4 lutego 2015

Kilka słów o Libertarianach + bonus na końcu

Libertarianie, według mnie, to ludzie, którzy chcą wprowadzenia wolnorynkowej gospodarki opartej o Austriacką Szkołę Ekonomii, wolności światopoglądowej oraz bardziej dalekowzrocznego spojrzenia na kierowanie krajem. Brzmi bardzo podobnie do postulatów Partii KORWiN - ale jest jedna różnica - środowisko skupione wokół Partii Libertariańskiej czy Stowarzyszenia Libertariańskiego powstało z ludzi, którzy nie cierpią Janusza Korwin-Mikkego, jak twierdzą, za jego retorykę, jednocześnie niesłusznie utożsamiając wszystkie jego poglądy prywatne z programem politycznym. Twierdzą, że ośmiesza on poglądy wolnościowe, a wprowadzić je w życie może tylko praca oparta na edukacji społeczeństwa bez usilnego przebijania się z poglądami do mass mediów. Mimo to (całkiem słusznie) czynią starania o zaistnienie w środkach masowego przekazu. Odnoszę jednak wrażenie, że nie jest to takie zaistnienie, jakiego chcieliby sympatycy poglądów libertariańskich. Dajmy na to program "To był dzień - otwarcie", gdzie młodzi ludzie mogą zadawać pytania gościom w studio przy okazji przedstawiając swoje poglądy i pomysły. Przedstawicielka Stowarzyszenia Libertariańskiego ze swoim pomysłem kazała o sobie myśleć bardziej jak o przedstawicielce Forum Młodych Socjalistów lub Młodych Demokratów. Chciałaby wprowadzenia systemu komputerowego, który wymagałby przejścia badań w celu uzyskania zezwolenia na zakup określonych leków bez recepty. Byłem w szoku, przecież to nie tylko biurokratyzacja, zwiększenie kosztów, ale też zwiększenie inwigilacji zwykłego obywatela i postawienie go przed koniecznością zgłaszania się do lekarza co 3 lata w celu przedłużenia owego "zezwolenia" (przy okazji wydłużając kolejkę ludziom chorym) - coś zupełnie wrogiego w stosunku do tego, co powinni postulować libertarianie!


<--- "Pomysł" prezentowany w 31:50. Również byłem tam obecny, dlatego po programie naturalnie zapytałem na osobności o motywy takiego pomysłu. W odpowiedzi usłyszałem, że w sumie wszystkie "leki" powinny być dostępne bez recepty, ale "za bardzo zajechałoby Korwinem" i koleżanka chciała przedstawić coś, co byłoby "krokiem do przodu". Dopytałem dla pewności, czy wie że ten "krok do przodu" to zwiększenie biurokracji i ograniczenie wolności osobistej obywateli i czy wobec tego nie należy promować tego, co słuszne, tylko to, "co nie zajedzie Korwinem". Otrzymana odpowiedź zniechęciła mnie do dalszej interakcji: "jednak to, co nie zajedzie Korwinem". Ręce mi opadły. Oczywiście początkowej tezy w tym wpisie nie opieram na postawie tej konkretnej osoby, nieobce są mi dyskusje libertarian na ich forach i grupach internetowych.

