi w sprawie śmieciowej Platformie Obywatelskiej, tymczasem podczas gdy my protestowaliśmy pod Urzędem Miasta radni PO głosowali ZA uchwałą, która potem została odrzucona przez RIO. P. Kudelski powiedział, że radni sami zmienili zdanie odnośnie tej ustawy – i tutaj kolejna półprawda, gdyż zmiana tego zdania była niejako wymuszona przez RIO (nie przez mieszkańców bo mieszkańców olali – zarówno na konsultacjach społecznych na których byliśmy wszystkich jak i na proteście pod UM). Mimo tego, jak bezczelnie chcieli zaoszczędzić kosztem mieszkańców bezprawnie ustalając próg na wysokości 70m^2, jak potem bezczelnie potraktowali protestujących, tak teraz bezczelnie próbują obrócić swoją porażkę w sukces – pytanie tylko, kto im wierzy bo jak było to pamięta każdy, kto był w tę sprawę zaangażowany. Sukces często ma wielu ojców - ale nigdy nie może być adoptowany. Podobnie było z kwestią partnerstwa publiczno-prywatnego: do tej kwestii, która brzmi na swój sposób pozytywnie i prestiżowo, poczuwał się niemal każdy...

Prezydent Kudelski (PiS) tak wypowiedział odnosząc się do ustawy śmieciowej:
"Drodzy Państwo nie lejcie mnie za to. Nie popsujcie tej dobrej atmosfery, którą w ostatnich latach wypracowaliśmy razem z Platformą, STSem i SLD, bo to będzie ze szkodą dla mieszkańców."

W tym miejscu chciałbym zauważyć, że dobrą atmosferą w radzie miasta ludzie się nie najedzą, a słodkie, beztroskie życie na ich koszt poprzez obsadzanie swoimi ludźmi wysoko opłacanych stanowisk, które zależą tylko od klucza partyjnego, w końcu doprowadzi do konsekwencji.

6 czerwca 2013

Palikot spalony w Siedlcach



Czwartego czerwca, w porannych godzinach pracy, z banerem "Ruch Młodych" spotkał się z owych młodych sprzeciwem. Janusz Palikot w swoim tournee reanimującym poparcie dla swojej partii natyka się na coraz silniejsze elektrowstrząsy.

Siedleccy działacze Kongresu Nowej Prawicy i Obozu Narodowo-Radykalnego zjawili się na spotkaniu kontrowersyjnego posła z mieszkańcami miasta. Wręczyli gościowi pomarańczowy balonik - symbol pustych obietnic, które zwracają uwagę na siebie z zewnątrz, jednak są puste w środku. Po próbie zadania kilku merytorycznych pytań, które zostały zignorowane, wyrazili swoją dezaprobatę wobec takiego zachowania hasłami takimi jak "Precz z brukselską okupacją", "Precz z Palikotem" i - z okazji chwalb na cześć "Okrągłego Stołu" - "Nocną Zmianę pamiętamy, komunistom żyć nie damy". Jedna z propagandowych broszur "Tak dla Europy+" spaliła się ze wstydu.



Dla złagodzenia napięcia poseł Palikot zaprosił młodych mieszkańców Siedlec na konferencję, która miała się odbyć po spotkaniu z mieszkańcami, aby tam zadawać bardziej skomplikowane pytania "na spokojnie" - o gospodarce, o polityce unijnej i jej skutkach itd. Jednak mimo wcześniejszych zapewnień o walce o wolność słowa, już pod nieobecność lokalnych mediów, nie wpuszczono ich na tę konferencję.

Janusz Palikot planował tego dnia odwiedzić również Płock, jednak szybko zrezygnował z tego zamiaru. Również w tym mieście czekali na niego przeciwnicy, z dużej liczbie i z równie dużym transparentem: "Tylko idiota głosuje na Palikota".

14 lutego 2013

Moja debata z Anną Grodzką

Debata w Mińsku Mazowieckim miała się odbić echem w całej Polsce. Nie spodziewano się jednak, że znajdzie się osoba, która odważy się z marszu i bez wcześniejszego przygotowania wystąpić przed mikrofonami i kamerami jako prawicowa strona w debacie. Skutek jest oczywisty: mało relacji, a o tej osobie - praktycznie nic (oprócz kłamliwej relacji na stronie Ruchu Palikota, ale o tym za chwilę). Tą osobą jestem ja.


