30 października 2011

Grunwald 11.11.2011



Będzie ciekawie. W Polsce tak już jest, że wokół najwyższych wartości zawsze musi być ciekawie, bo zawsze zostaną zaatakowane z jednej strony, a nadużyte - z drugiej. W zbliżające się Święto Niepodległości różne środowiska będą zarówno atakowały, jak i przywłaszczały wartości patriotyczne i narodowe. Dlatego zamiast uczestniczyć w "imprezach kulturalnych", w których główną rolę będzie grała nie Polska, a lokalni krezusi, pojadę na Marsz Niepodległości.

Bardzo cenię decyzję organizatorów Marszu o tym, by była to inicjatywa bezpartyjna - działacze partyjni mogą być jedynie w Komitecie Poparcia Marszu Niepodległości. Nie podoba mi się granie naszymi wartościami i wykorzystywanie religii, kultury czy patriotyzmu dla własnych korzyści - to my jesteśmy dla tych wartości, a one są dla społeczeństwa jako ogółu - nie dla rządzących. Tylko jako wspólnota możemy odnosić wymierne korzyści z patriotyzmu czy religii. Tymczasem partia socjalistyczna mianująca się republikańską prawicą (!!!) na pokaz kreuje wizerunek ludzi pobożnych i oddanych Polsce. Efektem były wojny o krzyż, które pomogły Donaldowi Tuskowi podwyższyć podatki za tą zasłoną, a sam krzyż ucierpiał znacznie nie tylko ze strony jego przeciwników, ale również ze strony samego Jarosława Kaczyńskiego, który otwarcie nazwał ten święty symbol "substytutem". Wyższą od krzyża wartość ma widocznie dla niego pomnik, który zapewniłby mu wymierną korzyść polityczną.

Dlatego 11 listopada naszym obowiązkiem jest zaprezentowanie zdrowego patriotyzmu ponad podziałami. Co w końcu, jak nie podziały, tak dzieli prawdziwą prawicę i każe jej pozostawać poza wpływem na władzę?

Niestety, taka inicjatywa nie może obejść się bez wojny zaczepnej, którą wypowiadają jej lewackie środowiska, na czele z tzw. "Antifą", "Gazetą Wyborczą", "Młodymi Socjalistami" itp. tworami, które mimo znikomego poparcia społecznego i lichych dochodów, dysponują zawrotnymi sumami pieniędzy. Środki te pożytkują przede wszystkim na propagandę (atakującą głównie media publiczne) i sianie zamętu w młodych głowach - w końcu co to za organizacja, gdzie wszystkich trzeba opłacać?

"Antifa - Łowcy HIV-a" - takie plakaty widziałem w swoim mieście. Całkiem trafne i zabawne, jednak mimo oczywistej "dziwności" lewackich anarchistów, pozyskują oni coraz więcej młodych ludzi. Czy ma na to wpływ doba Palikota - chyba nie. Prędzej jest to obietnica możliwości wyżycia się bez konsekwencji, w imię jakiejś bliżej nieznanej ideologii. Bo w końcu anarchiści nie chcą państwa w ogóle - a mimo to prezentują postawy socjalistyczne! Co złośliwsi stwierdzają, że lewaccy anarchiści celowo chcą państwa opasłego i powolnego, by łatwiej je było pokonać, niż twór w koncepcji państwa minimalnego, który jest szybki, zwinny i szybko reaguje.


Wracając - stać ich na niemal każdą formę działalności: od "kulturalnej" (projekcje filmów o "faszystach") po wandalizm (malowanie na murach wizerunków czerwonych zbrodniarzy przeciw ludzkości). Jednak narodowców jest nieporównanie więcej, funkcjonują z potrzeby serca wykładając skromne środki z własnej kieszeni np. na znicze, które zapalają w miejscach, gdzie ginęli walczący o Wolność.

Właśnie dlatego ta nazistowska "Antifa" ściąga bojówkarzy z samych Niemiec, aby zakłócali Marsz Niepodległości. Jak to celnie zauważono w "Wydarzeniach", to tak, jakby nasze bojówki pojechały do Berlina zakłócać Dzień Zjednoczenia Niemiec!


