8 maja 2015

Największe zwycięstwo Korwina

Janusz Korwin-Mikke to człowiek, który przez pół wieku, a szczególnie przez ostatnie 25 lat walczył o to, co głosi, by stać się lodołamaczem dla tych, którzy dziś powtarzają jego postulaty. Między innymi dla niemal połowy obecnych kandydatów na urząd Prezydenta RP, z czego dwóch to byli członkowie jego partii, mówiący to samo, tylko z użyciem innej retoryki. Prosta sprawa: "niech się jeden poświęci, wypali (choć pokłady energii u JKM przewyższają większość kandydatów razem wziętych), a ja wejdę na gotowe - na bezczela - na grunt, który przez lata przygotował".

Przez ostatnie miesiące miałem okazję aktywnie uczestniczyć w kampanii prezydenckiej. Darzę sympatią i szacunkiem kilku kandydatów na prezydenta, jednak Korwin zasługuje na moje poparcie w działaniu najbardziej. Mam nadzieję, że efektywnie wykorzystałem swoje wysiłki i będą tych wysiłków owoce. Starałem się lokalnie pokazać, że główni kandydaci nie są nastawieni na dialog. Andrzej Duda, który zebrał 2,5 raza mniej osób na swoim spotkaniu w Siedlcach niż Korwin, nie przewidział nawet sekundy na pytania od publiczności. Bronisław Komorowski obstawił się BORowcami (używanie funkcjonariuszy publicznych w kampanii jak widać uzupełnia używanie do tych celów dzieci bez zgody rodziców i używanie środków publicznych pod pretekstem nie kampanii a wizyty prezydenckiej), którzy nie dopuszczali ludzi znanych z lokalnej działalności. Na tym filmie widać, jak nie wpuszczono mnie na "otwarte" spotkanie z Komorowskim bez podania powodu (nota bene: gdzie był PiS? pewnie akurat wtedy dogadywał się z lokalną PO jak podzielą stołki w nowej kadencji samorządowej tak, by nikt im znowu nie zarzucił, że mają - trwającą już niemal dekadę - egzotyczną koalicję):



Tutaj przyszli sami dygnitarze (ściągani nawet z Ostrołęki) i media. Dla porównania, na spotkaniu z JKM w Siedlcach na Hali Sportowej OSiR (większej nie było) wypełnionej po brzegi ponad 1000 osób, których część siedziała na dostawianych na parkiecie trzech rzędach krzeseł ustawionych na całej długości sali, ponad 45 minut przeznaczyliśmy na kontakt z ludźmi - czy to przez pytania do mikrofonu, czy też przez kontakt bezpośredni przy robieniu wspólnych zdjęć. Miałem przyjemność organizować i prowadzić te największe w historii Siedlec spotkanie wyborcze.

JKM w sali OSiR w Siedlcach, ponad 1000 osób

Mińsk Mazowiecki, spotkanie w Miejskim Domu Kultury i ok. 300 osób

Ostrów Mazowiecka, po lądowaniu helikopterem na płycie boiska, 400 osób

Ostrołęka, aula WSAP, 400 osób

To samo w Mińsku Mazowieckim, Wyszkowie, Ostrowi Mazowieckiej i Ostrołęce. Wszystkie te spotkania były organizowane w trybie ekspresowym, dzięki wygospodarowaniu czasu przez JKM w samej kampanii pomiędzy spotkaniami w większych miastach. Mimo to wszystkie śmiało można uznać za sukces. Miałem okazję na własne oczy zobaczyć entuzjazm i zaangażowanie nie tylko osób działających, ale też zwykłych sympatyków. Relacje z tych spotkań można znaleźć na stronie:

http://siedlce.partiakorwin.pl/


Poświęciłem wiele czasu, pracy, energii oraz spraw prywatnych i rodzinnych, żeby pomóc temu człowiekowi. Chcę, by uzyskał jak największe poparcie, ale jeszcze bardziej mam nadzieję, że to, co zbudował, nie zostanie zaprzepaszczone. Tym bardziej, że facet poświęcił na to życie i jest w tym niestrudzony mimo wieloletniego atakowania go, ośmieszania, kopniaków z jego otoczenia z kolejnych partii od ludzi, którzy chcieli na nim żerować - i niektórym się to cynicznie udało. I pomyśleć, ze ja, młody, byłem zmęczony po kilku tygodniach! Ale jestem szczęśliwy, że daliśmy radę zrobić taką kampanię, że jako pierwsi zebraliśmy podpisy - i to dwa razy tyle, ile było trzeba - by móc zająć się kampanią, która była najbardziej obywatelska ze wszystkich. Prawie 9000 osób wpłaciło swoje pieniądze, dla porównania na kampanię Dudzie i Komorowskiemu nie wpłacił nikt - chyba, że łamiąc prawo kantują przy rejestrze wpłat, przynajmniej tyle dobrego bo i tak mają kasę z naszych podatków w formie dotacji na partie polityczne. Pomocy niematerialnej natomiast nie opisze żadna kwota ani żadne słowa, bo była i jest ona gigantyczna.