Zanim jeszcze o debacie, napiszę o zdarzeniu, przez które moi koledzy mogli nie zostać wpuszczeni na debatę w wyniku spóźnienia się. Od razu po wejściu na podwórze budynku zostali spisani przez Policję, wraz z pytaniem, skąd są i z jakiej organizacji. Wtedy pokazał mi się prawdziwy obraz sytuacji w naszym kraju: w Polsce niby jest homofobia, ale to prawicowców się atakuje w mediach i za pośrednictwem państwa. Niby lewica jest gnębiona, ale to prawica jest atakowana przez państwo już na samym początku legalnej manifestacji. Przykry jest fakt, że Policja spisuje ludzi udających się na OTWARTĄ debatę przez co zaistniało ryzyko, że uczestnicy nie zostaną wpuszczeni z powodu opóźnienia spowodowanego "akcją" policjantów. Ciekawi również fakt wykorzystania Policji utrzymującej się ze środków państwowych, czyli naszych podatków, a nie wynajęcie firmy ochroniarskiej. Gdyby każdy tak robił, nie byłoby firm ochroniarskich bo wszystkie prywatne wydarzenia ubezpieczałaby Policja. Ciekawe, jakie uzasadnienie organizatorzy spotkania wysłali do Policji...

Na debacie w Mińsku Mazowieckim z Anną Grodzką niespodziewanie zostałem uczestnikiem regularnej dyskusji przy stole z gośćmi niejako w zastępstwie prof. Krystyny Pawłowicz. Zapytany przez prowadzącego, po kim chcę mówić, odparłem, że jako dżentelmen wypowiem się po paniach. Dziwne, że p. Grodzka mówiła... po mnie :)



Spotkanie podobało mi się, miałem okazję przedstawić prawicowy punkt widzenia, odkłamać stereotypy, oraz zaapelować do zebranych, aby nie dali się podzielić przez tematy zastępcze, bo podzielony naród łatwiej kontrolować. Stwierdziłem, że nie warto dać się podzielić na zwolenników poszczególnych partii politycznych, bo w gruncie rzeczy (oprócz tematów emocjonalnych) niewiele je różni.


* * *
Miłe wrażenie szybko ostygło, gdyż oto na stronie Ruchu Palikota, którą podesłał mi znajomy, w relacji z debaty w Mińsku Mazowieckim autor napisał:

"Zdziwienie wzbudziło wystąpienie p. Pawła Wyrzykowskiego, który w zasadzie zgodził się z niemal wszystkimi wnioskami i postulatami naszej strony i otrzymał także gromkie brawa"

Jeżeli jestem za tym, aby państwo nie wtrącało się w małżeństwa i związki, a Ruch Palikota jest za zrównaniem prawnym związków part. z małżeństwami, to stoimy po przeciwnej stronie barykady. Wykazałem hipokryzję popierania wycofania się państwa z kwestii płciowości i jednoczesnego popierania wprowadzenia parytetów. Podobnie jak nie zgodziłem się z założeniami typowo filozoficznymi, tak samo nie zgadzam się z założeniami programowymi, vide państwowa służba zdrowia, płaca minimalna, ustrój gospodarczy, polityka względem Unii Europejskiej, likwidacja Państwa Polskiego etc. "Gromkie brawa" przerwały moją wypowiedź, w której powiedziałem, że jestem za tym, aby państwo nie wtrącało się w decyzje rodziców. To Lalka Podobińska powiedziała, że się ze mną zgadza, nie na odwrót.

To jest w ich stylu - nie pierwszy raz piszą o mnie lub o lokalnych grupach prawicowych. Już dwukrotnie napisali, że po dyskusji to w zasadzie się z nimi zgodziliśmy. A może to oni mieli przebłysk inteligencji i zgodzili się z nami? To można sprawdzić na własne oczy, zamieszczam bowiem zapis całości tej debaty - każdy niech oceni sam:



Na skróty: ja mówię od 1:04:00 i tutaj jest kwestia różnicy między prawdą obiektywną a opinią, oraz wtrącania się przez państwo. Rozpoczęły się pytania od publiczności.

1:07:15
- I tak się składa, że to co pan mówi to super, pytajmy ludzi. To jest dokładnie to co pan mówi i to co ja mówię i się wszyscy zgadzamy no.
- Ja mówię "nie pytajmy ludzi".
- To... i co róbmy?

