21 lutego 2014

Siedlecki Titanic - a orkiestra gra

Odwiedziliście mojego bloga już 90.000 razy - dziękuję!

Pismo Samorządu Terytorialnego "Wspólnota" opublikowało ranking zadłużenia jednostek samorządu terytorialnego. W kategorii miast na prawach powiatu Siedlce znalazły się na pierwszym miejscu z długiem sięgającym 67% dochodu budżetowego (obecnie to już co najmniej 69%). Władze tłumaczą się, że jest to spowodowane inwestycjami ze środków unijnych, jednak tylko Siedlce i Włocławek przekroczyły próg 60% w tym zestawieniu, pozostałe miasta realizujące inwestycje "unijne" są na bezpiecznych pozycjach. Siedlce z 17. miejsca w 2010 roku wskoczyły na 2. miejsce w 2011 roku i na pozycję "lidera" w roku 2012.

Skutki starcia z lodową górą zadłużenia

Do oficjalnego długu należy również dodać ten ukryty w spółkach miejskich. O uzyskanie informacji publicznej dot. sytuacji w spółkach miejskich (w Siedlcach obsadzanych jak wiadomo wg klucza partyjnego i rodzinnego) wystąpiło do władz Siedlec w 2012 roku Forum Obywatelskiego Rozwoju. Danych się nie doczekało, dlatego możemy tylko ze strachem domniemywać, jak wielkie długi ukrywają się jeszcze dodatkowo w podmiotach podległych miastu. Kiedy jeszcze przed Euro 2012 dzięki "Rzeczpospolitej" wyszło na jaw, iż Siedlce są na 4. miejscu w tym rankingu, na drugi dzień skarbnik miasta, K. Paryła, nasłał masowe kontrole podatkowe na siedleckich przedsiębiorców i zwykłych mieszkańców. W ciągu dwóch tygodni ściągnięto ponad 2 mln zł kar, tylko z jednej dzielnicy, zanim machina ruszyła na dobre. Jeden z przedsiębiorców w ciągu dwóch dni zapłacił aż 300 tysięcy. Krótkoterminowo podreperowało to kasę miasta, ale jednocześnie sprawiło, że przedsiębiorców nie było stać na dotychczasowy zakres działalności. Wielu ludzi musiało stracić pracę. Ceny usług i towarów musiały wzrosnąć. Sięgnięto do kieszeni przedsiębiorców z takich powodów, jak np. drobne przebudowanie domu lub postawienie wiaty czy garażu na własnym terenie. Wielkich i bogatych stać na poniesienie tych kosztów, ewentualnie na łapówki dla kontrolerów, dlatego najbardziej ucierpieli biedniejsi przedsiębiorcy.

Jednak nieugięty skarbnik rzecze: "Apelujemy o to, żeby ludzie zrozumieli, że nie przychodzi się dopiero ze łzami w oczach, jak organ podatkowy dokonuje tzw. domiaru, bo choć człowiek ubogi, to oszukał nie zgłaszając tego, co powinien". Tymczasem zadłużenie wciąż rośnie, radni niemal jednogłośnie przyjmują propozycje kredytów, władze chwalą się pomnikami pychy zamiast realnym bogactwem i perspektywami Siedlec. Co to oznacza w praktyce?

Jakie są główne skutki nadmiernego zadłużania miasta na cele niestrategiczne i w sytuacjach innych niż kryzysowe? Zadłużone miasto, które nakłada tego typu kary, odstrasza zarówno mieszkańców jak i przedsiębiorców. Wyludnia się, doświadcza regresu, tonie w bezrobociu i w konsekwencji w przestępczości. Wpływy z PIT już teraz są niższe o 24 mln, niż planowano. Błędne koło ruszyło i zapowiada jeszcze wiele niespodzianek, wszystko to w tle nepotyzmu i rozrzutności lokalnych władz na wydatki mające promować ich wizerunek przed wyborami, zamiast inwestować w przyszłość.

Poseł Tchórzewski zrzuca winę na władze wojewódzkie. Jednak, jak nie lubię PO i PSLu, rządzących naszym krajem, tak teraz muszę się z nim nie zgodzić, bowiem inne miasta naszego województwa są na miejscach 19. (Płock), 24. (Radom), 29. (Skierniewice) i 31. (Ostrołęka) z 47 ujętych w rankingu. Ostrołęka została ponadto uznana za jedno z miast o wysokich możliwościach inwestycyjnych w raporcie Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. Wiceminister tego resortu, Adam Zdziebło, wyraża się jasno: "To ważniejsze niż budowanie rozmaitych pomników władzy (...) Jeśli gminy nie będą inwestować w swój rozwój, to za dekadę może się okazać, że części z nich nie będzie stać na spłacenie długów. Dlatego tak ważny jest wybór projektów. Strefa aktywności gospodarczej może przynieść miastu wzrost dochodów z podatków i nowe miejsca pracy. Basen już niekoniecznie. Nie mówię, że to zabroniona inwestycja. Jeśli samorząd chce na coś takiego wydać swoje własne pieniądze, to tylko pozostaje mi pogratulować rządzącym ogromnej odwagi". Raport podaje też, że na fundusze unijne nie mają co liczyć najbardziej zadłużone miasta. Sugeruje im redukcję liczby przeinwestowanych projektów. A tych w Siedlcach nie brakuje, tymczasem władza ciągle powołuje się na unijne dotacje, które są też przyczyną ponad 20% wspomnianego długu!

Gdyby nie "wkład własny", zadłużeni bylibyśmy na 48% dochodu rocznego. Natomiast, gdyby nie pycha, rozrzutność i krótkowzroczność moglibyśmy tego długu nie mieć wcale i zajmowalibyśmy się poważnymi inwestycjami, a nie wyrazami obecności 7 WF-istów w Radzie Miasta (z 23 radnych) i realizacją kosztownego hobby klanu Orzełowskich i ich lansowania.

