1 grudnia 2014

Podziękowania :-)

Czekałem, czekałem - i się nie doczekałem. Nadal nie ma wizualizacji wyborów Państwowej Komisji Wyborczej. Powodem czekania - i zwlekania z podziękowaniami - jest prawdopodobnie bardzo wysoki wynik Nowej Prawicy w Siedlcach w wyborach do Sejmiku Województwa Mazowieckiego, gdyż w siedleckich komisjach otrzymywaliśmy od 7 do 10% poparcia, co daje szansę na utrzymanie statusu bastionu Nowej Prawicy w Polsce, z najwyższym wynikiem procentowym w kraju. Taki wynik oznacza też niemal podwojenie liczby głosujących na nas w porównaniu do wyborów europarlamentarnych, z racji frekwencji. Co cieszy jeszcze bardziej, to fakt, iż okręg sejmikowy jest niemal identyczny z okręgiem sejmowym, do którego wybory już za rok.

Jak to wygląda z mojej perspektywy? Po latach działalności, wystawiania się na ataki, plotki, opluwanie i wyśmiewanie, niespełna rok po dwóch ciężkich operacjach, po których trudno było się podnieść, bez obecności lidera, który zrobiłby drugie albo i trzecie tyle co ja sam, ze skromnymi środkami, masą różnych zadań, razem z żoną przeszedłem przez kolejny trudny czas. Nie było łatwo, ale było warto. W ogniu wykrzesało się kilka diamentów, a nie spalił się prawie nikt. Pokazaliśmy, że jest nas sporo i obfitujemy w energię i pomysły, przełamaliśmy lody, które blokowały działalność społeczną wielu ludzi. Wypracowaliśmy szczegółowy program dla miasta, poparty analizą budżetową z lat 2011-2014, realnie stąpając po ziemi, bez frazesów i obiecanek-cacanek, pełni ufności w wysoki poziom świadomości mieszkańców. Strategicznie może i był to błąd - ale przynajmniej możemy sobie spojrzeć w lustro, bo nikogo nie mamiliśmy kłamstwami. Smuci fakt, że wybory lokalne to tak naprawdę plebiscyt popularności - wygrywa ten, kto ma najwięcej znajomych. Młodzi ludzie nie mają ich zbyt wiele, przynajmniej tych, których nie wygoniła emigracja zarobkowa.

Zawsze zapominam o tym, że jesteśmy jeszcze młodzi, po prostu nie czuję się młodo. Najdziwniejszym uczuciem było usłyszenie komentarza pewnej pani na widok plakatów kilku naszych kandydatów obok siebie: "gdzie te dzieci startują?" - "dzieci" od lat po ślubach, pracujące lub kończące studia, niektóre "dzieci" zatrudniające pracowników, posiadające własne dzieci. Ale jednak nie emeryci - więc "dzieci". Co prawda, mieliśmy najniższą średnią wieku spośród wszystkich komitetów, ale oprócz najmłodszego kandydata (18 lat) mieliśmy również kandydata najstarszego (lat 81) - dla mnie był to wyraz tego, że działamy nie tylko dla siebie, ale też dla tych, którzy będą po nas, w oparciu i kontynuacji o tych, którzy byli przed nami. Jaka szkoda, że obecni włodarze widzą tylko koryto i czubek własnego ryja i to akurat nam przyjdzie po nich sprzątać...

W imieniu wszystkich kandydatów i ludzi bezinteresownie zaangażowanych w naszą kampanię wyborczą zarówno w Siedlcach jak i na całym wschodnim Mazowszu dziękuję za każdy głos oddany na Nową Prawicę oraz na komitety lokalne prezentujące zbliżone programy do KNP tam, gdzie nie wystawiał on własnych list. Daliśmy z siebie wszystko i czujemy wielkie zadowolenie z wyniku dzięki świadomości, że była to nierówna walka, zarówno z uprzywilejowanymi przez dotacje partiami, jak i ze specyficznym sposobem liczenia głosów skutkującym nawet 40% głosów nieważnych w niektórych gminach na Mazowszu. Napędza nas przekonanie, że to, co robimy, jest słuszne i potrzebne, a każdy głos - czy to poparcia, czy to w wyborach - jest sygnałem, który nas motywuje. Zrobiliśmy jedno wielkie "Hello!" pokazując na materiałach i w mediach, w tym w telewizji, setki kandydatów niebędących Januszem Korwin-Mikkem, tylko zwykłymi, młodymi ludźmi, mającymi wiele do powiedzenia i jeszcze więcej do zrobienia. W wielu miejscach pilnowaliśmy należytego przebiegu wyborów, choć jak widać takich miejsc nadal jest zbyt mało, a "góra" pokazała, że i tak zrobi co jej się żywnie podoba. Dziękujemy za walkę podjętą w imię istnienia jakiejkolwiek przyszłości dla naszego narodu.