* * *

W Partii Libertariańskiej toczą się dyskusje - nie "czy", ale "dlaczego" wystawiają własnego kandydata na Prezydenta RP. Wzajemne utwierdzanie się w przekonaniu, że to dobry ruch, jest oczywiście czymś pożądanym, jeśli mają myśleć o prowadzeniu kampanii na rzecz kandydata przez swoich działaczy. Ja uznam za wielki sukces (i powód do poważnego traktowania tego środowiska już nie tylko jako grupy ideowej, ale również jako organizacji) sam fakt zebrania 100.000 podpisów w oparciu o strukturę bez silnego przywództwa ani zapewnionych zewnętrznych środków finansowych. Na pewno mile widziana będzie pomoc ze strony struktur KORWiNa (obawiam się, że jednostronna), ale myśl o połączeniu swych sił z tą partią nie spotyka się z poparciem do tego stopnia, że w kwestii możliwości wpływania swoimi poglądami na partię występuje tu prewencyjne porównanie tego środowiska do PiSu. Sęk w tym, że - abstrahując od drastycznych różnic programowych - PiS ma "Okopy Świętej Trójcy", przez które żaden młody czy świeży działacz się nie przebije, a KORWiN w kilku miejscach nie ma jeszcze nawet dobrze zakorzenionych struktur i człowiek poważny w ramach tej partii łatwo może stać się liderem na danym terenie lub liderem nurtu ideowego w ramach całego ugrupowania. Nie wiem, czy Libertarianie nie powinni spojrzeć na siebie z dystansu podczas obśmiewania konfliktów w środowisku wolnościowym stwierdzeniami typu "każdy chce rządzić sam i nie dogadywać się z nikim innym". Partia Libertariańska de facto robi przysługę tym, którzy teraz "pod Korwinem" budują sobie markę lokalnie i w środowisku jako liderzy nurtu libertariańskiego. Oczywiście ich robotę zniweczyłaby pozytywna odpowiedź Libertarian na otwarcie się KORWiNa na inne środowiska. Orędownikiem rozszerzenia koncepcji swojej partii jest o dziwo sam JKM, który w jednym z programów "Młodzież Kontra..." zaprosił libertarian na swoje listy do parlamentu. Wywołało to ciche niezadowolenie wielu jego własnych działaczy widzących, jak wiele trzeba zrobić wewnątrz, a jak niewiele trzeba zrobić na zewnątrz, żeby dostać taką ofertę. Bo, nie oszukujmy się, PL nie ma na chwilę obecną tytanów pracy, sprawnych organizatorów, a tym bardziej rozpoznawalnych twarzy - pierwsze dwie kwestie wyklarują się przy kampanii prezydenckiej, a ich owocem ma być kwestia ostatnia w postaci wypromowanego jako kandydat na Prezydenta RP lidera tego środowiska. Oczywiście życzę im jak najlepiej, gdyż nie dość, że doceniam pracę u podstaw i na własny rachunek, to jeszcze są to poglądy, które pomogłyby naprawić polską gospodarkę, a środowisko przykłada dużą wagę do przygotowania merytorycznego i zaplecza intelektualnego (choć postronni mogą uznać podkreślanie tych kwestii jako wyraz kompleksu wobec KORWiNa). Wracając jednak do wyborczej oferty złożonej Libertarianom - rozumiem, że Partia Libertariańska w niechęci do JKMa będzie konsekwentna również w tym przypadku? Mimo wszystko liczę na to, że Libertarianie znajdą tu miejsce dla siebie. Tym bardziej, że przechodzenie tej całej pracochłonnej drogi od podstaw, którą mogła przejść tylko osoba - nie bez podstaw - uważana przez nich za szaleńca, może tym razem napotkać na niedostatek szaleńców gotowych ponieść tyle porażek i poświęceń. A przy okazji wycinek z moim pytaniem do p. Senyszyn (zaczyna się od 3:00, ale nawiązuje do pytania z początku tego krótkiego nagrania):

6 komentarzy:

  1. Szanowny Panie,
    proszę o sprostowanie - występuję jako przedstawiciel Stowarzyszenia Libertariańskiego, nie Partii Libertariańskiej. Proszę nie utożsamiać mojej osobistej opinii z programem czy postulatami Libertarian.

    Z szacunkiem
    Monika Zając

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, zrobione.

      Jest szansa na głębsze uzasadnienie pomysłu :)

      Usuń
    2. Na wstępie pragnę zaznaczyć, że wszystkie propozycje wysuwane przez Stowarzyszenie Libertariańskie mają charakter czysto akademicki i mają prowokować dyskusję. Nie są to w żadnej mierze punkty programu Partii Libertariańskiej.

      Pomysł wprowadzenia komputerowego systemu recept jest propozycją swojego rodzaju kompromisu. Chciałabym, żeby wszystkie leki były dostępne bez recepty, ale niestety takie rozwiązanie nie należy do mainstreamu. Może Stowarzyszenie Libertariańskie mogłoby sobie pozwolić na ostrą retorykę, ale nie chciałabym, żeby libertarianizm kojarzył się ludziom ze skrajnościami i umieraniem pod płotami. W dyskusji o pigułce „po” pojawiło się kilka głosów (m. in. B. Chazana i M. Terlikowskiej), że kobiety nie będą umiały jej zażywać i im to zaszkodzi. Myślę, że system komputerowy z informacją, że jest się na przykład nadciśnieniowcem i potrzebuje się leków na nadciśnienie jest z jednej strony ułatwieniem dla pacjenta, który lekarza może odwiedzać rzadziej, a z drugiej strony nie jest to wprowadzanie dostępności wszystkich leków bez recepty. Dodam, że w żadnym wypadku nie chodziło mi o ograniczenie dostępności leków obecnie dostępnych bez recepty. Nie wiem, czy jest to ograniczenie wolności osobistej, bo w tej chwili lekarze prowadzą karty, niektórzy mają swoje systemy komputerowe, więc te informacje i tak są już przechowywane.