Przykład idzie ze Śląska


Jak podaje Mariusz Gierej z portalu mPolska24.pl, w Rudzie Śląskiej niezależna Grażyna Dziedzic zastąpiła prezydenta z PO i odziedziczyła po nim zadłużone po uszy miasto z wielkim deficytem budżetowym. W ciągu trzech lat zredukowała dług z 218 mln do 161 mln złotych. Odkryła liczne patologie i je ukróciła. Zredukowała liczbę urzędników, zatrudniła młodych ludzi, zwalniając niekompetentnych działaczy partyjnych PO. Dogadując się z PiS-em zastrzegła, że kandydaci na stanowiska mają być przygotowani merytorycznie. Proponowani kandydaci nie spełniali jednak wymogów, ich jedyną kompetencją był szyld partyjny, więc nie zostali zatrudnieni. Niezależność pani prezydent tak mocno uwiera partie w tym mieście, że postanowiły połączyć siły. PiS, PO i Ruch Autonomii Śląska próbowały zorganizować referendum w sprawie odwołania pani prezydent, jednak nie udało się zebrać wymaganej liczby podpisów. Później była próba odmowy absolutorium, by z urzędu ją obalić. Pod koniec 2010r. Ruda Śląska miała ponadto 56 mln na zaległych fakturach. W 2011r. udało się zmniejszyć je o ponad 70 proc. Miasto spłaciło zaległości wobec 317 kontrahentów. Pozostałe 32 mln spłacono w pierwszych trzech miesiącach 2012r. Same odsetki od zaciągniętych kredytów, pożyczek i obligacji kosztowały w 2011r. 8,5 mln. To tyle, ile ma kosztować w tym roku przebudowa jednej z najważniejszych dróg w mieście. Odsetki od niezapłaconych w terminie faktur kosztowały natomiast ponad 0,5 mln zł. To kwota wystarczająca na nowe boisko szkolne. Oszczędności nie zablokowały inwestycji - wręcz przeciwnie, na inwestycje przeznaczono w tym roku już 73 mln złotych. Kłopoty finansowe Rudy Śląskiej wynikały z przeinwestowania w 2010 r. Samorząd przeznaczył na inwestycje ponad 110 mln zł, choć miał mniej niż połowę tej kwoty. Było to podobne do Siedlec, gdzie wyprzedaje się majątek po coraz niższych cenach, do tego stopnia, że politycy dążą do połączenia miasta z gminą, aby było dalej co sprzedawać.

Szalupa ratunkowa

Niestety, dochody ze stosowanej przez ludzi prezydenta Kudelskiego tzw. "pijackiej wyprzedaży" są na bieżąco wydawane, jak np. te po sprzedaży stadionu w centrum miasta. 30mln z tej sprzedaży miało iść na "aquapark", tymczasem wbrew zapewnieniom zostało przekazane na wydatki budżetowe, a "Park Wodny Siedlce" będący basenem a nie aquaparkiem, powstał za obligacje komunalne (zero wkładu z UE - już nawet eurobiurokraci widzą, że w Siedlcach mogą tylko utopić pieniądze, stąd też wycofanie programu rewitalizacji Parku Miejskiego "Aleksandria"), które to obligacje też będziemy musieli spłacić, więc także są formą długu. Na długo przed otwarciem zostali zatrudnieni tam nie tylko kierownik, ale też ratownicy. Raczej nie uratują oni kulejących finansów miasta. Nie uratują ich też kolejne obligacje wyemitowane przez miasto po ukazaniu się rankingu zadłużenia, tym razem o wartości aż 60 mln złotych. Taka beztroska w zadłużaniu jest spowodowana tym, że dzisiejszych polityków nie obchodzi to, czy i jak przyszłe pokolenia spłacą koszty ich rozrzutności i nastawienia "byle do wyborów, a po nas choćby potop!". Prezydent Kudelski na pytania dziennikarek spin.siedlce.pl o to, na czym chce oszczędzać samorząd, odpowiada: "Proszę od nas nie wymagać, że powiemy, że obetniemy tu czy tam. Przecież to ferment w całym mieście będzie. Tak nie można. Trzeba ludziom dać spokojnie żyć". A odsetki rosną...

My, jako Kongres Nowej Prawicy, jesteśmy jedyną siłą polityczną w Siedlcach, która od samego początku wskazuje na problem zadłużenia. Organizowane przez nas akcje "Dzień dziecka zadłużonego", ciągłe przypominanie i wyraźne krytykowanie zadłużania zarówno miasta jak i kraju, w końcu młody wiek i patriotyzm mający w perspektywie chęć funkcjonowania i rozwoju właśnie w tym kraju i w tym mieście, obligują nas do rzeczywistego oddłużenia Siedlec. Młode pokolenie jest siłą, o której partiom się nie śniło. Walczymy o dobro swoje i naszych dzieci, otuchy dodają nam przykłady takie jak te z Rudy Śląskiej czy Nowej Soli. Korzystne rozwiązania z gmin Michałowo czy Wiązownica poruszyły Polską.

Nasza władza chciała niczym szympans wziąć całą garść orzechów, przez co teraz musi rezygnować z rewitalizacji parku miejskiego (a groteskowe "ogrodzenie" za pół miliona stoi) lub wydatków na infrastrukturę, a w dalszej perspektywie również na szkoły. Za to na pokazy, teatry i premie dla swoich ludzi w spółkach miejskich i urzędach oczywiście znajdą pieniądze zawsze...