Marsz Niepodległości niewątpliwie będzie więc atakowany przemocą. Uczestnicy będą na szczęście całkowicie bezpieczni, bo organizatorzy Marszu nie polegają na Policji, która mimo ochrony Marszu może zawieść. Zorganizowali własną Służbę Porządkową, która będzie wspierać Policję w ochronie Marszu. Dzięki temu będziemy mogli zaprezentować to, co będziemy chcieli, bez zbędnego zawracania sobie głowy usiłującymi przeszkadzać gówniarzami. Ale na froncie... może być istny Grunwald.




Zapraszam wszystkich do udziału w MARSZU NIEPODLEGŁOŚCI
11.11.2011r. Warszawa, godz. 15:00, Plac Konstytucji


8 października 2011

Skandal. Milcząca zgoda wyborcza.

Po pierwsze, jest cisza wyborcza, dlatego Ja Kulturalnie Milczę.

A teraz do rzeczy. Jak wiemy, niektóre partie finansowane są z budżetu państwa. Materiały, które wykorzystują do promowania swoich kandydatów, w dużej mierze są więc pokrywane z naszych pieniędzy (tak, także z Twoich ciężko zarobionych pieniędzy). Mniejsze komitety – oprócz przymusowego pośredniego zasilania partii uprzywilejowanych – mogą polegać wyłącznie na sobie i swoich sympatykach. Dlatego też nie bombardują nas „wyborczymi śmieciami” na każdym kroku, po prostu liczą każdy grosz na każdy plakat. Cudze pieniądze wydaje się z rozmachem, swoje natomiast ostrożnie. To okropne uczucie, kiedy głosujesz na kogoś innego, a finansujesz całą resztę, z którą się nie zgadzasz. Pół biedy kiedy Ciebie też finansują - jak jesteś poza "korytem", to denerwuje jeszcze bardziej.

Jedynymi miejscami w Siedlcach, za które nie trzeba płacić są tablice i słupy ogłoszeniowe. Jest to jedyna szansa zaprezentowania się komitetów, które nie otrzymują dofinansowań. Tymczasem w ramach „sprzątania miasta” zerwano wszystkie plakaty, zaklejając tablice i słupy szarym papierem. Jest to zniszczenie mienia, na dodatek w trakcie ciszy wyborczej. Grozi za to kara nawet do 500 000 zł. Być może miasto – a raczej tutejszy establishment nie boi się tego ryzyka- w końcu to nasze pieniądze.

Jednak prawo jest prawem a najbardziej pokrzywdzone komitety muszą liczyć się z tym ze płatne banery i dykty wiszą nadal. Oprócz naszych - ktoś je pozrywał, odzyskałem ledwie jedną, ze śmietnika.

Ale wracając do tematu: to mamy tę ciszę wyborczą, czy nie? Czy obowiązuje ona tylko na słupach i tablicach? Dlaczego chroniony jest ten, kto zapłacił, a niszczony ten, kto nie bierze dotacji z budżetu i chce te dotacje zlikwidować?


Dlatego nie tylko mówię, że cisza wyborcza jest zupełnie zbędna (bo teraz nie mogę powiesić nawet tej swojej zerwanej dykty!), bo w USA i wielu innych krajach jakoś sobie radzą bez niej. Nie dość, że jest to zamach na wolność wypowiedzi, to jeszcze tworzy masę patologii. Ale nie tylko cisza wyborcza jest idiotyczna - jeszcze gorsza jest sama demokracja, a szczególnie demokracja parlamentarna - gdzie to większość decyduje, co jest słuszne, a co nie, oraz co powinno stać się prawem. Krytyka demokracji jest bardzo rozbudowana, dlatego ograniczę się tylko do prostego hasła: Chcę Republiki z prawdziwego zdarzenia!

A co to naprawdę jest republika, można b. łatwo sprawdzić w tym filmiku:

7 października 2011

Co Nowa Prawica zrobi dla pamięci rtm. Witolda Pileckiego?

Oto moja odpowiedź na specjalną ankietę, którą przygotował człowiek walczący o ustanowienie Dnia Walki z Totalitaryzmem 25 maja, na cześć czynu rtm. Witolda Pileckiego. Gorąco polecam przeczytać raport tego Bohatera Narodowego, o którym Polska zapomniała i Europa nie chce słyszeć: http://www.polandpolska.org/dokumenty/witold/raport-witolda-1945.htm

Jest to tekst długi, ale bardzo poruszający i warto go przeczytać.