1:10:00 - prowadzący przerywa brawami moją wypowiedź w pół zdania, ale to wraz nie sprawia wrażenia, ze zgadzam się z nimi, to raczej oni (deklaratywnie) zgadzają się ze mną. Wykazuję też hipokryzję jednoczesnego popierania wycofania się ingerencji państwa w związki i popierania parytetów.

1:20:20 - pierwsze pytanie do mnie, odnośnie prawdy obiektywnej.

1:42:00 - pytanie z sali o gospodarkę (płaca minimalna) i stanowisko p. Grodzkiej, a potem moje. Jak można było dostrzec tutaj zgodność poglądów?

1:45:45 - Grodzka krytykuje TVN i ogólną jakość polskich mediów, stwierdza, że w Polsce nie ma wolnych mediów (odrębny film z tym fragmentem: KLIK)

1:54:00 - pytanie z sali do mnie o płacę minimalną, oraz moje podsumowanie debaty i apel do zebranych.


Zadzwoniłem do autora relacji, zobaczymy, jak potraktuje swoich czytelników. Zostałem już zaproszony na kolejną debatę tam - tym razem debatę ekonomiczną. Teraz już wiem, że jeżeli na niej wystąpię, to tylko dla mieszkańców Mińska Mazowieckiego i od razu będę sobie rezerwował czas na pisanie kolejnego sprostowania, bo komuś po raz wtóry będzie się wydawało, że "z większością postulatów się zgadzałem".

* * *
PS: Dziś 71. rocznica powstania Armii Krajowej. Pamiętajmy, dzięki komu możemy dziś powiedzieć "Kocham Cię" a nie "Ja ciebia lublju" lub "Ich Liebe dich".

8 lutego 2013

Libertarianie a Kościół

Natknąłem się na pewien ciekawy wpis "nielewicowego bloggera anty-prawicowego" dotyczący działalności Kościoła wobec pokrzywdzone przez większość społeczeństwa jednostki. Ukazuje libertarian jako takie właśnie jednostki, tłamszone przez błędne wybory reszty społeczeństwa dającego się nabierać na płytkie hasła. Pokazuje, że nie możemy liczyć na poprawę sytuacji z racji zbyt potężnej pozycji państwa i zbyt mocnego oddziaływania systemowej propagandy na społeczeństwo. Możemy się tylko poczuć lepiej psychicznie przekonując innych ludzi do swoich poglądów, pisząc blogi itp. Autor stwierdza, że tymczasem Kościół zawsze pomagał i nadal pomaga wielu prześladowanym: kiedyś banitom, dziś osobom słabszym i z problemami, nawet prostytutkom. Sytuując libertarianina w podobnej pozycji pokrzywdzonej społecznie jednostki oczekuje od Kościoła takiej samej pomocy.

I tutaj zapaliła mi się niebieska lampka (czerwonej skończyłem używać jeszcze w gimnazjum) a w głowie zaczęły pojawiać się kontrargumenty na stwierdzenia typu "Czy można się więc dziwić temu, że tylu libertarian jest ateistami? Skoro Kościół świadomie zamyka oczy na najbardziej powszechny grzech kradzieży i udaje, że go nie ma, to jak może liczyć na to, że libertarianie nagle zapukają do jego bram? Gdzie jest wrażliwość ludzi Kościoła?"




Otóż po pierwsze, zjawisko pasożytowania państwa na obywatelu jest powszechne, więc nie dotyczy tylko libertarian. Każdy jest okradany, z taką tylko różnicą, że osoba chcąca uczciwie się wzbogacić jest tłamszona bardziej niż osoba leniwa i roszczeniowa. Jedyną rzeczą, jaką wyróżnia w tej materii libertarianina, jest wiedza o takim stanie rzeczy, co bezpośrednio wpływa na psychiczne jej odczuwanie (bo materialnie i tak każdy z nas to odczuwa niezależnie od poglądów). Dochodzi do tego również wiedza, w jakiej skali zbierane z ludzi pieniądze są marnotrawione i jakie będą tego konsekwencje dla nas i dla przyszłych pokoleń.

Pojawia się więc tutaj pytanie jak Kościół mógłby w takiej sytuacji pomóc libertarianinowi? Uwolnieniem od cierpienia libertarianina wydawałoby się pozbawienie go jego wiedzy, co wg mnie oznaczałoby albo ingerencję w mózg człowieka, albo cud. Nawet Kościół nie jest w stanie czynić cudów na zawołanie, więc nie uważam najbardziej logicznego (aczkolwiek najmniej praktycznego) za wykonalne.