Osobiście pragnę podziękować tym, którzy mieli okazję razem ze mną doświadczyć trudów kampanii, choć nie mieli z tego żadnych namacalnych korzyści. Szczególnie żonie, która poświęciła naprawdę wiele. Dzięki Wam było mi łatwiej, mimo ciągłego wyczerpania fizycznego i miejscami nawet psychicznego. Zaniedbałem swoją kampanię ucząc pozostałych tego, co potrafię, bazując na moim skromnym jeszcze doświadczeniu "kampanijnym". Nie stali za nami żadni "spece", nikt nie odwalał za nas "brudnej roboty". Mimo, że przez niektóre środowiska wyceniona na ponad 50.000 PLN (strach pomyśleć, ile w takim razie wydają sami skoro wyszła im taka suma!!!) kampania Nowej Prawicy była najtańsza - i najbardziej szczera, była autentycznie nasza.


Dziękuję też dziennikarzowi Dariuszowi Kuziakowi, który w miłych dla mnie słowach podsumował "Wyborczą grupę śmierci", czyli okręg nr 2, z którego startowałem do Rady Miasta:

Okręg wyborczy nr 2 w Siedlcach to była, mówiąc językiem sportowym, grupa śmierci. W niedzielnych wyborach zwarli się tam liderzy najważniejszych ugrupowań: Wojciech Kudelski, Andrzej Sitnik, Anna Sochacka, Adam Bobryk i Paweł Wyrzykowski. I jak to w grupie śmierci bywa, ktoś z gigantów, niestety, musiał odpaść.
Dlaczego Wyrzykowskiego między politycznych gigantów - lokalnych co prawda, ale gigantów jednak - kładę? Bo się starał. Od lat, konsekwentnie, z pomysłem. Zamiast terminować w partyjnej młodzieżówce i nosić teczkę za szefem, zagrał na własne konto. Znacie w okolicy drugiego młodzika, który by tak potrafił lokalnie namieszać? Że się nie powiodło? Nie szkodzi. Uda się następnym razem.

Podnosi na duchu, choć nie wiadomo, czy będzie coś takiego, jak "następny raz". Wszystko wskazuje na to, że w Siedlcach nie zmieni się nic - w tym również skala wyludniania się tego miasta z ludzi młodych.


Reasumując, wyniki do Sejmiku są świetne i dobrze rokują na wybory do Sejmu. Jednak bazując na jednym mieście nie da się wygrać wyborów ani do jednego, ani do drugiego - w tych wyborach próg musiał być przekroczony najpierw w całym Województwie Mazowieckim. Z kolei w samych Siedlcach ci, którzy głosowali na nas do Sejmiku, do Rady Miasta głosowali na Bezpartyjne Siedlce. Dodatkowo, starzy głosowali na starych, pewnie w podzięce za zgotowanie nieudolnej transformacji ustrojowej i niewydolnego systemu emerytalnego, o opiece zdrowotnej nie wspominając. Oczywistym jest fakt, że lokalne komitety mają przewagę nad partyjnymi, nawet jeśli są utworzone ad hoc i nawet jeśli te drugie w 90% są złożone z ludzi nienależących do żadnej partii. Spośród "jedynek" Nowej Prawicy tylko ja byłem członkiem partii politycznej, z "dwójek" - dwie osoby, z "trójek" - jedna. Tutaj widać różnicę wobec pozostałych partii, gdyż doceniamy zaangażowanie, wiedzę, poświęcenie, niezależność a nie przynależność. Ważna jest też kwestia wieku, bo wybory samorządowe można porównać do plebiscytu na to, kto ma więcej znajomych - a nasi znajomi są rozsiani po kraju lub świecie, dzięki zapoznawanym przez lata znajomym ludzi będących u steru władzy. Wolę jednak nie mieć radnych, niż wprowadzić "znanego i poważanego", co do którego nie ma pewności, czy nie odwróci się od naszego programu wyborczego.

Będziemy dalej robić swoje, dobre rzeczy wspierać, a złe blokować. Duże nadzieje wiążę z nową siłą w Radzie Miasta, nie kryję też zadowolenia z wypadnięcia SLD. Jeśli się nie zawiedziemy, czeka nas w Siedlcach owocna współpraca środowisk przeciwnych "Zgrozie i Rozbiorowi" - przez ten rok oddolna, za rok może i z zapleczem w Parlamencie. A czy dało się utworzyć wspólny front "Młodych Niezależnych" z "Bezpartyjnymi" w tych wyborach - o tym będzie w następnym wpisie.

Tymczasem wracam do nadrabiania zaległości na studiach i w zakresie zdrowia. Blog również odżyje. Poniżej wklejam link do miejsca, w którym już od 2 tygodni powinna się znajdować wizualizacja wyników wyborów samorządowych (może akurat coś się pojawi?):
http://wybory2014.pkw.gov.pl/pl/