24 lipca 2013

Gąska Balbinka radnych karmiła... o kilku aferach w Siedlcach

Od kilku miesięcy poprzez Radę Miasta Siedlce władza siedlecka stara się dokonać rzeczy co prawda legalnej, ale nie do końca uczciwej. Otóż, były radny Siedleckiego Towarzystwa Samorządowego, stara się wykorzystać Miasto Siedlce, a raczej siedleckich podatników, do wzbogacenia się. Sprawa budzi sprzeciw wielu radnych, w tym dwóch w sposób szczególny. W swoich wypowiedziach zaznaczają jednak, że jako radni nie będą wymieniać nazwiska osoby, o którą chodzi lub że chodzi o "osobę, której nazwiska wymieniać nie można". Cóż, ja jednak jeszcze radnym nie jestem...

Były radny, członek STS Grzegorz Staręga wraz z siostrą Jadwigą Nieradko posiadają działki budowlane przy ul. Gąski Balbinki i ul. Kopciuszka (ulice odchodzące od ul. Bajkowej w Siedlcach). Działki te podzielił na fragmenty, a dwa z nich stanowią przedłużenie wspomnianych ulic. Jak mówi nam projekt uchwał samego prezydenta miasta W. Kudelskiego, b. radny chciał sprzedać miastu działki nr 101-217 i 101-220 (Księga Wieczysta SI1S/00112560/1 dostęp: ekw.ms.gov.pl) w celu wybudowania na nich dróg i doprowadzenia mediów, oczywiście ze środków miasta. Sprawi to kilkukrotny wzrost wartości ich okolicznych działek budowlanych. Można przewidywać, że budowa tych odcinków odbyłaby się niezwłocznie, nawet mimo opłakanego stanu siedleckich dróg znajdujących się nawet w centrum miasta, nie mówiąc już o bardziej oddalonych miejscach, których to sposób wykonania, koszty i częstotliwość napraw również wzbudzają podejrzenia. Radni (o dziwo, jednak przy świadomości ich obserwacji i oczywistości niemoralnego charakteru propozycji) odrzucili ten projekt, czym jednoznacznie dali do zrozumienia, że nie są zainteresowani wzbogacaniem byłego radnego w taki sposób.

Jednak władza rzadko kiedy rezygnuje z łatwego pieniądza i być może pierwsza propozycja miała być tą "gorszą", aby zaraz przedstawić tę "lepszą", na którą radni "muszą przystać", gdyż zakłada oddanie tych fragmentów miastu za darmo, oczywiście z przeznaczeniem pod budowę odcinków obu dróg... Jak widać, jest to tak, dosłownie i w przenośni, bajeczny interes, że będzie się opłacał nawet przy oddaniu tych działek za darmo. Ponowiona propozycja wzbudziła sprzeciw dwóch radnych (S. Czyżyka i A. Tomczuka), co uwieczniliśmy i udostępniliśmy na stronie www.youtube.com pod hasłem "Pamiętna sesja Rady Miasta Siedlce". Można przy okazji posłuchać, jakimi sprawami zajmują się dzisiaj radni (uschnięte drzewka, niepalące się latarnie, alejki, ogrodzenia, kałuże...), ci sami, którzy zlikwidowali Radę Dzielnicy Nowe Siedlce, której radni pracowali za darmo i zajmowali się właśnie takimi "osiedlowymi" sprawami. Jak widać sprawy te są na tyle ważne, że musi się nimi zajmować Rada Miasta - a może radni chcą po prostu zapełnić czas sprawami, do których się nadają i poczuć się do czegoś przydatni?



W tym miejscu pochwalę tych dwóch radnych, czym obalę forsowany mit, jakoby młodzież siedlecka krytykowała wszystkich "dla zasady". Radny Tomczuk zwracał uwagę na fakt, że na potrzebne dodatkowe miejsca parkingowe przy ul. Poznańskiej (których brak również mi często doskwiera), o które proszą mieszkańcy tamtejszych bloków, miasto nie ma pieniędzy, a tak ochoczo garnie się do wybudowania dróg swojemu koledze i zasugerował, aby powiedzieć mu, że powstaną one za 30 lat - zapewne wtedy sam wybuduje je we własnym zakresie. Radny Czyżyk pytał również o "bajkową" kwestię, o stypendia sportowe, i o nagrody dla prezesów spółek, wspominając przy okazji o obiecywaniu pracownikom podwyżek w zamian za pozbycie się "niewygodnego radnego Czyżyka" z pozycji prezesa siedleckiej "Solidarności". Powołał się również na prof. Krasnodębskiego z (nota bene pisowskiej) "Gazety Polskiej", który stwierdził, że polskim partiom politycznym niewiele brakuje do działalności o charakterze mafijnym. Pisał to w kontekście PO, ale jak widać, teoria ta pasuje także do siedleckiej sitwy rządzącej.