Po drugie, owe zjawisko państwowego pasożytnictwa jest na tyle powszechne, że dotyka również sam Kościół. Jezus powiedział: "Lekarzu, ulecz samego siebie!", jednak jest to sztuka ciężka do wykonania. Kościół pomaga chorym, ale sam nie jest chorą osobą; Kościół pomaga prostytutkom, ale sam nie jest prostytutką nawet mimo działań państwa dążących do postawienia Kościoła w takiej roli względem siebie. W dobie mieszania się polityków do Kościoła ma on skrępowane ręce jeśli chodzi o działalność polityczną opartą na własnych wartościach. Aparat PRL-u utworzył nawet własny "kościół państwowy" i organizował zawody na przodowników pracy wśród księży, oczywiście kiedy okazało się, że nie da się zniszczyć Kościoła i może łatwiej byłoby go po prostu podrobić lub przejąć. Warto tutaj napomknąć, że proces dekomunizacji ominął Kościół, a przecież w SB była specjalna komórka szkoląca "księży"-agentów. Wracając, państwo dąży do zredukowania roli Kościoła już nie tylko do roli społeczno-wychowawczej, ale wyłącznie do działalności typowo charytatywnej, a więc wyręczającej socjalistyczne państwo w kwestiach, do których się zobowiązało. Pomoc libertarianom ciężko nazwać działalnością charytatywną, pozostaje więc tutaj tylko edukacja. Jednak jeśli dzisiaj księża zajęliby się edukacją ekonomiczną bez uzyskania podstaw tej wiedzy, skutki mogłyby się okazać mizerne, ludzie zniechęciliby się do tych kwestii. Ksiądz to też człowiek i my możemy dostarczyć mu wiedzę jak człowiek człowiekowi. Pytanie tylko czy chcemy, czy wolimy się obrazić i odwrócić plecami? Czy Bóg ustanowił ludziom Kościół na darmo? Czy będzie korzystne - nawet dla niewierzących libertarian - pozwolenie na przejęcie Kościoła przez państwo i doprowadzenie do sytuacji, gdzie kult Boga zostanie zastąpiony kultem państwa?

Jaka z tego wniosku płynie nauka dla nas libertarian? Zamiast obrażać się na Kościół, zapukajmy do Jego drzwi i przedstawmy swoje przemyślenia w oparciu m.in. o encykliki Jana Pawła II (który potępiał np. tworzenie inflacji) czy Jana XXIII, przypomnijmy o naukach Piusa IX i Piusa XII, przedstawmy obecne problemy i prognozy. Czy warto usprawiedliwiać odchodzenie libertarian od Kościoła argumentem, że Kościół nie zabiega o nich swoją pomocą?

Po trzecie, skąd u libertarianina postawa roszczeniowa? Musimy walczyć z taką postawą, zachęcać do bycia kowalem własnego losu i ponoszenia za swoje czyny zarówno pełni odpowiedzialności, jak i pełni korzyści. Nie można też oczekiwać od kogoś, kto dał palec, całej ręki, a doceniać za to, co zrobił do tej pory. A przynajmniej nie obrażać się i nie rezygnować z własnej inicjatywy. Kościół nie wchodzi z butami by pomagać, tylko zaprasza do siebie. W tej materii również funkcjonuje co prawda prawo Św. Mateusza, jednakże któż jak nie libertarianie mogą samodzielnie podjąć taką współpracę nie pozwalając na zrównanie się do reszty roszczeniowego, niesamodzielnego, niewolniczego wręcz społeczeństwa?

Muszę też wyjaśnić pewne nieporozumienie, jakie ukazuje ten cytat: "Ba, w kościołach nawet wznosi się modły o pomyślność dla rządzących państwami.". Modlitwa ta nie ma charakteru wzmacniania państwa ani tym bardziej osób wykonujących w nim funkcje (tak samo jak w Kościele całuje się pierścień biskupi nie ze względu na osobę go noszącą, tylko ze względu na godność biskupią). Nie powiem też, że jest to spełnienie nauki "módlcie się za swoich nieprzyjaciół", bo byłaby to przesada w drugą stronę. Chodzi o modlitwę za decyzje, od których w danej chwili zależy los milionów ludzi - modlitwa jest ze względu na ludzi, nad którymi państwo ma władzę, a nie ze względu na państwo.