      Odniosę się również do mojej niechęci do retoryki Janusza Korwin-Mikkego. Janusz Korwin-Mikke świadomie buduje swój wizerunek na kontrowersji, część przykładów, którymi rzuca wysysa z palca i ma ogromny elektorat negatywny. Libertarianie nie chcą z KORWiNem walczyć, planują celować w trochę inny elektorat. O tym, czy Partia Libertariańska przyjmie propozycję startu z list KORWiNa zadecyduje Rada Krajowa PL, ale w tej chwili nie wydaje się to prawdopodobne.

      Usuń
  2. Jest chyba jakaś pomyłka, bo w podanym filmiku nie ma nic o lekach. Odcinek jest o zagrożeniach terytorialnych.

    OdpowiedzUsuń
  3. Partia Libertariańska skupia osoby o poglądach libertariańskich (a przynajmniej takie jest jest założenie). Być może dla osób postronnych nie bardzo widać różnicę między poglądami JKM a libertarianami, zapewniam jednak, że takie istnieją i nie są bez znaczenia. Libertarianizm i konserwatywny liberalizm JKM mają zupełnie różne fundamenty ideologiczne. Pisanie, że Partia Libertariańska opiera swoją tożsamość na kontrze do JKM jest niedopuszczalnym uproszczeniem. Oczywiście, z pewnością są tam ludzie, którzy działają na zasadzie "byle nie Korwin", ale nie jest to dobra charakterystyka środowiska. Teza ta powtarza się cały czas, jednak wraz z jej powtarzaniem wcale nie staje się mniej fałszywa. Nie wiem skąd wola do akcentowania tego akurat aspektu, podejrzewam, że jest próba osadzenia "przeciwnika" na znajomych pozycjach, żeby móc go łatwiej "ostrzelać" - czy jest to świadome, czy nie, nie wnikam.

    Pomysł z lekami nie komentuję, mi się nie podoba, ale nie jest to temat mojego posta.

    Ja sam nie jestem członkiem żadnej partii, czy stowarzyszenia, chociaż sympatyzuję ze wszystkimi organizacjami wolnościowymi (w odpowiednim rozumieniu wolności oczywiście), w tym PL, SL, KNP, KORWiN czy dawny UPR. Jestem po prostu niezrzeszonym libertarianinem, który zna kilka osób z każdego z tych środowisk i tak jak denerwuje mnie powtarzanie, że Korwin nienawidzi kobiet, tak też denerwuje mnie upraszczanie, że libertarianie to tacy korwinowcy, tylko bez Korwina.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze się czepnę. To bardziej uwaga techniczna, ale może warto mieć to na uwadze. Nie można postulować wprowadzenia wolnego rynku opartego na ASE, bo ASE nie przepisuje żadnych rozwiązań ani nie zaleca żadnego postępowania. ASE jedynie tłumaczy zależności działań międzyludzkich w sytuacji ograniczonych zasobów. Można być przedstawicielem ASE i jednocześnie prezesem banku centralnego aktywnie "stymulującym" gospodarkę.

    Warto również dodać, że o ile ASE jest popularne wśród libertarian, to nie jest to jednak jedyny słuszny sposób postrzegania ekonomii, który warunkuje przynależność do tej grupy. Przykładowo jeden z czołowych przedstawicieli libertarianizmu (David Friedman) jest przedstawicielem szkoły ekonomicznej z Chicago.

    Jeszcze o dalekowzroczności. Każda partia i każdy ruch polityczny będzie twierdzić, że to właśnie oni patrzą dalekowzrocznie, a ich oponenci myślą tylko o jutrze. Wobec tego pisanie o Libertarianach, że myślą o kraju w dłuższej perspektywie właściwie nic nie wnosi. Proszę nie odbierać tego jako złośliwości.

    OdpowiedzUsuń

W komentarzach na moim blogu panuje wolność słowa. Nie moderuję ich, chyba, że zawierają spam. Każdy może napisać szczerze to, co myśli.
Proszę przy tym o poszanowanie netykiety.