Później przyszedł czas na głosowanie nad brzemiennym medialnie, lecz łatwym do przewidzenia w kontekście olbrzymiego zadłużenia naszego miasta (wg "Rzeczypospolitej" zajmujemy niechlubne 4. miejsce pod względem zadłużenia w Polsce) absolutorium dla prezydenta, gdzie pośród wypowiedzi "za" i "przeciw" pojawiła się masa bzdur i kłamstw. Otóż p. Dobijański (PO) przypisał zasługi w sprawie śmieciowej Platformie Obywatelskiej, tymczasem podczas gdy to my protestowaliśmy pod Urzędem Miasta radni PO głosowali ZA uchwałą, która potem została odrzucona przez Regionalną Izbę Obrachunkową.  P. Kudelski powiedział, że radni sami zmienili zdanie odnośnie tej ustawy – i tutaj kolejne przekłamanie, gdyż zmiana tego zdania była niejako wymuszona przez RIO (niestety nie przez mieszkańców, bo mieszkańców zlekceważono – zarówno na konsultacjach społecznych, jak i na proteście pod UM). Tak, jak bezczelnie chcieli zaoszczędzić kosztem mieszkańców bezprawnie ustalając próg na wysokości 70m^2, jak potem bezczelnie potraktowali protestujących, tak teraz bezczelnie próbują obrócić swoją porażkę w sukces. Pytanie tylko, kto im wierzy, bo jak było, to pamięta każdy, kto był w tę sprawę zaangażowany.

Nowa Prawica grała pierwsze skrzypce zarówno na konsultacjach społecznych jak i w samym proteście pod Urzędem Miasta, jednak na zasadzie "no logo", aby nie dzielić mieszkańców, tylko zjednoczyć ich we wspólnym celu, podobnie jak to zrobiliśmy przy proteście przeciw ACTA i na protestach paliwowych w 2012r. Sukces często ma wielu ojców - ale nigdy nie może być adoptowany. Podobnie było z kwestią partnerstwa publiczno-prywatnego: do tej kwestii, która brzmi na swój sposób pozytywnie i prestiżowo, poczuwał się niemal każdy... Prezydent Kudelski (PiS) tak wypowiedział odnosząc się do ustawy śmieciowej: "Drodzy Państwo nie lejcie mnie za to. Nie popsujcie tej dobrej atmosfery, którą w ostatnich latach wypracowaliśmy razem z Platformą, STSem i SLD". Jak widać "dobra atmosfera" trwa, dopóki mieszkańców stać na przywileje władzy, teraz jednak wielu ludzi wyjeżdża za chlebem do Warszawy lub za granicę.

Za absolutorium zagłosowało 13 radnych, 2 było przeciw, a 8 się wstrzymało. Prezydent miasta dziękował na końcu za udzielenie absolutorium, a szczególnie dziękował skarbnikowi Kazimierzowi Paryle za to, że,  tu cytat: "jest głównodowodzącym jeśli chodzi o wszystkie sprawy związane z przygotowaniem budżetu, z jego realizacją i przede wszystkim pilnuje tego, żebym ja nie miał kłopotów z prawem". Czy gdyby nie skarbnik miasta, pan prezydent miałby problemy z prawem? Zerwanie koalicji PO z PiS-STS oznajmił poseł Tchórzewski na specjalnej konferencji prasowej, na której wystąpiło również dwóch pracowników Urzędu Miasta, w godzinach pracy, zdala od swojego miejsca pracy. Deklaratywne zerwanie tej koalicji było do przewidzenia - wobec coraz gorszej sytuacji finansowej miasta zamiast naprawiać sytuację postanowiono powoli eliminować konkurentów w czerpaniu pieniędzy z mianowanych stanowisk. Przed wyborami będzie na kogo zrzucić winę za opłakany stan miasta. Jest takie powiedzenie: Gdy w korycie zaczyna być pusto, to świnie się gryzą.