Największą przyczyną zła jest bezczynność ludzi dobrych. Nie możemy się bezpośrednio przeciwstawić państwu, ale możemy działać oddolnie, edukować społeczeństwo i przede wszystkim dopilnować, żeby ta edukacja do czegoś prowadziła i aby nie szła na marne. Nie powinno więc nam zależeć na przekonaniu większości społeczeństwa tylko na wykształceniu społeczeństwa nowej jakości: wrażliwego na mechanizmy gospodarcze, umiejącego wychwytywać oszustwa władz, znającego historię a więc i mity, które doprowadziły do dzisiejszej opłakanej sytuacji i umiejącego z tej historii wyciągać wnioski. W naszych rękach leży wykształcenie społeczeństwa odpowiedzialnego za swoją przyszłość - ale i dobrego Kościoła - i jeśli to zaniedbamy, jeśli będziemy się tylko oglądać na innych w nadziei, że zrobią to za nas, będzie już za późno.

1 lutego 2013

Nieuzasadniona furia PiSowców


Po spotkaniu z Wiplerem niektórzy członkowie siedleckiego układu zaczęli rozpowszechniać fałszywe informacje o tym, jak to niby zakłócałem, przerywałem i krzyczałem. Dowiedziałem się o tym po kilku dniach od spotkania i dopiero po tych kilku dniach wrzuciłem do sieci filmy, które pokazują, jak było naprawdę. Nie miałem ani celu, ani czasu aby na siłę pokazywać nagrania ze spotkania. Zmusiła mnie do tego czarna propaganda wychodząca poza grupę ludzi obecnych na spotkaniu. Jak widać, ktoś ma nawyk do wybielania się kosztem kłamstwa. Powiem więcej - ktoś tu bierze przykład z PO, zadłużając mieszkańców na każdym kroku, atakując kamerzystów, wykręcając każdy błąd gospodarczy dotacjami unijnymi etc. Śmiało można porównać zachowanie z filmu "Siedlecki Niesiołowski kontra Wyrzykowski" do zachowania Stefana Niesiołowskiego, który zaatakował Ewę Stankiewicz (nota bene z Gazety Polskiej).

Jednak wróćmy do tematu. Po ukazaniu się mojego artykułu na narodowcy.net osoba o pseudonimie "Maciek" wykrzykiwała, że Wipler wcale nie chciał rozwiązania Marszu Niepodległości. Całe szczęście są dowody - proszę zobaczyć, co zrobił Wipler na Marszu Niepodległości:



Fałszywie podaje się za organizatora, kłamie, że organizatorzy rozwiązali Marsz... potem jeździ po Polsce i rozpowszechnia swoje teorie. Wiadomo, musimy przygotowywać się do kolejnego Marszu, ale w międzyczasie trzeba reagować na taką propagandę, każdy na tyle, na ile może. My mogliśmy zareagować na spotkaniu w Siedlcach, to zareagowaliśmy.

Gdyby Wiplerowi udało się przekonać Policję, że Marsz został rozwiązany, ta rozgoniłaby ludzi uczestniczących w jej mniemaniu w nielegalnym zgromadzeniu, do mediów poszłaby informacja że manifestacja nie jest już legalna i ludzie są rozganiani, aresztowani itp. zgodnie z prawem. Taka sytuacja doprowadziłaby do rozlewu krwi. Na szczęście, skoordynowana praca organizatorów, Straży Marszu Niepodległości i p. Kowalskiego uspokoiła tłum dając czas na negocjacje organizatorów (a nie osób podszywających się pod organizatorów) z Policją doprowadziła do szybkiego opanowania sytuacji i spokojnego przejścia Marszu dalej, aż do samego końca.

I to właśnie boli siły, które chcą skanalizować i zmarginalizować oddolne ruchy, a ambitnych w swoich szeregach doprowadzają do sytuacji, w których oni odchodzą i zakładają małe partie. Jednocześnie nam zarzucają, że to my dzielimy prawicę - niech spojrzą na własne działania, które doprowadziły do rozłamów na PJN i SP. Wierzgają na oślep, bo panicznie boją się utraty stołków i wyciągnięcia konsekwencji za ich szkodliwe działania.

30 stycznia 2013

Siedlecki Niesiołowski kontra Wyrzykowski

W poprzednim wpisie było ostro, a teraz leci kolejna bomba. W tle po raz kolejny Centrum Kultury Sztucznej w Siedlcach.