Oto 2. pytania, które przesłali mi ludzie nagłaśniający sprawę Rotmistrza:

"Zwracam się do Państwa w Sprawie, która dla mnie i wielu moich Przyjaciół jest bardzo ważna. Pytam o Wasze stanowisko w sprawie Rotmistrza Witolda Pileckiego - z prośba o odpowiedzi : 

1. Czy popiera Pan/Pani ideę upowszechnienia wiedzy o rotmistrzu Witoldzie Pileckim wśród młodzieży szkolnej (jako wzorze patriotyzmu, niezłomności, odpowiedzialności i wierności wartościom chrześcijańskim) oraz na arenie międzynarodowej (jako ważnego elementu polskiej polityki historycznej), a w szczególności: 


- inicjatywę ustanowienia rocznicy śmierci Witolda Pileckiego 25 maja, europejskim Dniem Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem (http://michaltyrpa.blogspot.com/ ),
- inicjatywę uwzględniania wiedzy o rtm. Witoldzie Pileckim w programie nauczania młodzieży szkolnej, wyposażenie szkół w niezbędne pomoce dydaktyczne, nadawanie patronatu Witolda Pileckiego szkołom,


2. Czy gotowy(a) jest Pan/Pani podjąć działania zmierzające do realizacji powyższych celów w przypadku zdobycia mandatu Posła na Sejm RP i jakie to będą działania?

Pytanie zasadnicze

Czy pochowamy Rotmistrza? Czy nasz Bohater Narodowy - doczeka się swojego Grobu?"

A oto moja odpowiedź:


"1. Na arenie m-nar. TAK. W szkołach - raczej nie, by dzieci nie kojarzyły tego z kolejnym "przykrym" obowiązkiem, kolejnym apelem, który trzeba "odbębnić" - chyba, że w formie gazetek itp. nieobowiązkowych, acz zachęcających form (również pozaszkolnych!).

Patronat nad niektórymi szkołami jak najbardziej TAK. Mogą być też filmy - są świetnie odbierane przez młodzież (jako "luźna lekcja", a taki cięższy film gwarantuje skupienie uwagi).

2. Nie mogę odpowiadać za innych, powiem co bym sam zrobił i co zrobi np. pan Michowiecki, bo na razie tylko z nim o tym rozmawiałem (wiadomo, kampania, nie ma czasu na rzeczy inne niż organizacyjne): Przede wszystkim poparcie, albo nawet i zaproponowanie obydwu inicjatyw w formie ustaw, być może z drobnymi zmianami w drugiej ustawie. Bo my mówimy tak: trzeba nagłaśniać czyny bohaterskie i zwycięskie, a szczególnie jeśli chodzi o jednostki. Kiedy jednostka ratuje (nawet pośrednio, jak tutaj) wielu ludzi jednocześnie narażając własne życie, ponosząc olbrzymie ryzyko i samemu cierpiąc fizycznie i psychicznie (co da się odczuć czytając raport rtm. Pileckiego), to jest to bohater jak najbardziej indywidualny i działający w imię zdrowych wartości. Później człowiek pamiętając o takich czynach stara się robić samemu, indywidualnie, to, co może najlepiej, w imię wartości i innych ludzi, bez zwalania zadania na "ogół". Dlatego będziemy promowali nasze zwycięstwa, wbrew działaniom poprzedniego systemu, który chciał nas upodlić i wpoić poczucie, że zawsze przegrywamy. Chcemy dokładnie na odwrót, chcemy cieszyć się z tego, że jeden człowiek utarł nosa całej zbrodniczej machinie - i chcemy się z tego cieszyć publicznie zarówno w granicach jak i poza nimi. Bo te wartości trzeba krzewić także w Europie, która umiera, bo o nich zapomniała.

Grób Rotmistrza należy utworzyć i z pompą ustanowić dzień walki z totalitaryzmem, który coraz śmielej próbuje się odrodzić - to dlatego eurofederaści tak się przed tym bronią i trzeba ich nazwać po imieniu: obrońcami totalitaryzmu.

Pozdrawiam!
Paweł Wyrzykowski"