Jednak podczas, gdy marnotrawczy system pożera własne dzieci, a rozrzutność i życie na koszt przyszłych pokoleń doprowadza do ruiny zarówno kraj jak i miasto, dla wybranych wciąż znajdują się nagrody i przywileje. Ostatnim przykładem może być przejście na emeryturę byłej kierowniczki Urzędu Stanu Cywilnego w Siedlcach, Danuty Omelaniuk. Według jej sprawozdania finansowego, osoba ta od stycznia do końca marca uzyskała dochód ponad 73 tys. zł, co daje zarobki rzędu 24 tysięcy PLN miesięcznie. Jako wieloletnia pracownica otrzymała odprawę w wysokości sześciu wynagrodzeń miesięcznych (czyli około 145 tys. zł). Rezygnując z wyliczania wysokości emerytury tej osoby skupmy się na odejściu tej pani z pracy i naborze w USC na półetatowe stanowisko ds. rejestracji zgonów - widocznie utworzone specjalnie na jej potrzeby, gdyż spośród 29 osób, które starały się o to stanowisko wygrała właśnie pani Danuta. Rzecznik siedleckiego ratusza, Sławomir Marchel, w rozmowie z redakcją portalu www.spin.siedlce.pl nie znajduje odpowiedzi na pytanie, dlaczego nabór na stanowisko ogłoszono dopiero po odejściu kierowniczki na emeryturę. Zajmuje za to stanowisko, iż "prawo nie zabrania emerytom ubiegania się o pracę"...

Osoby zainteresowane dokumentacją (projekt ustawy, mapa) zwiazaną z "bajkowym interesem", linkami do artykułów z lokalnych serwisów informacyjnych, wspólną działalnością społeczno-polityczną lub po prostu kontaktem zapraszamy do napisania e-maila na adres: knp.siedlce@gmail.com lub na portal Facebook.com na profil Kongres Nowej Prawicy - Siedlce





Paweł Wyrzykowski

13 lipca 2013

Głosowanie rytualne

Przejdę od razu do rzeczy: dla przeciwników uboju rytualnego jedynym sensownym sposobem, aby zaprzestano tej praktyki jest zaprzestanie kupowania mięsa pochodzącego z takiego uboju i nakłanianie do tego innych (nawet jeśli oznacza to nawracanie judaistów i islamistów). Każde inne rozwiązanie, szczególnie te zakładające ingerencję państwa, jest chore, nieuczciwe, kosztowne, nieefektywne i godne potępienia. Konsekwencje zakazu dotkną najbardziej tych, którzy uboju nie stosują, gdyż już teraz cena wołowiny spadła z 9zł na 6,5zł za kilogram. W Polsce były tylko 2 osoby, które mogły dokonywać uboju rytualnego, jeździły tam gdzie były potrzebne. Do przeprowadzenia takiego uboju trzeba spełnić bowiem szereg kryteriów, od wiary począwszy. W sytuacji zakazu produkcja z Polski przeniesie się gdzieś indziej i zwierzęta nadal będą cierpieć tak samo i w takiej samej ilości (co to za problem przeprowadzić do innego kraju - np. Niemiec, gdzie ubój rytualny się stosuje - 2 wyspecjalizowanych żydów?). Wniosek jest prosty - ustawa ma na celu dokopać rolnikom i zlikwidować niewielką konkurencję produkującą w Polsce kosztem strat wszystkich hodowców (nawet tych, którzy uboju rytualnego nie stosują).

PiS najpierw sprzedał cukrownie Francuzom (bez klauzuli zakazu dalszej sprzedaży Niemcom, więc mieliśmy kryzys cukrowy), teraz "wypiął się" na rolników. Jak informuje poseł Hofman z PiS, 2 posłów tej partii zagłosowało inaczej, niż kazało kierownictwo, więc rozpoczęto wobec nich postępowanie dyscyplinarne. I tutaj pojawia się pytanie - po co nam tylu posłów, skoro są oni tylko maszynkami do głosowania? Co z tego, że protestujący pod Sejmem i pod klubami poselskimi rolnicy przekonali tych dwóch posłów swoimi argumentami i zagłosowali oni zgodnie ze swoim sumieniem, skoro dyrektywy partyjne ignoruję kwestie sumienia? Jeszcze doszłoby do sytuacji, że Polacy czują, że mają na cokolwiek realny wpływ i nasi politycy poczuliby zakłopotanie. Postanowili więc nagminnie skręcać kark oddolnej demokracji i dokręcać śrubę na każdym polu, zarówno w swoich szeregach, jak i wobec obywateli, jak zrobiło to PO niszcząc podpisy pod referendum ws. wieku emerytalnego czy ws. wieku szkolnego.