Na zachętę zamieszczam krótką "zajawkę" z tego, co działo się po ostatnim spotkaniu z posłami PiS w Siedlcach. Niektórych (ale tylko niektórych) zdziwi zapewne takie zachowanie i zadadzą sobie pytanie, skąd taka reakcja kogoś, kto tak całkiem niedawno chwalił fakt, że młodzi ludzie biorą sprawy we własne ręce, interesują się polityką, organizują się i działają. Była nadzieja, że uda się ich wciągnąć do PiSu, bo w końcu ktoś musi rozdawać ulotki i kleić plakaty. Sęk w tym, że niezależność jest dla tych ludzi zbyt cenna, bo gdyby dali się zmarginalizować w jakiejś partii, nie mieliby wpływu na własną przyszłość. A właśnie o tę przyszłość walczą.



Po tym, co się zarejestrowało, padły jeszcze słowa, jakoby autor filmu kradł wizerunek danej osoby :D oraz opis naszej grupy jako "pięciu nakręconych chłopaków", jeden latający wszędzie z kamerą (pierwszy raz rejestrowaliśmy jakiekolwiek spotkanie) a ja oprócz "nieopierzonego gówniarza" określony zostałem jako smarkacz żyjący w świecie klawiatury, bo tylko z klawiaturą dobrze sobie radzę. Jednym zdaniem: elegancja i centrum - jeśli nie szczyt - kultury.


* * *
Wybierając się na spotkanie z posłami PiS, byłem nastawiony na łagodny ton Przemysława Wiplera, znanego z atakowania wolnościowców i narodowców, którzy nie chcą podporządkować się PiSowi z wielu konkretnych powodów. Spodziewałem się, że poseł zostanie uprzedzony o istnieniu silnej, oddolnej i niezależnej prawicowej grupy w Siedlcach i powstrzyma się od wyśmiewania zwolenników wolnego rynku krytykujących PiS za socjalizm, oraz od oczerniania uczestników i organizatorów Marszu Niepodległości. Poseł widocznie uznał, że to po prostu kolejne spotkanie w kółku wzajemnej adoracji, że nie przyjechał po to, żeby porozmawiać z mieszkańcami, a po to, żeby ponarzekać, poopowiadać jak to jest źle, nie przedstawić alternatywy, zabawić anegdotą i podnieść morale zwolenników PiS, że są w jakiś sposób potrzebni. Ja uważam, że takie spotkania są dobrym polem do dyskusji publicznej, gdzie zwykły człowiek może sobie przyjść i porozmawiać z posłem. Nigdy nie przygotowuję sobie jakiegoś "podchwytliwego" pytania, gdyż podczas swoich wystąpień goście podsuwają mi na tacy materiał do pytania.

Tak było i tym razem, gdyż p. Wipler po raz kolejny zaatakował narodowców i wolnościowców. Widocznie zapomniał przy tym, że dostał się właśnie ich głosami, a teraz ich po prostu kopnął. Tak samo kopnie go Kaczyński, gdy przestanie swoimi propagandowymi wystąpieniami przyciągać wolnościowców i narodowców do PiSu, gdzie czeka ich marginalizacja. Na sali padło wiele fałszywych stwierdzeń zarówno o Nowej Prawicy jak i o Marszu Niepodległości. Musiałem zareagować. Dociekliwi zauważą, że również z tym tekstem i upublicznieniem nagrań czekałem długo. Nie chciałem ich upubliczniać, ale zmusza mnie do tego rozgłaszanie pogłosek, jakobym krzyczał i przerywał na spotkaniu i jak to niby poseł mnie upokorzył... Tak więc przyszedł moment prawdy:


Zastanawiam się tylko, po co najpierw zaprasza się posłów do miasta a potem unika się dyskusji na tematy lokalne i mówi, że goście nie są do tego potrzebni. Myślę, że mają prawo wiedzieć, iż ludziom nie podoba się bieżący układ i czym jest to spowodowane. Ale jak zwykle "porozmawiamy" jak będą wybory...

Proszę zwrócić na pewną ciekawą rzecz: gospodarz spotkania, dyrektor CKiS Mariusz Orzełowski zszedł ze sceny i stał przy wejściu. Nie chciał być "pod ostrzałem" i kolejny raz być identyfikowany z porażką.



* * *
W poprzednim wpisie była informacja, że plebiscyt siedleckiej "Kultury" jest finansowany ze środków publicznych, ale z mojej winy było to fałszywe stwierdzenie - takie wsparcie otrzymała tylko gala plebiscytu, a sam plebiscyt mógłby się równie dobrze odbyć bez gali. To jest szczegół, ale istotny więc z szacunku dla czytelników robię te sprostowanie.