Przelot z Ostrowi Mazowieckiej do Ostrołęki

I to jest właśnie zwycięstwo Korwina - że nie tyle "bez", ale "mimo" mediów, działając za swoje, na przekór wszystkim pokazał, że się da. Sprawił, że tysiące takich ludzi jak ja również się zaangażowało, również lokalnie, i również pokazuje, że można coś zrobić samemu, oddolnie. Też to robię, na ile sytuacja i własne siły mi pozwalają - i jakieś tego efekty są! Wczoraj doświadczyłem sytuacji wręcz symbolicznej, gdzie klejąc plakaty spotkałem osobę, która już jutro, w ten czwartek, emigruje na stałe do Anglii. I wiecie co, ta osoba spontanicznie zaczęła pomagać, zarywając przedostatnią noc spędzoną w ojczyźnie. Takie sytuacje naprawdę dodają motywacji i energii! A biernym powinny dać do myślenia.

Klejenie plakatów od razu po przyjeździe z Polsat News

No i w końcu debata... Nie będę obiektywny, ale oceniam postawę Korwina bardzo pozytywnie, szczególnie ostatnią część. Daje się wyczuć sympatię między kandydatami antysystemowymi, także na linii Korwin-Kukiz. Co się jednak dzieje następnego dnia? Otóż Kukiz ogłasza, że zrywa współpracę z JKM, "bo ten nie dotrzymuje umów". Cóż, jak wyglądało dotrzymywanie umów w wykonaniu Kukiza?

1) 21 kwietnia Kukiz wrzuca pierwszą krytykę dla JKM jeżeli chodzi o górników, stosując retorykę GW i TVN. Wcześniej wiąże się z typami spod ciemnej gwiazdy OPZZ RI na czele ze Sławomirem Izdebskim znanym głównie ze swoich długów, bizantyjskiego stylu życia oraz specyficznej postawy wobec rolników, których cynicznie wykorzystał do wybicia się na ich proteście. Teraz jego ludzie próbują go ukazać jako antysystemowca, a nawet jako prawicowca, co jednak mocno koliduje z brakiem wolnorynkowych poglądów oraz np. z popieraniem związków partnerskich przez Kukiza.

2) Nie następuje odpowiedź ze strony sztabu JKM - przemilczeli to. Nie było mowy oficjalnie o przekazywaniu poparcia, może Kukizowi się odwidziało lub jego mocodawcy nakazali zaostrzyć retorykę wobec Korwina. Dlaczego mówię o mocodawcach? Tutaj uzasadnienie: KLIK, KLIK i jeszcze KLIK

3) W debacie, na 5 dni przed wyborami JKM mówi o przekazaniu poparcia dla Kukiza, jeśli jego postulat się sprawdzi w UK faktycznie. Warto nadmienić, że Korwin nie opowiedział się jasno po którejś ze stron jeśli chodzi o JOWy, tylko postawił obiektywny warunek, w którym Kukiz może tylko wygrać (bo jeśli JOWy się sprawdzą, to Korwin poprze Kukiza). Fajny prezent, a przy okazji pokazanie postawy honorowej i gotowości do poświęcenia dla dobra Polski.

4) Następuje emocjonalna reakcja Kukiza oraz wrzutki personalne na JKM na oficjalnym profilu. Porównywanie do Ruskich w 1939r. Tymczasem to wprowadzenie JOWów byłoby czymś takim, bo prowadzą do dwupartyjności, co przyznał sam proponujący i co szybko to zweryfikujemy przy wyborach, które zaraz będą w UK, gdzie panuje system proponowany przez Kukiza.

5) Słuchajcie, a ja miałem umowę z Grodzką, że ogoli się na łyso jeśli opuści Ruch Palikota. Tak było. Wierzcie mi :-)


Czas pokaże, który z kandydatów ma rację. W przypadku Kukiza dowiemy się już niebawem przy wyborach w Wielkiej Brytanii - choć przecież w przeszłości i w innych miejscach poroniony pomysł JOWów został zweryfikowany, również w Polsce. W przypadku Korwina mieliśmy okazję przez lata przekonywać się, jak wiele miał racji w swoich przewidywaniach i jak trudno w sposób skuteczny przeciwstawić się jego ideom oraz poglądom, do tego stopnia, że inni kopiują jego program. Ja, cała moja rodzina bliższa i dalsza, zdecydowana większość przyjaciół i znajomych 10 maja wybierzemy Korwina. Bo miał rację, nadal ją ma - i zasłużył.

A tak wygląda podsumowanie kampanii z punktu widzenia sztabu centralnego. Najbardziej obywatelska kampania to jest właśnie przyczyna rozszerzenia mojego zaangażowania na inne miasta:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W komentarzach na moim blogu panuje wolność słowa. Nie moderuję ich, chyba, że zawierają spam. Każdy może napisać szczerze to, co myśli.
Proszę przy tym o poszanowanie netykiety.